~Rozdział 6~

108 6 4
                                        

(Włącz piosenkę w mediach)

~Oczami Isabell~

Jest już ranek i mamy poniedziałek czyli szkoła. Jest godzina 6:00 i całą noc nie mogłam spać przez ten liścik, boje się o mojego brata, mojego chłopaka, najlepszą przyjaciółkę i 2 tych wariatów którzy zawsze poprawiają mi humor... Może to przeze mnie tylko mają ciągle kłopoty?

Może najlepiej zniknąć i pozbawić ich problemów?

NIE! NIE MYŚL TAK IDIOTKO ONI CIĘ KOCHAJĄ A TO NIE TWOJA WINA!

Zeszłam na dół i tam była Laro przywitałam się z nią buziakiem w policzek.

-Hej kochana jak tam?- spytała zadowolona.

-Tak jak zawsze- powiedziałam wymuszając uśmiech który mi nie wyszedł bo zrobił się grymas.

-Co się dzieje laska?- spytała- mi możesz wszystko kochana  mówić.

-No bo...- pokazałam jej liścik- znalazłam go na łóżku po kąpieli.

-Kurwa...- przeklnęła pod nosem- Chłopaki raz do kuchni!!- wykrzyczała.

-Laro, nie martwmy ich może co?- spytałam przez płacz.

-Przestań nie płacz będzie dobrze- powiedziała przytulając mnie.

-Nie psujmy im humoru- powiedziałam i cała się trzęsłam ze zdenerwowania.

-NIE PSUJMY IM HUMORU?! DZIEWCZYNO MY CIĘ NIE CHCEMY STRACIĆ MUSZĄ TO WIEDZIEĆ!- wykrzyczała a mi przeszły ciary po plecach.

-Czemu tak krzyczycie co się stało?-  odezwał się Ashton a reszta zbiegła za nim.

-Patrzcie...- powiedziała wściekła.

-CO.ZA.SKURWIEL.NIECH.TYLKO.CIĘ.TKNIE- powiedział Ashton przez zaciśnięte zęby.

-To przeze mnie j..ja sprowadzam na w..was kłopoty- mówiłam zanosząc się płaczem.

-Kochanie nawet tak nie mów! Nie damy cię skrzywdzić- powiedział Luke po czym mnie pocałował i oddałam pocałunek.

-Siostra to nie twoja wina że ten gościu jest pojebany- powiedział Ashton i przytuliliśmy się grupowo.

Po śniadaniu była godzina 7:05 a więc miałam czas aby się pomalować i ubrać.

Ubrałam to:

A pomalowałam się po prostu eye-linerem, tuszem i szminką różowawą

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

A pomalowałam się po prostu eye-linerem, tuszem i szminką różowawą.

Byłam już w pełni gotowa o 7:45 i poszłyśmy pieszo do szkoły z Laro bo nie chciałam się z chłopakami kłócić w samochodzie.

15 minut i byłyśmy w szkole była już 8:00 i teraz WF ale nauczyciel się spóźnia.

Więc tak jestem w klasie 2 s a mój brat i jego znajomi 3 d bo tych 4 wariatów nie zdało.

Na szczęście cieszę się że mamy z nimi WF 10 minut później była zbiórka spotkałyśmy chłopaków i przywitałam się z Luke'iem długim pocałunkiem i Laro tak samo ale z Ashton'em a z Cal'em i Mikiem przytulasem. Mój strój na WF wyglądał tak (tylko bez okularów):

-Dzień dobry młodzież!- powiedział nasz wuefista i klasnął w dłonie a wszyscy spojrzeli na niego

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

-Dzień dobry młodzież!- powiedział nasz wuefista i klasnął w dłonie a wszyscy spojrzeli na niego.

-O co chodzi?- spytała Madison, taki szkolny plastik ale ona nas lubi mnie i Laro więc nie ma z nią problemu.

-Grzeczniej troche- powiedział na co ona wywróciła oczami a uśmiechnęła się do nas.- Mamy dzisiaj praktykanta proszę przedstaw się.- powiedział do tego chłopaka i uśmiechnął się przyjaźnie.

-Więc tak nazywam się Emil...- nagle moje serce stanęło i dalej nic nie słyszałam. Emil... Emil to imie odbijało się w mojej głowie, wygląd, imie i głos pasuje. Czy to ten kto nam grozi.

Widząc po minie naszych chłopaków to on... świetnie.

-Dobrze młodzież w pana rękach. -powiedział nasz wuefista i wyszedł.

-Dobra więc tak najpierw wymieńcie swoje imiona.- powiedział z uśmiechem... chytrym uśmiechem i mrugnął do mnie okiem, na co posłałam wrogie spojrzenie a Luke przytulił mnie do siebie.

Gdy każdy się przedstawił przemówił dalej.

-Okej więc dzisiaj gimnastyka taka troche artystyczna, Isabelle pokażesz nam szpagat, gwiazdę bez rąk oraz przejście w przód zapraszam- powiedział z cwaniackim uśmieszkiem.

Podeszłam na środek sali i wykonałam wszystko, widać że patrzył na moją dupe, debil...

Gdy skończył się WF i sie przebrałam zostałam zawołana przez Emila.

-Czego chcesz-powiedziałam z jadem w głosie.

-O ostra, lubię takie..-powiedział przygryzając wargę, chciałam uciec ale drzwi zamknięte na klucz.

-Nie uciekniesz skarbie- powiedział i wpił się w moje usta oczywiście nie oddałam pocałunku.

-Prz...przestań p..prosze- powiedziałam płacząc.

-Zamknij się suko!- warknął i zerwał ze mnie bluzkę i spodnie błądząc po moim ciele, nie mogłam krzyczeć bo i takby nikt nie usłyszał gdyż miałam usta przymknięte ręką.

Później czułam tylko jak we mnie wszedł bardzo mocno a wszystko w środku rozrywało mnie, znowu to się dzieje jak nie ojciec to on, znowu czuję się jakby ktoś odbierał mi cenną rzecz czyli moje dziewictwo, nic nie czułam poprostu pogrążyłam się w płaczu byłam bezsilna, nie mogłam się dalej bronić i zgwałcił mnie...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej kochani! ♥

Wiem długo mnie nie było ale macie mam nadzieje ciekawy rozdział. 

Co dalej z losem Isabell, jak potoczą się losy jej i ich bliskich?

Odszukać brataOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz