Ta baba cały czas tu przychodzi.Codziennie widzę jej twarz.Podeszłam do mężczyzny.
- To znajoma.Potrzebuje pomocy-odpowiedział zakłopotany.
-Tak?To dlaczego cały czas za mną łazi,gapi się na mnie i najważniejsze mówi do mnie Arabella.Tak samo wy nazwaliscie mnie.O co chodzi?-usiadłam na łóżko.
Zrobił to samo.
-Ok.1000 lat temu zanim ja i moja rodzina zostaliśmy wampirami,poznałem piękną dziewczynę.Miała na imię Arabella.Już na początku znaleźliśmy wspólny język.Po kilku tygodniach zakochaliśmy się w sobie.Okazało się że jej mama jest wampirem.Pewnego dnia kiedy przyszedłem do ich domu,mojej ukochanej nie było.I tak trwały lata.A ja cały czas miałem nadzieję że ją jeszcze zobaczę-skończył.
No nie powiem.Smutna historia.
-Rozumiem.Ale dlaczego ta kobieta mnie z nią myli?I kim ona jest?-dopytałam.
-Ponieważ wyglądasz jak ona.Jesteście identyczne.Patrz-mówiąc to wyciągnął zdjęcie przedstawiające kobiete.Najlepsze jest to,że wyglądała jak ja.-To ona.
-Ale dlaczego jestem podobna?
-Bo jesteś sobowtórem.
Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać.Czytałam o tym.Ale nie.Ja nie mogę nim być.Chociaż każdy w tym domu mnie z nią mylił.
-Czyli Crystal jest mamą Arabelli?-spytałam.
On tylko przytaknął.Nie no cudownie.Lepszej pracy wybrać nie mogłam.Mój szef jest wampirem.Jego córka zaś trybrydą.Do tego ja dowiaduje się że jestem sobowtórem.
-Może mi pomożesz?Tori ma jutro urodziny.Jeśli nie masz nic przeciwko urządzilibyśmy dla niej imprezę niespodziankę-spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam się.On to odwzajemnił.
*3 godz. później*
Razem z Beką jesteśmy na zakupach.Musimy kupić dla Vicky prezent.Obeszłyśmy pół miasta.Masakra.
-Czekaj.Na rogu jest sklep jubilerski.Tam są niesamowite biżuterie.Możemy tam coś wybrać dla Clark(nazwisko Victori)-powiedziała.
-W sumie czemu nie-i poszłyśmy.
Gdy weszłyśmy od razu szczęka mi opadła.Tu jest tyle naszyjników,bransoletek i kolczyków,że nie wiem co powiedzieć.Przechadzałam się pomiędzy szklanymi szafkami dopóki nie natrafiłam na piękny naszyjnik.
To on:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
-Bekha!Patrz na to-pokazałam jej o co mi chodzi.
-Bierzemy go-uśmiechnęła się.
Spojrzałam na karteczkę do niego przypiętą.Myślałam,iż zacznę płakać.
- Nie bierzemy go.Patrz na cenę nie mam takich pieniędzy przy sobie-chciałam odejść.
Reb wzięła wisiorek,podeszła z nim do kasy,zapłaciła i podeszła do mnie.Wyszłyśmy.
-Zwariowałaś!?Jest okropnie drogi.
-Jesteśmy przyjaciółkami-nie wiedząc co powiedzieć przytuliłam ją.