Wydaje się, że życie nastolatki uczącej się i niczym nawet nie różniącej się od innych jest wspaniałe bo za niedługo wkraczamy w dorosłość... otóż nie. Opowieść mówi o nastolatce, której życie nie jest usłane różami i jest jak w bajce. Chcesz się do...
Jest już ranek i mamy poniedziałek czyli szkoła. Jest godzina 6:00 i całą noc nie mogłam spać przez ten liścik, boje się o mojego brata, mojego chłopaka, najlepszą przyjaciółkę i 2 tych wariatów którzy zawsze poprawiają mi humor... Może to przeze mnie tylko mają ciągle kłopoty?
Może najlepiej zniknąć i pozbawić ich problemów?
NIE! NIE MYŚL TAK IDIOTKO ONI CIĘ KOCHAJĄ A TO NIE TWOJA WINA!
Zeszłam na dół i tam była Laro przywitałam się z nią buziakiem w policzek.
-Hej kochana jak tam?- spytała zadowolona.
-Tak jak zawsze- powiedziałam wymuszając uśmiech który mi nie wyszedł bo zrobił się grymas.
-Co się dzieje laska?- spytała- mi możesz wszystko kochana mówić.
-No bo...- pokazałam jej liścik- znalazłam go na łóżku po kąpieli.
-Kurwa...- przeklnęła pod nosem- Chłopaki raz do kuchni!!- wykrzyczała.
-Laro, nie martwmy ich może co?- spytałam przez płacz.
-Przestań nie płacz będzie dobrze- powiedziała przytulając mnie.
-Nie psujmy im humoru- powiedziałam i cała się trzęsłam ze zdenerwowania.
-NIE PSUJMY IM HUMORU?! DZIEWCZYNO MY CIĘ NIE CHCEMY STRACIĆ MUSZĄ TO WIEDZIEĆ!- wykrzyczała a mi przeszły ciary po plecach.
-Czemu tak krzyczycie co się stało?- odezwał się Ashton a reszta zbiegła za nim.
-Patrzcie...- powiedziała wściekła.
-CO.ZA.SKURWIEL.NIECH.TYLKO.CIĘ.TKNIE- powiedział Ashton przez zaciśnięte zęby.
-To przeze mnie j..ja sprowadzam na w..was kłopoty- mówiłam zanosząc się płaczem.
-Kochanie nawet tak nie mów! Nie damy cię skrzywdzić- powiedział Luke po czym mnie pocałował i oddałam pocałunek.
-Siostra to nie twoja wina że ten gościu jest pojebany- powiedział Ashton i przytuliliśmy się grupowo.
Po śniadaniu była godzina 7:05 a więc miałam czas aby się pomalować i ubrać.
Ubrałam to:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
A pomalowałam się po prostu eye-linerem, tuszem i szminką różowawą.
Byłam już w pełni gotowa o 7:45 i poszłyśmy pieszo do szkoły z Laro bo nie chciałam się z chłopakami kłócić w samochodzie.
15 minut i byłyśmy w szkole była już 8:00 i teraz WF ale nauczyciel się spóźnia.
Więc tak jestem w klasie 2 s a mój brat i jego znajomi 3 d bo tych 4 wariatów nie zdało.
Na szczęście cieszę się że mamy z nimi WF 10 minut później była zbiórka spotkałyśmy chłopaków i przywitałam się z Luke'iem długim pocałunkiem i Laro tak samo ale z Ashton'em a z Cal'em i Mikiem przytulasem. Mój strój na WF wyglądał tak (tylko bez okularów):
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Dzień dobry młodzież!- powiedział nasz wuefista i klasnął w dłonie a wszyscy spojrzeli na niego.
-O co chodzi?- spytała Madison, taki szkolny plastik ale ona nas lubi mnie i Laro więc nie ma z nią problemu.
-Grzeczniej troche- powiedział na co ona wywróciła oczami a uśmiechnęła się do nas.- Mamy dzisiaj praktykanta proszę przedstaw się.- powiedział do tego chłopaka i uśmiechnął się przyjaźnie.
-Więc tak nazywam się Emil...- nagle moje serce stanęło i dalej nic nie słyszałam. Emil... Emil to imie odbijało się w mojej głowie, wygląd, imie i głos pasuje. Czy to ten kto nam grozi.
Widząc po minie naszych chłopaków to on... świetnie.
-Dobrze młodzież w pana rękach. -powiedział nasz wuefista i wyszedł.
-Dobra więc tak najpierw wymieńcie swoje imiona.- powiedział z uśmiechem... chytrym uśmiechem i mrugnął do mnie okiem, na co posłałam wrogie spojrzenie a Luke przytulił mnie do siebie.
Gdy każdy się przedstawił przemówił dalej.
-Okej więc dzisiaj gimnastyka taka troche artystyczna, Isabelle pokażesz nam szpagat, gwiazdę bez rąk oraz przejście w przód zapraszam- powiedział z cwaniackim uśmieszkiem.
Podeszłam na środek sali i wykonałam wszystko, widać że patrzył na moją dupe, debil...
Gdy skończył się WF i sie przebrałam zostałam zawołana przez Emila.
-Czego chcesz-powiedziałam z jadem w głosie.
-O ostra, lubię takie..-powiedział przygryzając wargę, chciałam uciec ale drzwi zamknięte na klucz.
-Nie uciekniesz skarbie- powiedział i wpił się w moje usta oczywiście nie oddałam pocałunku.
-Prz...przestań p..prosze- powiedziałam płacząc.
-Zamknij się suko!- warknął i zerwał ze mnie bluzkę i spodnie błądząc po moim ciele, nie mogłam krzyczeć bo i takby nikt nie usłyszał gdyż miałam usta przymknięte ręką.
Później czułam tylko jak we mnie wszedł bardzo mocno a wszystko w środku rozrywało mnie, znowu to się dzieje jak nie ojciec to on, znowu czuję się jakby ktoś odbierał mi cenną rzecz czyli moje dziewictwo, nic nie czułam poprostu pogrążyłam się w płaczu byłam bezsilna, nie mogłam się dalej bronić i zgwałcił mnie...