22 | JESZCZE RAZ

134 13 0
                                    


                — Pocałuj mnie jeszcze raz — poprosiłem po raz piąty tego popołudnia. Razem z Harrym siedzieliśmy na kanapie w salonie, a on posłusznie wykonywał moje polecenia.

Ani trochę nie kłamałem, gdy mówiłem, że to ten pocałunek odkrył mój kolor. A kiedy Harry mnie całował, mogły wydarzyć się również inne rzeczy. To był tylko dodatek, ponieważ możliwość całowania się, kiedy tylko chcemy, nadal była dla nas nowa i oszałamiająca.

Harry cmoknął moje usta i cofnął się, by pogłaskać mnie po twarzy. Przesunął palcami po mojej brodzie, aż w końcu wylądował nimi na swoich kolanach. Przez całe popołudnie z jego twarzy nie znikał ból widoczny w oczach. Postanowiłem to zignorować, nie chcąc, by coś zniszczyło moje szczęście.

Nawet nie chciałem o tym myśleć, więc przyciągnąłem go do siebie za szyję i zacząłem całować. Przysunął się bliżej, układając dłoń na moim biodrze.

— Wow! — przerwał nam głos Zayna, przez który oderwaliśmy się od siebie i zaczęliśmy gorączkowo rozglądać. — Co się tutaj dzieje?

Ostrożnie zaczął iść w naszym kierunku. Harry niezręcznie podrapał się po karku i spuścił wzrok. Na moje policzki wkradł się rumieniec, jednak zignorowałem swoje zakłopotanie, zastępując je podekscytowaniem.

— Chcę ci coś pokazać! — krzyknąłem i podskoczyłem, pędząc w stronę przerażonego Zayna. Złapałem go za ramię, a następnie wciągnąłem do łazienki. — Patrz!

— Uch, co mam zobaczyć?

— Zapomniałem, że zawsze mnie tak widziałeś. To znaczy, kolorowego. — Uświadomiłem sobie. — Widzę siebie w kolorze, Zayn!

Na jego twarz wstąpiło zdumienie.

— Naprawdę?

Pokiwałem głową, wpatrując się w swoją zabarwioną postać. Wtedy Zayn zdawał się wszystko sobie uświadamiać.

— Zaczekaj, dlaczego do cholery całowałeś się z Harrym... A właściwie to, co on tutaj robi? Myślałem, że cię nienawidzi! — krzyknął z niedowierzaniem.

— Pogodziliśmy się — odparłem tylko, przechodząc obok niego.

— Tak po prostu? — ciągnął. — Tak nagle się pogodziliście?

Wyczułem w jego głosie nutę sarkazmu, więc wzruszyłem ramionami i opadłem na kanapę obok Harry'ego.

— Tak, w sumie tak.

Zayn przez chwilę na nas patrzył, po czym pokręcił głową i poszedł do kuchni.

— Przysięgam, nie rozumiem was.

Kiedy zniknął, zaśmiałem się pod nosem. Nic nie było w stanie zniszczyć mojego szczęścia. Czułem się, jakbym był na haju, miał głowę w chmurach i nic nie było w stanie tego powstrzymać.

— Harry? — zapytałem po chwili.

— Mhm? — Spojrzał w moją stronę, a ja wtedy wydąłem wargi.

Westchnął i żartobliwie przewrócił oczami, a następnie pochylił głowę, by mnie pocałować.

COLOUR ━ NARRYOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz