11. Gdzie ja jestem!?

12.2K 562 635
                                        

Harry powoli wracał do siebie. Zacisnął powieki, ciągle mu się trochę kręciło w głowie. Nad nim pobrzmiewały znajome glosy.

- ... Co mu się stało?...

- ... Nie wiem... Tak go znalazłem...

- ... Ale... Nic mu nie jest...

Im bardziej się budził, tym więcej sensu nabierały zasłyszane zwroty. Mówili o nim, tego był pewien. Gdzie ja jestem?Zapytał sam siebie w myślach. Poruszył głowa lekko. Leżę na łóżku, a wszystko wokół pachnie środkami dezynfekującymi... Znam ten zapach... Ale gdzie...

- Dlaczego tak wygląda? Ma te... takie kocie uszy!

- O ile dobrze się domyślam, to skutek uboczny tego eliksiru, którym się oblał na moim szlabanie.

- Dlaczego go ogłuszyłeś?

- Musiałem - sarknął aż nazbyt znajomy głos. - Nie chciał wracać.

O cholera... Pomyślał Harry.

- Że co? Wolał zostać z tym... z tym potworem!?

Ten głos też znam. Tylko co by tu robił Remus? Był coraz bardziej zbity z tropu. I czy oni powiedzieli potwór? Jaki potwór? Z resztą nieważne, przy Tomie nic mi się nie może stać... Zaraz... Tom! Gdzie jest Tom? Harry szybko otworzył oczy, ale zaraz zamknął je ponownie, oślepiony wpadającym przez okno światłem.

- Obudził się! - powiedział kobiecy głos, tuż przy jego łóżku. Potem zwrócił się bezpośrednio do niego. - Panie Potter, jak się pan czuje?

Harry powoli otworzył jedno oko.

- Pani Pomfrey? - zapytał zaskoczony.

- Tak kochanieńki. Teraz jesteś w Hogwarcie, bezpieczny.

- Bezpieczny? - zdziwił się i nagle przypomniało mu się wszystko. Jak wyszedł po te papiery dla Toma i jak został zaatakowany przez Snape'a...

Usiadł na łóżku i rozejrzał się dookoła zdezorientowany. Otaczający go ludzie poruszyli się nerwowo. Harry miał bardzo dziwny wyraz twarzy.

- Gdzie ja jestem!? I gdzie jest Tom!?

Pani Pomfrey popchnęła go lekko, żeby znowu się położył.

- Już dobrze mój chłopcze. Nie masz się czego obawiać, jak już mówiłam, jesteś w Hogwarcie.

- To Hogwart? Nie! Nie ma mowy, żebym tu został! Musze zaraz wracać! Tom będzie się martwił! - Znowu usiadł. - Ja chcę wrócić!

- Harry... - zaczął Remus miękko - tak naprawdę to nie chcesz, tylko ci się tak wydaje. Sam pomyśl, to musi być efekt jakiegoś zaklęcia.

- Wcale nie! Ja naprawdę chcę wrócić! Chce do Toma! - burknął chłopak, kładąc uszy po sobie. Niezadowolony bił ogonem w puchata poduszkę. - Ja tam wracam!

- Wiesz, kim jest ten cały Tom, prawda? - zapytał Remus. - To Voldemort! Nienawidzisz go!

- Wiem, ale mało mnie obchodzi, kim jest! Kocham go! - krzyknął i zerwał się z łóżka.

Wszyscy dookoła zamarli. Wpatrywali się w niego rozszerzonymi ze zdziwienia oczami. Harry zdążył zrobić kilka kroków w kierunku drzwi, kiedy Snape złapał go za ramię.

- Puść mnie! - syknął Gryfon.

- Potter! Uspokój się! Wyraźnie jesteś po działaniem jakiejś klątwy. Pozwól nam ją zdjąć!

- Nie jestem! Kocham go! Kocham! Kocham! Kocham! - wrzeszczał. - I! Chcę! Wrócić!

- Potter...

Kitty Love | TomarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz