Budzę się szczelnie przykryta pościelą
Cienkim niebieskim materiałem
Pocieram dłonią twarz
Unoszę się na łokciach
Rozglądam po wnętrzu
Niewielkiego mieszkania
I Dostrzegam młodego chłopaka z baru
Siedzi na kanapie
na przeciwko łóżka
I Trzyma w ręku książkę
Wertuje wzrokiem jej kartki
W końcu patrzy na mnie
Chyba wtedy prawda uderza w moje serce
Rozpruwa mnie od środka
Podchodzi
Siada obok
I szepcze: ,,przepraszam"
,,Nie byłem wczoraj sobą. Nie wiem co się stało."- dodaje
Dotykam jego ramienia
Chcąc go pocieszyć
Powiedzieć, że nie można zniszczyć czegoś co już jest zniszczone
Że nie można skrzywdzisz kogoś kto bólu już nie czuje
Przysuwam się jeszcze bliżej
,,Jesteś taka piękna i jeszcze twój ojciec..."
Uciszam go
Zasłaniając usta dłonią
Kręcę głową
Dając mu do zrozumienia, że ma przestać mówić
Że ma być cicho
Patrzy na mnie z tym żalem w oczach
I całuje
A w tym pocałunku nie ma niczego z poprzedniej nocy.
CZYTASZ
dragon
PoetryOn to 38-letni facet, który żyję życiem przeciętnego człowieka, a jego dzień kończy się w barze z alkoholem w ręku. Ona to dziewczyna, która nieustannie wybiera miłość, trwając w przekonaniu, że to właśnie go powinna kochać. (Inspirowane twórczością...
