(16) Szef chce się z tobą widzieć

1.3K 52 14
                                        

*Sylwia*
Słyszę dzwonek do drzwi. Od razu udaje się pod drzwi i otwieram. Widzę Adriana.

-Heej-cmokam jego policzek-Wchodź-wskazuje ręką salon.

-Hej-odpowiada po chwili-Ładne mieszkanie-ocenia, na co się tylko uśmiecham.

-Napijesz się czegoś?-pytam.

-Nie, nie, ja tylko chciałem z tobą porozmawiać...

-Jasne, siadaj-mówię do szatyna. Adrian wykonuje moje polecenie. Siadam obok niego.

-Igor nadal...-chce dokończyć, ale przerywa mu mój dzwoniący telefon.

-Przepraszam, muszę odebrać-tłumacze.

-W porządku-wzdycha.

Damian (praca): Sylwia, natychmiast przyjeżdżaj do pracy, szef chce się z tobą widzieć.

Sylwia (ja): Przepraszam, ale...

Damian (praca): Nie ma żadnego ale! Przyjeżdżaj!

Sylwia (ja): No dobra.

-Adrian, możemy przełożyć tą rozmowę na potem. Muszę jechać do pracy, szef chce się ze mną widzieć-mówię do Adriana.

-No okej, ale obiecujesz, że dzisiaj jeszcze się spotkamy?-nalega.

-Tak, obiecuje. O 15:00 kawiarnia palma? Git?

-Tak, git-uśmiecha się, cmoka mój policzek i wychodzi.

***
-Dzień dobry-witam się od razu kiedy wchodzę do biura.

-Cześć-odpowiada Dominik.

-Witam-mówi szef.

Zawsze jest taki spięty, nie można z nim normalnie porozmawiać. Oh.

-Chciał mnie szef widzieć, tak?

-Zgadza się. A mianowicie mam dla Pani fajną propozycje, bardzo dużo można zarobić-mówi.

-Jaka to propozycja?-krzyżuje ręce.

-Leci Pani do Londynu na 4 lata i zarabia Pani trzy razy tyle co tutaj na rok-mówi-Zgadza się Pani?

-Do Londynu?-upewniam się.

-No tak. W biurze podróży w Anglii potrzebują pracownicy, która potrafi bardzo dobrze angielski, a Pani spełnia wszystkie warunki-oznajmia.

-Muszę się zastanowić...

-Przykro mi to powiedzieć, ale jeżeli Pani się nie zdecyduje, to nie pracuje już tu Pani, ponieważ mamy już inną osobę-mówi. Do moich oczu napływają łzy.

Wychodzę trzaskając drzwiami. Zaczynam płakać. Nie mam już nic, kompletnie nic. Nawet tej jebanej pracy. Może faktycznie powinnam wyjechać, i tak Igor jest szczęśliwy z Olą i za niedługo pewnie wezmą ślub. Może wtedy o nim zapomnę na zawsze! Wracam się do biura i przecieram przed wejściem łzy.

-Tak, zgadzam się-oznajmiam stojąc w prostej pozycji.

-Wspaniale Pani Sylwio, podpiszemy umowę i wszystkie inne kwestie-mówi radośnie szef.

-A kiedy dokładnie jest wylot?-pytam.

-Za pięć dni-odpowiada, na co tylko przytakuje.

Dawno, dawno temu...~Igor Bugajczyk „ReTo" [CAŁA]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz