-Co tak w ogóle zamierzasz zrobić?- Ice nie mógł już powstrzymać tych wszystkich wątpliwości. Odkąd zgodził się zostać w tym tajemniczym świecie na rzecz misji, czuje się zagubiony i nie ma pojęcia co robić. Gdyby nie Firon od razu zasygnalizowałby szkołę o o chcęci powrotu, ale postanowił zostać. Czuł taką powinność. Ze względu na honor. Ze względu na Arqueno. Ze względu na szkołę. Ze względu na siebie. Ze względu na Firon. Coś w niej sprawiało, że Ice chciał ją poznać. Jej przeszłość, jej umiejętności, zainteresowania... chciał wiedzieć wszystko. Ale teraz, musiał przede wszystkim dowiedzieć się, jaki mają plan. Ich sytuacja wyglądała dość marnie. Miasto jest w ruinie. Mieszkańcy zostali porwani przez jakąś złą armie, a oni nie mogą zawiadomić szkoły! Ice rozumiał oczywiście dlaczego i zgadzał się z tym, ale nie wiedział co mają teraz zrobić
-Halo! Ziemia do Firon!- zaczął machać ręką przed twarzą zamyślonej dziewczyny. Kiedy spojrzała na niego swoim wyczekującym wzrokiem zapomniał o swoim pytaniu i przez chwilę wpatrywał się w te oczy. Znowu widział w nich te płomienie.
-O co chodzi?- chłopak otrząsnął się z transu wywołanym tym spojrzeniem i z całych sił starał sobie przypomnieć swoje pytanie
-Czy my... mamy jakiś plan?- dziewczyna uniosła lekko prawą brew i zlustrowała Ice'a wzrokiem
-Dowiesz się jak dojdziemy na miejsce- Ice zdziwił się, ponieważ nawet nie wiedział dokąd idą
-A... o jakim miejscu mówimy?- odpowiedź pojawiła się szybko -Pamiętasz tamto jezioro przy którym ostatnio spaliśmy? To dobre miejsce więc tam wrócimy, a później wszystko omówimy- Ice nie miał pojęcia co planuje jego towarzyszka, ale był pewien że on nie ma żadnego pomysłu, a Firon ma tysiąc razy większe doświadczenie. Nagle przypomniał sobie coś jeszcze. Spojrzał w niebo i stwierdził że zbliża się wieczór. Wiedział co to oznacza, ale zanim straci cała nadzieję musi się upewnić
-Czyli znowu będziemy biec?- dziewczyna spojrzała na niego z rozbawioną miną -Szybko się uczysz Johnson- oczywiście zaraz po tych słowach zaczęła, jak to Ice przyzwyczaił się już nazywać, szybować nad ziemią. Już prawie ją dogonił, kiedy przyszło mu do głowy kolejne pytanie. Skąd znała jego nazwisko? Przecież nigdy nie przedstawiał się jej z imienia i nazwiska. Postanowił zastanowić się nad tym później i skupić się na dogonieniu Firon.
Po jakiejś godzinie biegu, Ice zaczął rozpoznawać okolice. Pamiętał te drzewa, miejsca mrowisk... nawet śpiew ptaków wydawał mu się znajomy. Oczywiście był tu tylko raz i przez większość czasu spał, ale z jakiegoś powodu zapamiętał to miejsce. Po tym jak Firon powiedziała mu, że ma plan i niedługo wszystkiego się dowie, miał bardzo dobry humor. Ciągle zastanawiał się jak ona to robi. Zawsze ma jakiś plan, zupełnie jakby już wcześniej o tym wiedziała. On sam miał z tym problem. Zawsze jego sposobem na kłopoty, było nie pakowanie się w kłopoty. Tym razem jego sposób nie zadziałał.
Minęło piętnaście minut zanim dotarli do jeziora. Woda lśniła w słabym blasku zachodzącego słońca, sprawiając że samo patrzenie na lekko falującą wodę pozwalało zapomnieć o przykrościach losu. Zerknął na Firon stojąca obok niego, która również wpatrywała się w wodę. Po chwili ona także na niego spojrzała i przez dosłownie chwile wpatrywali się w swoje oczy. Miał wrażenie że płomienie, które zawsze widział w jej oczach, uspokoiły się i sprawiły, że te ciemne źrenice w, które tak się wpatrywał, stały się jeszcze ciemniejsze. Po krótkiej chwili uśmiechnął się do niej lekko próbując wrócić do rzeczywistości.
-Więc jaki jest ten plan?- dziewczyna spojrzała jeszcze raz na jezioro. Nabrała głęboko powietrza jakby to co miała zaraz powiedzieć sprawiało jej trudność, ale może mu się tylko wydawało. W końcu, to Firon. Ona zawsze wie jak coś powiedzieć, a to nie wydawał się trudny temat.
-Na razie musimy przygotować się na zimną noc. Zostaw swój ekwipunek i znajdź jakieś suche patyki- Ice był zawiedziony. Myślał że zaraz po dotarciu na miejsce dowie się wszystkiego. Widocznie to musiało zaczekać.
Poszedł do lasu, ale nie zagłębiał się zbyt daleko między drzewa, żeby nie zgubić się w tym mroku. Nagle potknął się o jakiś duży kawałek drewna. W ostatniej chwili podparł sie rękami o ziemię, chroniąc twarz przed bolesnym spotkaniem z glebą. Wstając zauważył że ma coś w kieszeni. Nie pamiętał żeby coś tam chował. Wyciągnął tajemniczy przedmiot i nie mógł uwierzyć własnym oczom. Nie było to nic szczególnego... ale jakim cudem w jego kieszeni znalazł się wisiorek. I to ten, który znalazł w Arqueno. Przecież oddał go Firon. Nie zwracał wcześniej uwagi na ten drobiazg, ale teraz przykuł jego uwagę. W zasadzie, był to medalion w kształcie koła. Ice chciał go otworzyć, ale w tym momencie zawołała go Firon. Wsunął medalion z powrotem do kieszeni i pobiegł do towarzyszki.
-Coś się stało?- spojrzał na nią i stwierdził, że w istocie nic się nie dzieje.
-Nie. Po prostu łatwo zgubić się w tych lasach, a ciebie długo nie było- Ice uniósł jedną brew w geście zdziwienia
-Firon Evans... Czyżbyś się o mnie martwiła?- nie umiał już ukryć rozbawienia i teraz szczerzył się do niej jak mysz do sera. W pierwszym momencie myślał że będzie zła i zaraz spojrzy na niego tym swoim mrocznym wzrokiem, ale po chwili uśmiechnęła się
-Chciałbyś Ice. Chciałbyś- już miała się odwrócić, ale w ostatniej chwili znów na niego spojrzała, tym razem pytającym wyrazem twarzy
-Skąd ty w ogóle znasz moje nazwisko. Nie mówiłam ci jak się nazywam- Ice'owi przyszedł świetny pomysł na odpowiedź
-Odpowiem jeśli ty mi powiesz skąd znasz moje. Jeszcze dzisiaj zwróciłaś się do mnie ,,Ice Johnson"- idealnie pamiętał tą sytuacje. Firon uniosła brwi, jakby nie pamiętała żeby coś takiego mówiła. Po chwili jednak znowu się uśmiechnęła
-Masz dobrą pamięć... Johnson- przywołała go gestem ręki i podeszła do miejsca w którym zostawili swoje rzeczy. Ice od razu położył na ziemi suche patyki które zbierał w lesie. Oczywiście w pierwszym momencie chciał rozpalić ogień, ale przypomniało mu się kto właśnie na niego patrzy. Spojrzał na swoją towarzyszkę. Odsunął się odrobinę i dał jej miejsce na pokaz. Sekundę później, za pomocą magicznego pstryknięcia Firon, mieli rozpalone ognisko. Kiedy skryli się pod osłoną tarczy ochronnej którą zamontowali, Ice spostrzegł że dziewczyna wpatruje się w ogień i myśli. Nie chciał jej przerywać, ale musiał wiedzieć
-Firon...- spojrzała mu w oczy- Tak?- Ice z jakiegoś powodu nie miał ochoty zadawać tego pytania, ale lepiej załatwić to od razu.
- Powiesz mi w końcu jaki jest ten plan?- znowu spojrzała sie w ogień -Ten plan jest niebezpieczny i... pani Menkins powiedziałaby pewnie że szalony i głupi. Chce żebyś wiedział że zawsze możesz się wycofać- Ice nie miał takiego zamiaru. Jakikolwiek byłby to plan, on zostaje. Po chwili dziewczyna wzięła głęboki wdech
- Plan wygląda tak...
YOU ARE READING
Wszechmocni
FantasyHistoria chłopca o imieniu Ice, który trafia do tajemniczej szkoły, z jeszcze bardziej tajemniczą dyrektorką. Spotyka tam wielu uczniów z ,,problemami" podobnymi do tych które ma on sam. Zdobywa nowych przyjaciół, doświadczenia , ale co najważniejsz...
