W kuchni nadal znajdował się Dumbledore, a także inni członkowie Zakonu. Max postanowił nie przeszkadzać i wrócił na górę. Czuł się taki samotny. Zwiedzał Grimmauld Place. Nie wiedział w ogóle gdzie się znajduje, ani dokąd idzie. Doszedł do jakiś drzwi. Otworzył je. Okazało się, że drzwi prowadziły na dach. Max wyszedł na zewnątrz, zamknął drzwi i usiadł. Czasem wydawało się mu, że nikomu nie jest potrzebny.
- No to co ja tu jeszcze robię? - spytał chłopak samego siebie - No tak. Cierpię - Nagle zaczął padać deszcz. Po chwili rozpętała się burza - Nie chcę być Riddle. Chcę być kimś innym. Kimkolwiek byle nie Riddle - Max był cały mokry. Wrócił do środka.
~°~
Max zmierzał w stronę swojego pokoju. Po drodze minął Harre'go rozmawiającego z Syriuszem. Nie zatrzymał się, lecz przyśpieszył. Nie potrafił rozmawiać z innymi ludźmi. Może to dlatego, że nie miał do nich zaufania? Chłopak miał zamiar wejść do swojego pokoju kiedy usłyszał za sobą głos Hermiony.
- Wszystko dobrze?
- Chce ci się rozmawiać ze ślizgonem? - odpowiedział Max pytaniem na pytanie po czym wszedł do pokoju zamykając drzwi. Wzrok Max'a powędrował na szafę gdzie były jego ubrania - Nienawidzę swojego życia - Max wyjął z szafy białą koszulkę i czarne spodnie. Mokre ubrania rzucił na podłogę. Było mu smutno, że nie mógł nigdy poznać swojej matki - Dlaczego cię tu nie ma mamo?! - krzyknął chłopak po czym usiadł na łóżku. Zapomniał, że ma mokre włosy. Nie obchodziło go to za bardzo. Max zaczął chodzić po pokoju w tę i z powrotem. Zobaczył, że jego różdżka leży na stoliku obok łóżka. Natychmiast wziął ją do ręki. Max nigdy nie ćwiczył zaklęcia patronusa. Pomyślał, że nie zaszkodzi jak zobaczy jaką postać przybiera jego patronus - Expecto Patronum! - Z różdżki Max'a wydobyło się srebrne światło. Jego patronus przybrał postać feniksa, który zaczął latać po pokoju - Super! - Max po raz pierwszy był tak szczęśliwy - Udało mi się! Udało mi się! - Patronus rozpłynął się. Jednak Max nadal był szczęśliwy i uśmiechnął się. Nie wiedział, że drzwi do pokoju są otwarte i obserwuje go Harry wraz z Dumbledorem.
- Teraz mi wierzysz Harry? - spytał profesor tak, aby Max nie dosłyszał.
- Chyba... Chyba t-tak - Potter był pod wrażeniem i to nie małym. Dumbledore wrócił na dół, a Harry nadal stał w drzwiach. Max odwrócił się w jego stronę.
- Jak długo tu stoisz? - spytał zawstydzony.
- Dziesięć minut? - Harry zaśmiał się - Byłeś świetny.
- Zabawne - powiedział Max z nutką ironii w głosie.
- Naprawdę dobrze ci poszło - Max spiorunował go wzrokiem - Nie kłamie!
- Nie lubię kiedy ktoś sobie ze mnie żartuje.
- Nikt tego nie lubi - powiedział Potter - Ja także.
- No to czemu to robisz?
- Ale ja nic nie robię!
- Nie ważne - Max usiadł na łóżku i zaczął bawić się różdżką. Harry usiadł obok niego.
- Chciałem z tobą porozmawiać - zaczął Potter - Profesor Dumbledore powiedział mi coś w co nie mogę uwierzyć.
- Mianowicie?
- Powiedział mi, że jesteś synem Voldemorta - Max milczał. Odłożył różdżkę na stolik - To prawda?
- Tak to prawda - Max sam był zły, że jest jego synem. Oddałby wszystko, aby nim nie być. Wszystko z wyjątkiem własnego życia. Riddle zaczął chodzić po pokoju.
- Ale przecież ty nie jesteś taki jak on - powiedział Harry wstając - Ty jesteś inny.
- Bo on zamordował mi matkę! - krzyknął Max - Zamordował twoich rodziców! Zabił nam osoby, które kochaliśmy i które były nam bliskie! Dlatego nie jestem taki jak on! Dlatego się do niego nie przyznaje bo ja go nienawidzę! Rozumiesz?
- Max ja nie wiedziałem, że ty... - Max się nie odzywał. Wyszedł z pomieszczenia trzaskając drzwiami. Usiadł na ziemii.
- Czy coś się stało Max? - Riddle usłyszał głos profesora Dumbledore'a.
- A co profesora to obchodzi? - warknął Max - Nie ma profesor własnych problemów?
- Twoja matka nigdy się tak do innych nie odzywała - powiedział Dumbledore. Max na słowo "matka" natychmiast wstał.
- Znał pan moją mamę? - Dumbledore pokiwał potakująco głową - Mógłby pan mi coś o niej opowiedzieć?
- Oczywiście - Max wraz z profesorem zaczął spacerować po Grimmauld Place - Lisa była niezwykłą czarownicą. Bardzo ją przypominasz - Profesor kontynuował - Jej patronusem także był feniks.
- Skąd pan wie, że moim patronusem jest feniks? - spytał zaskoczony Max.
- To jest mój taki sekret - Ślizgon się zaśmiał. - Lisa po ukończeniu szkoły wstąpiła do Zakonu.
- Wszyscy mówią o tym Zakonie, a ja nic nie wiem.
- Zakon Feniksa - powiedział Dumbledore - To tajne stowarzyszenie założone przeze mnie. Powołane specjalnie do walki ze śmierciożercami i Voldemortem.
- Rozumiem - powiedział Max - Wracając do mojej mamy... - Starzec się zaśmiał.
- Dobrze, opowiadam dalej - Profesor patrzył na portrety wiszące na ścianach - Jednak po pewnym czasie... Lisa odeszła z Zakonu i wstąpiła do armii Voldemorta. Później słuch po niej zaginął. Nikt nie wiedział co się z nią działo. Pewnego razu aurorzy znaleźli jej ciało w domu Riddle'ów - Źrenice oczu Max'a natychmiast się rozszerzyły - Zabił ją Lord Voldemort.
- Ale... Ale dlaczego?
- To człowiek bez uczuć i bez serca - powiedział profesor - On nie wie co to litość. Podejrzewam, że chce się z tobą spotkać.
- Nie ma mowy - powiedział stanowczo Max - Nigdy w życiu, nawet gdybym miał zginąć.
- Wtedy na pewno zmieniłbyś zdanie.
- No co pan? - Max myślał, że profesor w niego nie wierzy.
- Przepraszam - Dumbledore musiał już powoli wracać - Napewno w te wakacje jeszcze nie raz się spotkamy. Do zobaczenia Max.
- Do widzenia profesorze - Po tych słowach Dumbledore zniknął.
- A co to miało być? - Max usłyszał za sobą głos Rona Weasley'a.
Chłopak tylko westchnął i nic nie odpowiadając wrócił do swojego pokoju.
Uprzejmie proszę o komentarze.
CZYTASZ
Destiny |HP
FanfictionHistoria Max'a Riddle czyli syna Czarnego Pana. Początkowo chłopak widzi w swoim ojcu prawdziwy wzór do naśladowania i z utęsknieniem czeka na jego powrót, lecz gdy nareszcie do tego dochodzi Maximus ucieka z Dworu Malfoy'ów i przyjmuje pomoc dyrekt...
