~Oczami Isabell~
Obudziły mnie promienie słońca docierające przez okno, gdy otworzyłam oczy ujrzałam nie swój pokój... Chwila gdzie ja jestem?! Ah.. no tak burza, Luke, pocałunek, sen.
Gdy odwróciłam się widziałam jak smacznie spał i miał roztrzepane włosy, wyglądał swoją drogą słodko... Postanowiłam zrobić mu zdjęcie to słodka chwila.
Gdy próbowałam się wydostać z jego objęcia niestety go obudziłam.
-Gdzie mi uciekasz?- spytał ze swoim łobuzerskim uśmieszkiem pociągając mnie w dół abym usiadła na łóżku.
-Ja wstaje zrobić śniadanie- pocałowałam go w nos i wyszłam z pokoju.
~20 minut później~
Całe śniadanie było już gotowe więc postanowiłam już wszystkich zawołać.
-ŚNIADANIE!!- zawołałam ich wychylając się z kuchni.
Mike prawie zabił się spadając ze schodów a Calum prawie na niego wpadł, Luke zszedł ostatni a przed nim Ashton i Laro trzymając się za ręce...
Czekaj co?! Czy ja o czymś nie wiem? Muszę poważnie z nimi porozmawiać...
-Kocham cię normalnie <3- powiedział podchodząc do mnie Mike.
-Ejj bo będę zazdrosny- zrobił naburmuszoną minę Luke.
-Nie masz o co- powiedziałam i pocałowałam go w usta.
-Widzę że kolejny związek?- powiedział Calum śmiejąc się.
-Zamknij się... patrz na siebie- odpowiedziałam nie mogąc przestać się śmiać .
-No właśnie my wam musimy coś ogłosić- powiedziała z zakłopotaniem Laro.
-No bo my jesteśmy razem- dokończył Ashi a my mieliśmy oczy jak 5 złotówki.
-Gratuluje braciszku i tobie Laro, ale prosze was uważajcie bo ciocią jeszcze być nie chce- zaczęliśmy się śmiać a Larotta spaliła buraka.
-To co smacznego- powiedziałam z uśmiechem.
-Wzajemnie- wszyscy odpowiedzieli chórem.
~JEDNOROŻCE ISTNIEJĄ XD~
Jest już godzina 13:55 a ja z Laro udałyśmy się na szalone zakupy.
Po sklepach chodzimy już dobre 4 godziny i mamy ręce pełne toreb z zakupionymi rzeczami.
Gdy wstąpiłyśmy do Mac'a na obiad usiadłyśmy przy stoliku obok okna.
-Słuchaj Bella, ten gościu w czarnej bluzie z kapturem ciągle za nami chodzi od początku i troszkę mnie to niepokoi- powiedziała zmartwiona.
-Właśnie też to zauważyłam ale może to przypadek- powiedziałam próbując nie myśleć o czymś złym.
-Aha i przypadkiem jest to że się na nas patrzy?!- wykrzyczała szepcząc aby nikt nie słyszał o czym gadamy i aby obyło się bez gapiów.
-Przestań wypijemy kawe, zjemy i wrócimy do domu-powiedziałam uspokajając ją.
Wszystko zajęło nam bardzo długoo i jest już godzina 22:00 tak nie mylicie się kosmetyczka, fryzjer, sklepy, Mac to wszystko czas zajmuje.
Właśnie wracamy do domu jest już ciemno. Larotta nagle się odezwała.
-Bell's on dalej za nami idzie troszkę mnie to niepokoi- szepnęła tak abym tylko ja to słyszała.
-Teraz się zgodzę to już niepokojące- powiedziałam czując strach na ciele.
-Dzwoń do chłopaków- powiedziała spanikowana.
Gdy przyśpieszyłyśmy kroku on również a do domu jeszcze jakieś 8 minut drogi.
Kiedy już znalazłam numer do Luke'a postanowiłam zadzwonić. (pogrubione to rozmowa telefoniczna)
-Ha...halo?- powiedział śmiejąc się.
-Luke musisz nam pomóc- powiedziałam wystraszona.
-Nie bój się i powiedz co się dzieje po kolei- jego głos mnie uspakajał więc zaczęłam mówić.
-Ktoś nas ciągle śledzi przyśpieszamy kroku, on również wyjdziecie po nas? jesteśmy już 5 domów od naszego- powiedziałam czekając na jakąkolwiek odpowiedź.
-Jasne księżniczko nie panikuj, już idziemy- powiedział i zakończył połączenie.
-Już po nas wychodzą powiedziałam uspokajając moją najlepszą przyjaciółkę.
-Dzięki bogu- powiedziała oddychając z ulgą.
Widziałam jak chłopaki biegną w naszą stronę a ja poczułam jak coś szarpie mnie za ramię i przyciąga do swojego torsu, tym kimś okazał się być ten facet który nas śledzi.
Laro stała już przy chłopakach a facet w moją stronę trzymał pistolet a ja dalej byłam przywarta do jego torsu...
-Nie waż się jej tknąć!- wykrzyczał Ashton.
-Oj jesteś tak naiwny... myślisz że ją puszczę?- powiedział śmiejąc się im prosto w twarz.
Larotta podeszła do niego od tyłu podcinając mu nogi i tym samym dając uwolnienie się od jego łapsk, lecz niestety dostałam kulką w ramie.
-AUĆĆĆ!!!!- wykrzyczałam jak tylko się dało. Odrazu podbiegł do mnie Luke, Laro, Ashton i reszta i tak wróciliśmy do domu...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że może być troszkę za krótki ale co poradzę? Niestety miałam przerwe a czasu na napisanie tego było bardzo mało mam nadzieje że mimo tego i tak wam się spodoba :)
Pozdrawiam Róża♥♥
CZYTASZ
Odszukać brata
Genç KurguWydaje się, że życie nastolatki uczącej się i niczym nawet nie różniącej się od innych jest wspaniałe bo za niedługo wkraczamy w dorosłość... otóż nie. Opowieść mówi o nastolatce, której życie nie jest usłane różami i jest jak w bajce. Chcesz się do...
