*Sylwia*
Słyszę dzwonek do drzwi. Od razu udaje się pod drzwi i otwieram. Widzę Adriana.
-Heej-cmokam jego policzek-Wchodź-wskazuje ręką salon.
-Hej-odpowiada po chwili-Ładne mieszkanie-ocenia, na co się tylko uśmiecham.
-Napijesz się czegoś?-pytam.
-Nie, nie, ja tylko chciałem z tobą porozmawiać...
-Jasne, siadaj-mówię do szatyna. Adrian wykonuje moje polecenie. Siadam obok niego.
-Igor nadal...-chce dokończyć, ale przerywa mu mój dzwoniący telefon.
-Przepraszam, muszę odebrać-tłumacze.
-W porządku-wzdycha.
Damian (praca): Sylwia, natychmiast przyjeżdżaj do pracy, szef chce się z tobą widzieć.
Sylwia (ja): Przepraszam, ale...
Damian (praca): Nie ma żadnego ale! Przyjeżdżaj!
Sylwia (ja): No dobra.
-Adrian, możemy przełożyć tą rozmowę na potem. Muszę jechać do pracy, szef chce się ze mną widzieć-mówię do Adriana.
-No okej, ale obiecujesz, że dzisiaj jeszcze się spotkamy?-nalega.
-Tak, obiecuje. O 15:00 kawiarnia palma? Git?
-Tak, git-uśmiecha się, cmoka mój policzek i wychodzi.
***
-Dzień dobry-witam się od razu kiedy wchodzę do biura.
-Cześć-odpowiada Dominik.
-Witam-mówi szef.
Zawsze jest taki spięty, nie można z nim normalnie porozmawiać. Oh.
-Chciał mnie szef widzieć, tak?
-Zgadza się. A mianowicie mam dla Pani fajną propozycje, bardzo dużo można zarobić-mówi.
-Jaka to propozycja?-krzyżuje ręce.
-Leci Pani do Londynu na 4 lata i zarabia Pani trzy razy tyle co tutaj na rok-mówi-Zgadza się Pani?
-Do Londynu?-upewniam się.
-No tak. W biurze podróży w Anglii potrzebują pracownicy, która potrafi bardzo dobrze angielski, a Pani spełnia wszystkie warunki-oznajmia.
-Muszę się zastanowić...
-Przykro mi to powiedzieć, ale jeżeli Pani się nie zdecyduje, to nie pracuje już tu Pani, ponieważ mamy już inną osobę-mówi. Do moich oczu napływają łzy.
Wychodzę trzaskając drzwiami. Zaczynam płakać. Nie mam już nic, kompletnie nic. Nawet tej jebanej pracy. Może faktycznie powinnam wyjechać, i tak Igor jest szczęśliwy z Olą i za niedługo pewnie wezmą ślub. Może wtedy o nim zapomnę na zawsze! Wracam się do biura i przecieram przed wejściem łzy.
-Tak, zgadzam się-oznajmiam stojąc w prostej pozycji.
-Wspaniale Pani Sylwio, podpiszemy umowę i wszystkie inne kwestie-mówi radośnie szef.
-A kiedy dokładnie jest wylot?-pytam.
-Za pięć dni-odpowiada, na co tylko przytakuje.
CZYTASZ
Dawno, dawno temu...~Igor Bugajczyk „ReTo" [CAŁA]
FanfictionChce w niej opowiedzieć historię, która może przytrafić się każdemu z nas. Miłość na całe życie-czy takie coś istnieje? Nic już nie zdradzam. Miłego czytania ❤️
![Dawno, dawno temu...~Igor Bugajczyk „ReTo" [CAŁA]](https://img.wattpad.com/cover/206360161-64-k68984.jpg)