~Rozdział 7~

96 3 0
                                        

~Oczami Madison~

Wyg Madi:

Szłam sobie spokojnie sama z szatni bo nie śpieszyło mi się na lekcje geografii z panem Victor'em więc jestem spóźniona 15 minut ale wiem że było warto bo nie usłyszałabym jak ktoś woła o pomoc, tą osobą była

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Szłam sobie spokojnie sama z szatni bo nie śpieszyło mi się na lekcje geografii z panem Victor'em więc jestem spóźniona 15 minut ale wiem że było warto bo nie usłyszałabym jak ktoś woła o pomoc, tą osobą była ...

Nie wierze to Isabell, rozpoznałabym jej głos wszędzie. Wpadłam jak torpeda wyważając drzwi do kantorka w którym były piłki, skakanki itp. ale to teraz nieważne. Gdy weszłam już to co zobaczyłam zmroziło mi krew w żyłach... 

Leżała tam nieprzytomna Bella a Emil ją gwałcił... co za skurwiel! Od razu wiedziałam że z nim będą problemy i coś się wydarzy ale nie wiedziałam że aż tak. Odciągnęłam go od niej i zaczełam go bić przywiązałam go do krzesła ale tak aby nie mógł się uwolnić i pobiegłam do sali gdzie mamy lekcje, gdy weszłam wszystkie spojrzenia na mnie, miałam rozmazany makijaż bo płakałam oby nic jej nie było...

-Widzę że panna Madison postanowiła zaszczycić moją lekcję- powiedział z udawanym szczęściem.

-Proszę Pana!!! To nie jest śmieszne... - i zaczęłam płakać.

-Co się stało?- spytał ze zdziwieniem i smutkiem.

-Bo znalazłam Isabell jak... jak E..Emil ją g...gwałcił- wtedy wybuchłam płaczem, a nauczyciel i cała klasa włącznie z jej chłopakiem, bratem, przyjaciółką i resztą wybiegliśmy z klasy a ja na czele a oni za nami. W tym samym czasie wybiegły 2 inne klasy za nami a  ja w tym czasie zadzwoniłam po karetkę i policję. 

Kiedy byliśmy przy kantorku nie zauważyłam Emila a jej bliscy i nauczyciel podbiegli do niej i zaczęli się bardzo martwić a Sari płakać. Kurwa uciekł!! Ale nie na długo bo zauważyłam go jak wymykał się wyjściem ewakuacyjnym a na jego nieszczęście było ono zamknięte. Reszta kolegów z klasy i reszta biegli za mną a ja się rzuciłam na tego skurwiela z pięściami...

Laro próbowała mnie odciągnąć, był mocno poturbowany a w tym czasie wbiegła policja i karetka na z noszami, policjanci nas rozdzielili lecz Isabella została przewieziona do szpitala na obserwacje.

-Jezu dziękuję że ją znalazłaś jesteśmy ci wdzięczni...- powiedziała Laro wtulając się w Ash'a i szlochając cichutko a reszta zaczęła mi dziękować.

-Nie ma za co, ona też zachowałaby się tak samo- powiedziałam wymuszając uśmiech, gdy nagle do nas doszedł Zayn i Nick.

-No laluniu masz siłę ci powiem- powiedział Zayn przybliżając się do mnie i ściskając mi nadgarstek.

-Ej puszczaj ją kutasie!- wydarła się Laro i zaczęła go kopać ale on się z niej śmiał i rzucił nią o ścianę, na co wkurwiony Ash rzucił się na niego.

-Spokojnie dzieciaku nic mi nie zrobisz- zaśmiał się a z nim Nick.

-Myślałam że jesteś inny...- powiedziałam i zaczęłam płakać, na co dostałam z pięści w brzuch a Calum rzucił się aby mnie złapać.

-Ty chory pojebie! Jak mogłeś jej to zrobić?!- wydarł się na cały korytarz.

-Co Cię ta dziwka obchodzi co?!- pozwolił sobie na równie wysoki ton.

-Nie mów tak o niej!

-A co?! Czyżby nasz Cali się zakochał?- wybuchnęli śmiechem.

-Tak kocham ją!- powiedział i dopiero rozumiejąc co powiedział zatkał usta ręką, Calum mnie kocha? Wsumie też coś do niego poczułam...

-Uhuhu dziwka ma kolejnego dobra spadamy bo nas pobiją- powiedział zbijając żółwik z 2 skurwielem i poszli a zostaliśmy tylko Ja, Cal,  Mike, Ash zajmujący się Laro oraz Luke zmartwiony o stan swojej dziewczyny.

-Ty mnie kochasz? - powiedziałam z szokiem wypisanym na twarzy.

-Nie proszę.... zapomnij- chciał odejść ale ja chwyciłam go za rękę  i się odwrócił a reszta czekała na rozwój akcji.

-Ja też cię kocham- powiedziałam i złożyłam usta w pocałunku na co reszta zawturowała głośnym "ooooo"

-Będziesz moją dziewczyną ?- spytał ze strachem i niepewnością.

-Jasne że tak!- czułam motylki w brzuchu, a w jego oczach było widać tańczące iskierki radości, okręcił mnie wokół własnej osi, reszta nam gratulowała.

-Przynajmniej jedna radosna rzecz w tym feralnym dniu- powiedziała Laro.

-Dołączysz do naszej paczki? - spytał Ash.

-Wsumie czemu nie- powiedziałam ciesząc się jak dziecko.

-Serio jestem jedynym singlem tutaj?!- powiedział z oburzeniem dzieciaka Mike.

-Wybacz...- powiedział Cal a reszta się śmiała razem z nim.

  Poszliśmy na wagary aby iść do szpitala do naszej Belli i siedzieć puki nie będzie nic wiadomo.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I oto kolejny rozdział z życia naszych bohaterów, jak widać mamy nową osobę w paczce i wszyscy są szczęśliwi i Bella na pewno też. Jak myślicie co stanie się dalej? Co z wrogim gangiem gdzie ich wódz posunął się do takiego czynu? Zgadujcie i czekajcie :D

Pozdrawiam Róża♥♥


Odszukać brataOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz