Rozdział 3

1K 37 19
                                        

Leon
Obudziłem się o godz. 9:34, zauważyłem, że Viola jeszcze słodko śpi. Uśmiechnąłem się na widok Violi przytulonej do mnie. Powoli ściągnąłem ją z siebie, starając się jej nie obudzić. Po cichu wyszedłem z jej pokoju i skierowałem się do kuchni. To właśnie dzisiaj Violetta ma urodziny, więc postanowiłem zrobić jej śniadanie do łóżka. Wziąłem się za robienie naleśników. Po 30 min naleśniki były gotowe. Wyglądały tak:

Przeniosłem je na tace, wraz z przygotowaną wcześniej herbatą i skierowałem się do pokoju Violetty

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Przeniosłem je na tace, wraz z przygotowaną wcześniej herbatą i skierowałem się do pokoju Violetty. Gdy wszedłem Viola jeszcze spała, więc postanowiłem ją obudzić w (mam nadzieje) przyjemny sposób. Podszedłem do niej i pocałowałem jej skroń, a ona na ten gest tylko zmarszczyła swój nosek. Wyglądała naprawdę uroczo. Później pocałowałem jej policzek. Zaspana powiedziała tylko:
-Tatooo daj mi spać.
Zaśmiałem się a następnie na jej ustach złożyłem delikatny pocałunek. Dopiero wtedy otworzyła swoje piękne, czekoladowe oczka. Spojrzała na mnie zaspanym wzrokiem, po czym podniosła się do pozycji siedzącej
-Dzień dobry.-powiedziała z uśmiechem
-Witaj skarbie.-również się do niej uśmiechnąłem a następnie pocałowałem ją w usta.-Wszystkiego najlepszego księżniczko.
-Dziękuje książę.-mocno mnie przytuliła.
-Przygotowałem dla ciebie śniadanie.-powiedziałem i podszedłem do jej biurka, gdzie wcześniej położyłem tace ze śniadaniem dla niej. Podałem ją Violi.
-Wiesz, że nie musiałeś.-uśmiechnęła się do mnie.-ale i tak dziękuje Leon.-dodała.
-Nie ma za co. Dzisiaj twoje urodziny, więc chciałem sprawić ci przyjemność.-powiedziałem, a ona cmoknęła mnie w usta.
-Co będziemy dzisiaj robić?-zapytała zajadając się naleśnikami.
-Do południa co tylko chcesz. Ale o 16 musisz być wystrojona i czekać na mnie pod domem.-odpowiedziałem.
-Ale po co? O co chodzi Leon?
-Dowiesz się później.-odpowiedziałem i pocałowałem jej policzek.-Ale jest coś jeszcze.-dodałem.
-Co?
-To.-powiedziałem wyjmując małe pudełeczko z kieszeni.-To dla ciebie.
-Leon. Nie musiałeś wiesz o tym dobrze.-powiedziała, ale jednak wzięła pudełeczko. Otworzyła je a jej oczom ukazał się ten wisiorek:

 Otworzyła je a jej oczom ukazał się ten wisiorek:

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Widziałem, że jej oczy się zaszkliły.
-Dziękuje!-krzyknęła rzucając mi się na szyję.-zapniesz mi go?
-Oczywiście.-zapiąłem jej wisiorek.-nasza miłość jest nieskończona.
-Tak.-powiedziała i pocałowała mnie w usta.
Violetta
Wzruszyłam się. Leon naprawdę się postarał. Po obdarowaniu mnie prezentem ubrałam się w to:

 Po obdarowaniu mnie prezentem ubrałam się w to:

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

I ruszyliśmy na zakupy. Kiedy zbliżała się godzina 14:00 Leon powiedział:
-Kochanie musisz się jeszcze naszykować. Wracajmy już.
-Dobrze.
W drodze do domu rozmawialiśmy na różne tematy. Gdy doszliśmy pod mój dom Leon pocałował mnie w policzek i przypomniał, że będzie po mnie o 16.
Potem odszedł. Weszłam do domu, od rana zastanawiało mnie gdzie tata, Angie i reszta są, bo od rana nie było ich w domu. Jednak szybko skończyłam o tym myśleć i poszłam się szykować. Po długich przygotowaniach gotowa byłam ubrana w to:

 Po długich przygotowaniach gotowa byłam ubrana w to:

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

O 15:55 wyszłam na zewnątrz i zamknęłam dom. Czekałam na Leona przed domem. Za sobą usłyszałam jakiś szelest. Odwróciłam się ale nic nie zobaczyłam więc znów stanęłam w poprzedniej pozycji. Nagle poczułam, że ktoś przykłada mi do twarzy śmierdzący materiał. Zaczęło mi się kręcić w głowie. Usłyszałam tylko ciche:
-Dobranoc.
Potem nic. Ciemność.
Leon
O 16 podjechałem pod dom Violi. Wszyscy nasi przyjaciele jak i ojciec Violi wraz Angie czekali już na sali. Violetty nie było na zewnątrz więc postanowiłem wejść do środka. Zapukałem czekając, aż Viola mi otworzy. Gdy po 2 minutach czekania nikt nie otworzył, postanowiłem wejść do środka. Drzwi były zamkniętę. Zadzwoniłem do Violetty. Gdzieś za sobą usłyszałem pierwsze słowa refrenu "Podemos" czyli dzwonka Violi. Odwróciłem się i zobaczyłem, że jej telefon leży na trawie, podeszłem i podniosłem go. Szyba była rozbita, tak jakby spadł z dość dużej wysokości. Postanowiłem zadzwonić do Germana. Odebrał po 3 sygnałach:
-Witam Leon za ile będziecie?
-Właśnie w tym jest problem. Przyjechałem pod wasz dom i nikogo nie zastałem. Ani w środku ani na zewnątrz. Do tego znalazłem telefon Violi rozbity na trawie. Musiało się coś stać.
-Słucham?! Zaraz tam będę czekaj na mnie.
-Dobrze.-rozłączyłem się.
Po dosłownie 6 minutach pojawił się ojciec Violetty. Otworzył dom. W środku nikogo nie było. Pod drzwiami zauważyłem białą kopertę.
-German zobacz!-krzyknąłem by mógł mnie usłyszeć. Gdy się zjawił podałem mu kopertę mówiąc-leżała pod drzwiami. German wziął kopertę i otworzył ją. Wyciągną kartkę na której pisało:
Zapłacisz mi za wszystko Castillo.

                                                            M.J
Jak najszybciej udaliśmy się na komisariat. W drodze do niego German zadzwonił do Angie I wszystko jej opowiedział. Dojechaliśmy i zgłosiliśmy sprawę. Teraz tylko czekać. Oby mojej kruszynce nic się nie stało...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam w kolejnym rozdziale! Mam nadzieje, że wam się podobał. Akcja zaczęła się rozkręcać 😏. Mam teraz ferie więc postaram się dodać trochę rozdziałów. Do następnego!
Mrs.Blanco ❤

Zaginiona~Leonetta ❤  Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz