Oki kochani sprawa wygląda tak. Wróciłam, ale niestety rozdziały nie zawsze będą się pojawiały w niedziele, czasem będą w poniedziałek, a czasem trochę później. Związane jest to z tym, że teraz wiadomo w każdej szkole jest wariacja, bo koniec roku. Ff będzie dokończone i będą kolejne o to się nie martwcie, po prostu będzie różnie dodawane. Postaram się wrócić do regularności w okolicach wakacji, ale żeby was nie męczyła nuda i czekanie co jakiś czas będzie imagin. Oto jeden nich ;) Tylko uwaga, bo zawiera sceny +18
------------------------------------------------
-Nad czym znowu pracujesz?
-Piosenki na nowy album, eh nie mogę znaleźć rymu.
-Do czego?
-Do ... a nieważne dam sobie radę.
-Jesteś pewien?
-Tak.
Krótka wymiana zdań. Adam siedział przy biurku zawalonym stosem pogniecionych papierów, na których widniały pojedyncze słowa, wersy lub nieudane fragmenty piosenek. Jego skupioną twarz oświetlała bladożółta lampka, która znajdowała się niedaleko ramienia bruneta. Był nieruchomy, nerwowo przygryzał wargi i mruczał coś do siebie pod nosem co jakiś czas.
Tommy natomiast znajdował się na kanapie w pozycji półleżącej i przesuwał powoli palcami po strunach swoje gitary, z którą nie lubił się rozstawać. Dostał ją od wokalisty na ostatnie urodziny.
Po odpowiedzi Lamberta zapadł w swego rodzaju trans. Wczuł się w wibracje twardych strun, które do życia mogły pobudzić tylko sprawne palce miłośnika tego instrumentu. A palce Tommy'ego były bardzo sprawne, o czym nie raz przekonał się siedzący obecnie nieopodal mężczyzna.
Z radia cicho sączyła się spokojna melodia, tak bardzo wpadająca w gusta ciemnowłosego i tak bardzo różniąca się od upodobań muzycznych basisty. Głos mężczyzny zrywający się z graną piosenką mógł ułożyć do snu nie jednego miłośnika zarwanych nocek, ale nie tyczyło się to tej dwójki. Adam za wszelką cenę starał się dokończyć tekst, jednak co chwilę przerywał, kreślił coś po niewinnym papierze i klął pod nosem. Tommy natomiast miał inny cel. Chciał chociaż na chwilę oderwać wokalistę od swojej żmudnej pracy. W końcu noc to czas relaksu, a nie pracy prawda?
-Ekhem - odchrząknął Ratliff.
Nic.
-Mhkm ekhem - ponowił próbę zwrócenia na siebie uwagi mężczyzny.
-Mówiłeś coś? - Adam nawet nie podniósł wzroku znad notatek.
-Nie nic.
-Więc?
-Przesadzasz.
-Z czym? - dopiero teraz raczył na niego spojrzeć.
-Z tym - blondyn wskazał ręką na stos papierów na biurku.
-Nie przesadzam. Mam mało czasu, żeby skończyć pisać piosenki na nowy album i cholera czemu to nie pasuje!
-Wyluzuj - rzekł gitarzysta, przysiadając na krawędzi mebla.
-Jak się mam wyluzować?! Tommy czy ty w ogóle wiesz co mówisz?!
-Adam - ujął jego twarz w dłoń i zmusił go, by spojrzał mu w oczy - nie widzisz tego jaki spięty jesteś? Jest druga w nocy, a ty gnijesz nad tymi tekstami jak gdyby jutro mieli ci za nie wymierzyć wyrok.
-Skąd wiesz, że tak nie będzie? - oburzył się.
-Bo wiem i nie zachowuj się jak rozkapryszony bachor.
CZYTASZ
Imaginy Adommy
FanficJest to zbiór imaginów o Adommy. Każda część to nowy imagin, czyli osobna opowieść. Części będą się pojawiały nieregularnie i ostrzeżenie, będą o homoseksualistach, więc prosta zasada - masz z tym problem, nie czytaj, po co sobie humor psuć ;) a za...
