°Dryf°

76 27 9
                                        

od wielu godzin mrok osłania świat
dziś znowu byłem ścierpły
byłem trupem w żywym ciele
mijały mnie cienie, niektóre się śmiały
inne obojętnie przemykały
niektóre biły żarem
kilka oddechów potem
rzeczywistość zgęstniała i zszarzała
rozpaczliwie wyciągnąłem ręce
po płatki ciepła
spadające na moją krę
morze, zasnute mgłą, było spokojne
i bezkresne
zalało świat aż po granice nieskończoności
nie chciałem się doń zsunąć, a moje
bose stopy ślizgały się po lodzie
usiadłem czując, że zaczynają drętwieć
zamknąłem oczy na jeden wdech
i wydech
morze zniknęło
kra osiadła w mokrym mule
odpływ?
jak zawsze
podniosłem się i zszedłem z kry
muł również był zimny
lecz nie był to jego chłód
pchnięty impulsem opadłem na kolana
zanurzyłem dłonie z szarym błocie
jakże przyjemnie gładziło ono skórę
brudny wróciłem na krę
moją malutką wysepkę pośród
płaszczyzny mokrego piachu
którą wnet znów zalało morze
a ja nie bacząc na ból poniżej kostek
stałem i podziwiałem zorzę
była piękna

Firmament Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz