Dzień jak co dzień

43 4 0
                                        

Pokój nie miał w sobie nic szczególnego. Duże, wykonane z ciemnego drewna łóżko stało w rogu pokoju, obok stała komoda zapełniona wielką ilością książek, a z drugiej strony Ice podziwiał wielkie, z ładnymi wykończeniami biurko do pracy. W jednej z półek biurka znalazł rozkład zajęć spisany na kartce. Zbliżała się lekcja historii, a później miały odbyć się zajęcia na sali treningowej. Nie miał dużo czasu do lekcji więc zostawił walizki wniesione przez Michaela na środku pokoju i pobiegł do sali.

Z wszystkich jedenastu grup został przydzielony do grupy piątej , a z tego co wyjaśniała mu pani Jessica grupy były numerowane od najlepszej do najgorszej. Zwykle nowi uczniowie trafiali do grupy pierwszej, ale dla niego zrobili wyjątek. Przed salą zebrała się już mała grupa osób w jego wieku . Nagle Ice poczuł czyjąś dłoń na ramieniu. Myśląc, że to Firon, o mało nie podskoczył gdy ujrzał przed soba chłopca. Był on jego wzrostu, miał odrobinę jaśniejsze włosy niż Firon, i duże zielone oczy. Uśmiechnął się i energicznie podał mu rękę mówiąc

-Hej! Nazywam się Mike! Jesteś nowy?. Po chwili oszołomienia Ice uścisnął jego dłoń i powiedział- Mam na imię Ice, i tak, jestem nowy.- Mike już chciał mu cos odpowiedzieć, ale coś odwróciło jego uwagę, więc tylko pochylił sie do niego i szepnął mu na ucho

-Sowa idzie- Ice obejrzał sie za siebie i zobaczył, że uczniowie wchodzą do klasy. Chłopcy szybko do nich dołączyli i weszli do klasy. W biurku siedziała wysoka blondynka o bystrych oczach które w jednym momencie zwróciły sie na nich. Nauczycielka spytała pośpiesznie

-Jesteś nowy?- Ice nie musiał długo się zastanawiać żeby wiedzieć że pytanie skierowane było do niego -Tak- nauczycielka zmierzyła go wzrokiem i wskazała miejsce w tylniej ławce

-Usiądź z Mike'iem. Po zajęciu miejsc Ice zaczął szukać wzrokiem Firon, ale nigdzie jej nie dostrzegł. Uznał że na pewno jest w lepszej grupie i spotkają się podczas wspólnych zajęć na sali treningowej. Postanowił że i tuż przed zajęciami postara sie ją przeprosić za tamto niezręczne pytanie. Miał nadzieje że to nie będzie wielki problem, a teraz skupi sie na lekcji...

Kiedy lekcja się skończyła, zaczęła się dwudziesto minutowa przerwa na przygotowanie się do następnych zajęć. Po wejściu do pokoju, Ice zorientował sie że na jego łóżku leży strój treningowy, składający się z długich czarnych spodni, ciemnego T-shirtu, i butów sportowych. Po ubraniu się nadszedł czas na odnalezienie Firon. Ta lekcja miała być dla grup od 5 do 7, więc liczył na spotkanie jej na sali, ale wolał przeprosić ja jak najszybciej. Rzadko zdarzało mu sie przepraszać, głównie dlatego że nie miał powodów do przeprosin, ale teraz miał wrażenie że zaraz eksploduje. Schodząc po schodach powtarzał w głowie wymyślona na szybko formułkę która zamierzał wygłosić przed Firon, ale nie był pewien czy wraz ze spojrzeniem jej w oczy nie zapomni po co do niej przyszedł.

Kiedy dotarł do sali dostrzegł Firon opierająca sie o ścianę za tłumem kłębiącym się przed drzwiami. Podszedł do niej ostrożnie, a kiedy podniosła na niego swoje ciemne oczy, tak jak się spodziewał zapomniał co miał powiedzieć. Zdołał wydusić z siebie tylko

-Ja... ja... chciałem cię przeprosić- Firon zrobiła minę której Ice nie mógł odczytać- Za co?- spytała zdziwionym głosem. Chłopakowi zaczęło brakować powietrza- Za tamto pytanie o twoich rodziców. Nie powinienem chcieć tego wiedzieć...- Firon przewróciła oczami i powiedziała zirytowana- Nie mam czasu na takie rzeczy. Zaraz zacznie się lekcja i na twoim miejscu na to zwróciłabym swoją uwagę.- po czym odwróciła się i zniknęła w tłumie. Ice spodziewał sie każdej reakcji... każdej oprócz tej. Nie wiedział co ma zrobić, ale po chwili posłuchał rady Firon i skupił się na nadchodzących zajęciach.

Po chwili zjawił się Mike. Patrząc na tłum w którym zniknęła przed chwilą Firon spytał

-Masz skłonności samobójcze?- Ice popatrzył na niego tępym wzrokiem- Nie, dlaczego miałbym je mieć?- Mike spojrzał na niego jakby to było oczywiste- Przed chwilą gadałeś z Firon. Ona jest najbardziej tajemniczą, nieprzewidywalną i najpotężniejszą uczennicą szkoły! A ty tak po prostu sobie z nią gadałeś!- Ice nigdy nie pomyślałby że Firon taka jest-Nie możliwe. Ona... wydawała się całkiem miła. Była pierwszą osobą którą tu poznałem... No, poza panią Jessicą.- Mike był pełen podziwu

-Jesteś po imieniu z panią Menkins? Musisz mieć w sobie coś nadzwyczajnego. A tak w ogóle, to jaki masz talent?- Ice prawie zapomniał o swoich umiejętnościach. W tym miejscu nie miał problemów z panowaniem nad nimi, co bardzo go cieszyło- Panuję nad lodem, a ty?- Mike pochwalił się z dumą- Masz wielki zaszczyt stać przed władcą wiatru- Ice nie umiał powstrzymać uśmiechu. Mike zawsze był pozytywnie nastawiony, i chyba nic nie mogło tego zmienić.

Drzwi otworzyły się a tłum uczniów przeniósł się do środka. Kiedy Ice ujrzał wnętrze sali stanął jak zaczarowany. Pomieszczenie było wprost ogromne. Znajdowały sie w nim różne przedmioty do ćwiczeń równowagi, siły, precyzji, wytrzymałości i nawet do odporności na atmosferę! Na środku sali widniał średniej wielkości prostokątny ring , na którym, zapewne, odbywały się walki między uczniami. Nagle Ice uświadomił sobie że najprawdopodobniej będzie musiał kiedyś z kimś wyjść na ten ring, a wtedy z nim walczyć. Przełknął głośno ślinę a Mike szepnął do niego

-Robi wrażenie, co?- Ice tylko pokiwał głową, bo czuł że nie ma już powietrza w płucach. Na środek ringu wszedł wysoki, silnie zbudowany mężczyzna, który prawdopodobni był trenerem. Gdy wszyscy na niego spojrzeli powiedział

-Dzisiaj będziecie się uczyć obrony przed napastnikiem. Pewnie niektóre z bardziej doświadczonych osób będą zawiedzione tak prostym zadaniem, ale mam dla nich coś specjalnego.- uśmiechnął się pod nosem i skinął na któregoś z uczniów. Na ring wyszła Firon. Stanęła na przeciwko trenera patrząc mu prosto w oczy. Podszedł do niej i szepnął jej coś na ucho, po czym odwrócił się do reszty i powiedział

-Firon będzie próbowała się przede mną obronić za pomocą bloku.- ponownie skinął na nią głową i oboje ustawili się w pozycji bojowej. Patrzyli na siebie jakby chcieli zabić się wzrokiem. Ice ledwo zauważył że jeden z walczących się ruszył, kiedy Firon ze skrzyżowanymi rękami blokowała celującą w nią rękę trenera. Przez chwilę jeszcze blokowała jego ciosy w ten sam sposób, aż trener wyprostował się i podziękował jej za uczestniczenie w walce. Ice nie umiał nawet sobie wyobrazić że robi to samo, a co dopiero z taką sama precyzją i szybkością. Miał przed sobą dużo pracy...

WszechmocniStories to obsess over. Discover now