tkwię na polu walki
strzały i wybuchy
monotonnie pieją
wyją, rozdzierają
ciała, piją krew
biegam wśród pocisków
głuchy, poraniony
wracam do okopu
wiem, że powinienem
czyścić broń, nabijać
prochem ją, uzbroić
lecz tracę na to siły
w monotonii strzałów
szarej pieśni grzmotów
rozlega się ostatni
wystrzał z mojej broni
trafiłem w swoją skroń
