Leon
-Pańska córka...-zatrzymał się na chwilę.-Jest w bardzo ciężkim stanie.-wtedy zamarłem.-Wzięła bardzo silne leki nasenne. Narazie utrzymujemy ją w stanie śpiączki, nie wiadomo kiedy się wybudzi.-oznajmił i odszedł. Nie wierzę w to. Nie wierze, że moja Viola była w stanie coś sobie zrobić.
-Można do niej wejść?-zapytałem pielegniarkę, która akurat wychodziła z jej sali.
-Tak, ale na krótko.-oznajmiła i poszła.
-Ty idź Leon.-powiedział German.-Ona potrzebuje cię teraz najbardziej.
-Na pewno ja?-wszyscy nasi przyjaciele kiwnęli głową, więc poszedłem.
-Cześć kochanie.-powiedziałem siadając przy jej łóżku.-Dlaczego to najpiękniejsze anioły zawsze cierpią? Błagam wróć do nas szybko.-szepnąłem, całując jej zimny policzek. Po moim policzku spłynęła łza. Już tyle przeszliśmy. Najpierw Thomas, Diego, Clement, Roxy..... a teraz to. Co jeszcze nas czeka? Ucałowałem jej policzek jeszcze raz i wyszedłem. Tam zastałem tylko Germana i Fran. Gdy Francesa mnie zobaczyła szybkim krokiem podeszła do mnie i wtuliła się we mnie. Ja delikatnie ją objąłem. Wiem, że strasznie do przeżywa.
-Dziękuje-wyszeptała cicho odrywając się ode mnie.
-Nie ma sprawy. Od tego są przyjaciele.-odparłem z bladym uśmiechem. Pożegnałem się Germanem i Fran i pojechałem do domu.
(10 min później w domu Leona)
-Cześć Leon.-powiedziała moja mama, gdy wszedłem do domu.-Co z Violettą?-na samą myśl o niej łzy napłynęło mi do oczu. Moja mama chyba to zauważyła.-Leon co się dzieje?
-Jest źle. Bardzo źle.-po prostu zacząłem płakać. Mama podeszła i przytuliła mnie. Staliśmy tak dłuższą chwilę.
-Dlaczego jest tak źle jak mówisz?-zapytała. Wtedy odkleiłem się od niej.
-Połknęła bardzo silne leki nasenne. Nie wiadomo kiedy się wybudzi. Lekarz powiedział, że jej stan jest bardzo ciężki.-odparłem jeszcze bardziej płacząc. Czy jestem słaby? Nie. Po prostu bardzo wrażliwy. Szczególnie jeśli chodzi o Viole.
-Leon będzie dobrze.-odparła moja mama.-wiesz przecież, że Violetta jest silna i tak łatwo się nie podda.-uśmiechnęła się do mnie, aby dodać mi otuchy. Ja odwzajemniłem jej gest, lecz bardziej smutno. Poszedłem do swojego pokoju. Dzisiaj nie miałem już na nic siły. Wziąłem szybki prysznic, udałem się do łóżka i poszedłem spać.
Stoję nad trumną, ubrany cały na czarno. Nie moge uwierzyć, że już nigdy jej nie zobaczę. Spuszczają trumnę w dół, a ja jeszcze bardziej płaczę. Zamazuje mi się obraz i czuję tylko, że tracę grunt pod nogami.
Budzę się zalany potem. Skąd u mnie taki sen? Na moim telefonie sprawdzam godzinę. 5:27. German, jeśli dobrze go znam jest w szpitalu i nie śpi. Szybko wybieram do niego numer i dzwonie. Po trzech sygnałach odebrał.
-Cześć German nie obudziłem cię?
-Nie Leon nie spałem, siedzę u Violi w szpitalu. Coś się stało, że dzwonisz tak wcześnie?-mówiłem, że pewnie nie śpi.
-Nie znaczy tak znaczy....-plątałem się słowach.-Chodzi o to, że miałem bardzo zły sen i chciałem zapytać.... czy z Violettą wszystko wporządku?
-Tak Leon nic się nie dzieje.-odetchnąłem z ulgą.
-Dziękuje German. Do zobaczenia jutro.
-Do zobaczenia Leon.-powiedział i rozłączył się. Już całkiem spokojny poszedłem dalej spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hejka misie! Witam was w rozdziale 11. Powiem wam, że w następnych rozdziałach będzie się dużo działo 😏. Sami za niedługo zobaczycie. Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba bo mi osobiście tak ❤. Dobra to tyle. Do następnego!
Mrs_Blanco27 ❤
CZYTASZ
Zaginiona~Leonetta ❤
RomantikVioletta to wesoła 17-latka. Ma kochającego chłopaka Leona. Chłopak na jej 18-naste urodziny chce jej zrobić niespodziankę. Najlepszy dzień jej życia stanie się najgorszym. Dlaczego? Dowiecie się czytając to opowiadanie.
