7.Sobowtór

1.6K 72 10
                                        

-Nik...Kim jest ta Kobieta?-spytałam.

Ta baba cały czas tu przychodzi.Codziennie widzę jej twarz.Podeszłam do mężczyzny.

- To znajoma.Potrzebuje pomocy-odpowiedział zakłopotany.

-Tak?To dlaczego cały czas za mną łazi,gapi się na mnie i najważniejsze mówi do mnie Arabella.Tak samo wy nazwaliscie mnie.O co chodzi?-usiadłam na łóżko.

Zrobił to samo.

-Ok.1000 lat temu zanim ja i moja rodzina zostaliśmy wampirami,poznałem piękną dziewczynę.Miała na imię Arabella.Już na początku znaleźliśmy wspólny język.Po kilku tygodniach zakochaliśmy się w sobie.Okazało się że jej mama jest wampirem.Pewnego dnia kiedy przyszedłem do ich domu,mojej ukochanej nie było.I tak trwały lata.A ja cały czas miałem nadzieję że ją jeszcze zobaczę-skończył.

No nie powiem.Smutna historia.

-Rozumiem.Ale dlaczego ta kobieta mnie z nią myli?I kim ona jest?-dopytałam.

-Ponieważ wyglądasz jak ona.Jesteście identyczne.Patrz-mówiąc to wyciągnął zdjęcie przedstawiające kobiete.Najlepsze jest to,że wyglądała jak ja.-To ona.

-Ale dlaczego jestem podobna?

-Bo jesteś sobowtórem.

Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać.Czytałam o tym.Ale nie.Ja nie mogę nim być.Chociaż każdy w tym domu mnie z nią mylił.

-Czyli Crystal jest mamą Arabelli?-spytałam.

On tylko przytaknął.Nie no cudownie.Lepszej pracy wybrać nie mogłam.Mój szef jest wampirem.Jego córka zaś trybrydą.Do tego ja dowiaduje się że jestem sobowtórem.

-Może mi pomożesz?Tori ma jutro urodziny.Jeśli nie masz nic przeciwko urządzilibyśmy dla niej imprezę niespodziankę-spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam się.On to odwzajemnił.

*3 godz. później*

Razem z Beką jesteśmy na zakupach.Musimy kupić dla Vicky  prezent.Obeszłyśmy pół miasta.Masakra.

-Czekaj.Na rogu jest sklep jubilerski.Tam są niesamowite biżuterie.Możemy tam coś wybrać dla Clark(nazwisko Victori)-powiedziała.

-W sumie czemu nie-i poszłyśmy.

Gdy weszłyśmy od razu szczęka mi opadła.Tu jest tyle naszyjników,bransoletek i kolczyków,że nie wiem co powiedzieć.Przechadzałam się pomiędzy szklanymi szafkami dopóki nie natrafiłam na piękny naszyjnik.

To on:

-Bekha!Patrz na to-pokazałam jej o co mi chodzi

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.


-Bekha!Patrz na to-pokazałam jej o co mi chodzi.

-Bierzemy go-uśmiechnęła się.

Spojrzałam na karteczkę do niego przypiętą.Myślałam,iż zacznę płakać.

- Nie bierzemy go.Patrz na cenę nie mam takich pieniędzy przy sobie-chciałam odejść.

Reb wzięła wisiorek,podeszła z nim do kasy,zapłaciła i podeszła do mnie.Wyszłyśmy.

-Zwariowałaś!?Jest okropnie drogi.

-Jesteśmy przyjaciółkami-nie wiedząc co powiedzieć przytuliłam ją.

-Czemu to po prostu niezahipnotyzowałaś?

-Chciałam abyś miała u mnie dług-zaśmiałyśmy się.

Tak minęła nam droga do domu.

Heretyk-The OriginalsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz