9. Czy może być jeszcze gorzej?

1.5K 76 29
                                        

    Emma poczuła jak kręci jej się w głowie. Zrobiło jej się tak niedobrze, że aż musiała złapać się drzewa, by nie upaść. Przecież to wcale nie musi być o niej, prawda? To był zbiór zupełnie przypadkowych faktów. Ile osób w Hogwarcie było w stu procentach czystej krwi? Trochę było. A ile osób urodziło się na przełomie czerwca i lipca? Jeszcze więcej. A rdzeń różdżki z włókna ze smoczego serca? Nie był najpopularniejszy, ale przecież nie aż tak rzadki jak z pióra z ogona feniksa. Emma wzięła kilka głębokich oddechów, poczekała, aż miną zawroty głowy i najszybciej jak mogła zaczęła biec do zamku.

-EMMA!- wrzasnęła za nią Anne, ale dziewczyna nie zatrzymała się. Biegła tym samym tempem, po drodze potrącając jakiś pierwszaków. Dotarła do opuszczonej damskiej toalety, gdzie jedynym towarzystwem była Jęcząca Marta. Emma wpadła do jednej z kabin i zwymiotowała. Czuła jak łzy wypełniają jej oczy. Jak to możliwe, że rok szkolny zaczął się tak niedawno? Jak to możliwe, że wszystkie jej kłopoty pojawiły się w przeciągu doby? Oparła się plecami o drzwi kabiny oddychając ciężko.

-Ojej, ojej, ojej.- usłyszała nagle głos przy drzwiach,  należący do Jęczącej Marty, która przyglądała się Emmie z zaciekawieniem. -Cóż taka ładna dziewczyna jak ty robi w dzień wolny płacząc w łazience?- pokręciła swoją widmową głową z udawanym współczuciem.

-Zostaw mnie w spokoju.- burknęła Emma.

-Dlaczego płaczesz? To pewnie przez chłopaka!- zawołała zjawa. -O i wymiotowałaś!- dodała radosnym tonem, jakby komplementowała dziewczynę, a nie stwierdzała mało przyjemny fakt.- A może jesteś w ciąży?

-Na brodę Merlina, Marto nawet tak nie żartuj!- krzyknęła Emma z przerażeniem. W odpowiedzi Marta tylko zaśmiała się i wywinęła w powietrzu fikołka. Nagle Emma doznała olśnienia.

-Marto, czy na duchy działa perswazja?- zapytała niewinnie. 

-Perswazja?- zaśmiała się widmowa postać. -Tą moc posiada bardzo niewielu, bardzo potężnych czarodziei. Dlaczego ciebie miałoby to interesować?

-A czemu nie?

-No potężna to ty nie jesteś.-zakpiła.

-Skąd ty możesz to wiedzieć, hmm?- zapytała Emma poirytowana.

-Och, czy potężni ludzie chowają się po toaletach, żeby popłakać?

-Może robią tak, by nikt ich nie widział?

-Nie robią. Potężni ludzie nie płaczą. Nigdy. A ty siedzisz tu, zasmarkana, na ziemi obok toalety. Potęgę to ty najwyżej widziałaś w słowniku.- prychnęła, a Emmie minął cały smutek, a na jego miejsce weszła złość.

-Idź.- powiedziała Emma, starając się, by powtórzyć to co udało jej się zrobić z Olivierem.

-Co ty robisz?- powiedziała Marta zaniepokojona. Zaczęła panicznie rozglądać się dookoła.

-Idź.- wycedziła jeszcze raz dziewczyna, wkładając w te słowa całą złość jaką czuła w ostatnich dniach. Czuła wręcz, że te słowa mając w sobie jakąś siłę. Marta złapała się za głowę i zawyła głośno.

-Przestań!- zaskrzeczała.-Przestań! Wyłaź z mojej głowy!- duch dziewczyny szamotał się jeszcze przez chwilę, po czym wypadł z kabiny i ulotnił się. Emma poczuła nagły przypływ zmęczenia. Nie miała zielonego pojęcia co się właśnie stało, ale na pewno pochłaniało to masę energii. Czuła się nieswojo, ale podświadomie podobało jej się to, co przed chwilą zrobiła. W jakiś sposób czuła się silna. Nogi zesztywniały jej dłuższego siedzenia na ziemi, więc podniesienie się sprawiło Emmie nieco trudu. Lekko chwiejnym krokiem wyszła z łazienki, po czym wpadła na kogoś z impetem.
-Wszytko w porządku?-zapytał ktoś. Emma podniosła głowę i omal nie wymsknęło jej się jakieś siarczyste przekleństwo. Stał przed nią Cedrik Diggory, a ona miała oczy zapuchnięte od płaczu, wysoki kucyk opadł jej, a cześć włosów wypadło jej na twarz, koszula była pognieciona od pozycji w jakiej siedziała. Domyślała się jak upiornie musi wyglądać.
-T-tak.- wymamrotała.
-Płakałaś?- zapytał lekko zdziwiony Cedrik przyglądając się jej z niepokojem.
-Nie! Znaczy tak! Znaczy mam alergie. Na pyłki.- odpowiedziała szybko.
-Hmmm, wydawało mi się, że drzewa pylą na wiosnę. Jesienią to raczej zrzucają liście.- uśmiechnął się Cedrik pod nosem, a Emma miała wrażenie, że jeśli zaczerwieni się jeszcze trochę, to zapali jej się głowa. Zrezygnowana pokręciła głową.
-Nie mów mi, że to przez chłopaka.- Cedrik pokręcił głową, a dziewczyna pomyślała, że jeśli ktoś jeszcze raz powie, że płacze przez chłopaka to urwie mu głowę. -Weź, kimkolwiek jest ten pacan, nie jest wart tego, żeby taka ładna dziewczyna przez niego płakała.- objął ją ramieniem. Czy Cedrik właśnie nazwał mnie ŁADNĄ?! I objął mnie? Dobra, dobra, dobra może ten dzień nie jest taki zły.
-Dzięki.- powiedziała cicho.
-Odprowadzić cię do dormitorium?- zapytał uprzejmie Diggory.
-Nie, nie poradzę sobie.- odparła, uśmiechając się niewyraźnie. Wcale nie przeszkadzałoby jej to, ale prawda była taka, że jeżeli wróciłaby teraz do pokoju, to spotkałaby ją furia Anne. Musiała iść gdzieś indziej. Pożegnała się z Cedrikiem i postanowiła pójść do biblioteki.
-Dzień dobry! To znowu ja.- przywitała się z bibliotekarką. Ta tylko skinęła głową.
-Gdzie znajdę tą książkę, którą dziś czytałam? O Godryku Gryffindorze.- rano bibliotekarka nie pozwoliła jej wypożyczyć, bo była to książka z archiwum, ale powiedziała, że Emma zawsze może przyjść tutaj i ją poczytać.
-Regał szesnasty, półka trzecia.- dziewczyna doszła tam, ale nie znalazła książki.
-Jesteś pewna, że dobrze szukałaś? Powinna być między Założycielami a Najlepszymi Aurorami. Włożyłam ją tam jakieś dziesięć minut temu.
-Dobrze, sprawdzę.- westchnęła. Znalazła podane książki, ale nie tej co szukała.

Książka zniknęła.

Na jej miejscu była wsunięta kartka. Zaintrygowana wyciągnęła ją i natychmiast pożałowała.

Emmo,
Ciekawe co zrobisz jak zniknie twoja książeczka? Jesteś bystra, ale chyba niewystarczająco. Muszę przyznać, że niezła robota z tą Jęczącą Martą. Ale na drugi raz pilnuj się. Chyba nie chcesz, by niepożądane oczy widziały twoje małe czary?
Pamiętaj.
Widzę cię.

Przyjaciel

I won't wait forever || Cedrik DiggoryOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz