Chunin

274 21 5
                                        

W dzielnicy Gromu miało miejsce małe zamieszanie. Na pozornie zbyt małym polu treningowym stało dziesięć osób z czego pięć z nich rozglądało się tak jakby widziały więcej niż faktycznie tam było. I tak właśnie było. Bowiem to pole było wyposażone w specjalne pieczęci, które niewielki fragment przestrzeni potrafiły rozszerzyć nawet kilkaset razy. I tym sposobem miast niewielkiego pola treningowego mieli przed sobą poligon nie ustępujący wielkością Lasowi Śmierci.

- Waszym zadaniem jest, korzystając z technik komandosów, zdobyć tamtą flagę. Oczywiście po drodze napotkacie na przeciwników, którzy będą próbowali was powstrzymać. Nie są w stanie was zabić, ale każde trafienie odczujecie jako potworny ból. – I w tym momencie każdy z młodszej Drużyny Siódmej został trafiony pociskiem z czakry.

- Aaa. – Krzyknęli zbiorowo, padając na ziemię ścięci odczuwanym bólem.

- Już, już ro-rozumiem. – Wyjąkał Kakashi, w imieniu młodszych członków drużyny.

Już od godziny przemykali przez następujące kolejno po sobie las i ruiny jakiego miasta. Poruszali się w formacji diamentu z jedną osobą stale patrzącą do tyłu i obserwującą czy ktoś nie próbuje ich zaatakować od tej strony.

Z początku było łatwo, bardzo łatwo i to spowodowało, że wpadli w pułapkę. Po tym przez piętnaście minut dochodzili do siebie i gdy w końcu ruszyli naprzód to utrzymywali maksymalną czujność nawet jak przez dłuższy czas nikogo nie spotykali na swojej drodze.

Znów zostali zaatakowani. Tym razem ten atak był prawdziwie desperacki, bo do flagi zostało im ledwie kilkaset kroków. Zwycięstwo mieli w kieszeni. Nim jednak zdołali sięgnąć po swoją zdobycz, wszystko zniknęło i znów stali na środku niewielkiego placu treningowego w dzielnicy Gromu.

- Doskonale. – Pochwalił ich Naruto. – Z początku był mały zgrzyt, ale szybko się pozbieraliście i później było już tylko lepiej. A teraz przejdziemy do treningów indywidualnych z walki wręcz.

I tak mijał im dzień za dniem z małymi przerwami na wykonywanie misji. Młodsza Drużyna Siódma obecnie dostawała wyłącznie misje rangi C lub w kooperacji z innymi drużynami geninów, rangi B. Powoli zaczęli wypracowywać sobie pewną renomę, szczególnie dotyczyło to Sakury, która dzięki szkoleniu medycznemu i własnej pomysłowości, uratowała nogę pechowemu koledze z innej drużyny.

- Yo, drużyna! – Krzyknął Kakashi podchodząc do swoich podopiecznych czekających na niego na polu numer siedem. – Mam tu wasze zgłoszenia do egzaminu na chunina, wypełnijcie je i oddajcie je w sali, w której ma się odbyć egzamin. Hinata już dostała formularz od swojej oficjalnej mistrzyni. – No to ja lecę. – I znikł za pomocą swojej ulubionej techniki.

Od prawie tygodnia młodsza Drużyna Siódma trenowała samodzielnie, ponieważ ich starsi koledzy byli na ważnej misji. W sumie to każda misja jest ważna, ale ta dodatkowo była obarczona wyjątkową tajnością.

To był ten dzień. Dzień rozpoczęcia egzaminu na chunina. Naruto, Sasuke i Sakura stali właśnie na drugim piętrze i z politowaniem przyglądali się innym drużynom z różnych wiosek, które próbowały dostać się do sali dwieście jeden. Nikt nie dostrzegał, że to co widzą to proste genjutsu.

- Hej. – Usłyszeli za sobą i jak się obejrzeli to zobaczyli podchodzącą do nich Hinatę wraz ze swoją drużyną. Dziewczyna pomachała do Uchihy i Haruno, a następnie przytuliła się do Uzumakiego.

- Hej, kochanie. – Szepnął jej do ucha.

- Kochanie? – Zdziwił się Kiba, który dzięki współpracy z psami miał niesamowicie wyostrzone zmysły. – Czy my o czymś nie wiemy?

Naruto i Hinata zarumienieni oderwali się od siebie, zastanawiając się jednocześnie jak wybrnąć z tej krępującej sytuacji. Uratował ich Sasuke.

- To wy nie wiecie co porabia wasza koleżanka z drużyny po zakończeniu treningów?

- Yyy. – Zaciął się Inuzuka, nie chcąc przyznać, że wraz z Shino śledzą swoją przyjaciółkę.

- Spoko. – Odezwała się Sakura. – Wiemy o twoich robaczkach, Shino. Na waszym miejscu robilibyśmy tak samo, więc nie macie czego się wstydzić.

- No chyba tylko tego, że nie bardzo wam to śledzenie wychodzi. – Dokończył Sasuke.

Już chcieli skierować się na prawdziwe trzecie piętro, gdy Uchiha został zaatakowany przez pewnego czarnowłosego pajaca w obcisłym zielonym kombinezonie.

- Ty jesteś ostatnim Uchiha, podobno jesteś silny. Ja jestem Rock Lee, walcz ze mną! – Wykrzykując wyzwanie przyjął dziwaczną pozę z uniesionym kciukiem jednocześnie błyskając w uśmiechu swoimi śnieżnobiałymi zębami.

- Sasuke. – Odezwała się Sakura. – Nie mamy czasu na zabawę, musimy zdążyć oddać zgłoszenia do egzaminu.

Gdy tylko się odezwała, zielony ludek zaczął się jej przyglądać, by po chwili paść przed nią na kolana.

- Kim jesteś, piękna?! – Wykrzyczał pytanie jednocześnie łapiąc się za serce.

- Sakura, Haruno Sakura.

- Zakochałem się w tobie, Sakura! Zostań moją dziewczyną!

- Nie ma mowy. – Odpowiedziała chłodnym głosem, chcąc go choć trochę przystopować. – Jesteś zbyt wyrazisty.

- Mimo to, ja i tak cię kocham! – Gdy tylko to krzyknął zaczął do niej mrugać zasypując ją serduszkami, które biedna dziewczyna z ledwością omijała. Już wydawało się, że jednak zostanie choć jednym z nich trafiona, gdy ich nadawca został trafiony z pół obroty wyprowadzonego przez Sasuke.

- Zostaw w spokoju moją przyjaciółkę. – Wysyczał stając nad próbującym podnieść się Rockiem. – Jak mówi nie, to znaczy nie. – I nie czekając na odpowiedź leżącego ruszył w kierunku klatki schodowej, a drużyny Siódma i Ósma mijając powalonego, ruszyły za nim.

Po dotarciu do właściwych drzwi zastali tam czekających na nich ich sensei.

- Widzę, że nie daliście się nabrać na to proste genjutsu. – Stwierdziła Kurenai patrząc bardziej na podopiecznych Kakashiego niż na swoich. – Dobrze ich przygotowałeś. – Dodała odwracając się do srebrnowłosego.

- Cóż, starałem się. – Odpowiedział jej Hatake drapiąc się po karku. Wyglądało to trochę tak jakby przyłapała go na czymś, tylko za bardzo nie mogła zrozumieć na czym.

- No nic to. – Stwierdziła, że nie będzie drążyć tematu. – Wchodźcie, bo za chwilę kończy się czas na oddawanie zgłoszeń.

Zaraz po wejściu do sali zostali otoczeniu przez przyjaciół z ich rocznika, którzy też brali udział w egzaminie. Ino wymieniając się morderczym wzrokiem z Sakurą, uwiesiła się na ramieniu Uchihy, cały czas krzycząc jaki to on jest cudowny. Drugie niemal natychmiast zostało zajęte przez Haruno, czym go zaskoczyła, bo przez kilka ostatnich miesięcy bardzo wyciszyło się to jej zauroczenie. W pewnej chwili usłyszał szept różowowłosej.

- Wybacz, ale to tylko do momentu aż Ino się odczepi.

- Hn. – Mruknął, ściślej obejmując koleżankę z drużyny. Biedna Yamanaka widząc to, posłała Sakurze ostatnie pełne nienawiści spojrzenie i wróciła do swojej drużyny.

- Uff. – Usłyszał jak Haruno wzdycha. – Dzięki, wreszcie zrobiło się trochę ciszej. – Ale próbując zwiększyć dystans odkryła, że nie może tego zrobić przytrzymywana przez chłopaka. Spojrzała na niego zdziwiona.

- Bo jeszcze wróci. – Odpowiedział jej szeptem na niezadane pytanie.

Już chciała coś mu powiedzieć, gdy zauważyła pewnego szarowłosego okularnika podchodzącego do nich z wyjątkowo pewnym siebie uśmieszkiem na ustach, który jednak nie obejmował jego oczu. Jednakże nim ten zdążył się odezwać do sali wpadli egzaminatorzy z Morino Ibikim na czele.

- No to mam przesrane. – Usłyszeli zrezygnowany głos Naruto. – Ekspert od tortur psychologicznych, kontra banda geninów. Ciekawe jakie mamy szanse?

Naruto: Cichy Grom z LiściaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz