ROZDZIAŁ 1

227 16 3
                                        

Pov. Rosaline

Dryń dryń dryń

Usłyszałam budzik, który wyrwał mnie z mojego pięknego snu. Jest 27 sierpnia, ten dzień był dla mnie wyjątkowy, nawet bardzo, ponieważ mój braciszek Luke miał do mnie przyjechać z niespodzianką, którą ponoć długo planował.

Poszłam do łazienki z zestawem ubrań, którym był czerwony top na ramiączkach i jeansowe spodenki.

Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się, umyłam zęby, po czym zeszłam na dół.

Jak zwykle moich rodziców nie było...

Spojrzałam na zegarek, była godzina 10:03. Uznałam, że mam w sumie dość dużo czasu do przyjazdu Luke'a, niecałe pół godziny. Tyle mi właśnie wystarczyło, by zjeść śniadanie i zrobić lekki makijaż.

Po wykonaniu wcześniejszych czynności, mój brat punktualnie zapukał do drzwi, równo 10:30. Byłam tym faktem bardzo zaskoczona, chyba po raz pierwszy się nie spóźnił.

Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Przed moimi oczami ukazał się wysoki brunet o czekoladowych oczach.

-Roseeeee- zawołał z entuzjazmem, po czym mnie przytulił

Oczywiście odwzajemniłam jego przytulasa.

***

-Powiesz mi co to za niespodzianka?- zapytałam i powoli zaczęłam popijać herbatkę.

-masz- mówi podając mi małe srebrne pudełeczko zawinięte czerwoną wstążką

-co to?- dupytuje z zaciekawieniem

-otwórz- rzuca i podnosi lekko swój prawy kącik ust do góry

Zrobiłam to o co prosił. Powolutku podniosła wieczko pudełka, to co mnie szaskoczyło to to, że w opakowaniu były...

-klucze?!- spytałam niedowierzając

-tak

-okej... wszystko fajnie, ale po co mi klucze?

-do naszego domu- oznajmił, śmiejąc się

Gdy to powiedział uśmiechnęłam się mimo wolnie. Luke wyprowadził się rok temu, gdy miał 17 lat. Niestety ja zostałam przez to sama. Dlaczego sama? Gdyż dla mojej rodziny praca jest najważniejsza. Moi "kochani" rodzice przekładają biznes ponad rodzinę, przez co nigdy ich nie ma w domu. Ciągłe delegacje, gale, spotkania biznesowe.

-Kocham Cię poprostu- wykrzyczałam, po czym podeszłam do niego i ucałowałam go w oby dwa poliki, na co on uśmiechnął się jeszcze bardziej

-Ja ciebie też gagatku- po tych słowach objął mnie z całych sił tak, że powoli zaczynało mi brakować tlenu. Kiedy w końcu uwolnił mnie ze swojego uścisku zapytałam

-a co ze szkołą?- nie żebym jakoś bardzo się przejmowała nauką czy coś

-będziesz chodziła do tej samej szkoły co ja w Californii, jakby co z rodzicami się dogadałem, więc nie musisz się o nic martwić

-jasne- powiedziałam

-idź się lepiej spakuj, bo za kilka godzin wyjeżdżamy

Pobiegłam szybko na górę i zaczęłam pakować moje ubrania, akcesoria i tym podobne.

***

Po zakończeniu przygotowań do podróży Luke pomógł mi zanieść walizki. Ja natomiast wzięłam swoją poduszkę, kocyk i torebkę, gdzie miałam najpotrzebniejsze rzeczy między innymi telefon, ładowarkę i słuchawki.

Wsiadłam do auta i czekałam na braciszka, bo jak to on powiedział... a "muszę się odlać".

Pov. Lukey

Widziałem to zadowolenie Rose, gdy dowiedziała się o przeprowadzce. Chyba nigdy nie widziałem jej aż takiej szczęśliwej. Z resztą ja też się bardzo cieszyłem faktem iż zamieszka ze mną siostra. Mieliśmy ze sobą dobry kontakt i świetnie się dogadywaliśmy. Oczywiście często sobie dogryzaliśmy, jak to rodzeństwo, ale to nie zmieniało faktu, że kochałem, kocham i będę kochać ją nad życie.

***
Jechaliśmy już dobre sześć godzin. Było już późno, dokładnie 22:50. Przez głośniki leciała muzyka lil peep'a, którą wybrała Rosaline... uwielbiała jego piosenki. Ja nie koniecznie, chociaż nie przeszkadzały mi.

Zauważyłem, że dziewczyna zasnęła, więc postanowiłem jej nie budzić.

Zjechałem na najbliższym zjeździe, którym okazał się McDonald's

-o jedzonko- usłyszałem zaspany głos siostry

Jak to jest, że gdy tylko jest coś związane z jedzenie to ona się budzi lub przychodzi... nie rozumiem tego

-co chcesz? - spytałem

-shake truskawkowy, McWrap klasyczny, McRoyal, McNuggetsy 6 sztuk i średnie frytki- wyszczerzyła się

-ty to wszystko zjesz?! Gruba będziesz- oświadczyłem, na co ona tylko przewróciła oczami

-wypad po moje jedzenie- powiedziała żartobliwie i wskazała palcem na budynek

-już, już, tylko nie bij mnie- zaśmiałem się, po czym wyszedłem z samochodu.

Wszedłem do "restauracji" o ile można to tak nazwać i złożyłem zamówienie.

Dla siebie wziąłem tylko shake waniliowy i McNuggetsy 12 sztuk.

Zapłaciłem, po czym udałem się do toalety.

Kiedy wyszedłem wziąłem jedzenie i ruszyłem do tej małej, rządzącej się panienki.

-Daaaaaj

Nie zdążyłem jej podać paczki, bo sama mi ją wyrwała, przez co rzuciłem jej spojrzenie pełne złości

-też cię kocham braciszku- ogłosiła

-tsaaa- mruknąłem, nadal zły, bo przecież też byłem głodny... nawet bardzo

Po krótkiej chwili oddała mi opakowanie z moim jedzeniem, więc zaczęliśmy jeść.

***

Gdy byliśmy już na miejscu, a księżniczka znowu spała, uznałem, że zaniosę ją do pokoju.

Jeszcze będzie zaskoczona moimi sposobami na pobudki.

Otworzyłem drzwi mojego domu, po cichu i ostrożnie zacząłem wnosić wnosić ją na górę. Usłyszałem lekki bełkot wydobywający się z jej ust. Już myślałem, że się przebudziła, ale jednak to nie nastąpiło. Niestety po chwili poczułem pieczenie na twarzy.

Skubana uderzyła mnie przez sen

Trochę się zdziwiłem tym co zrobiła Rose, ale odniosłem ją do pokoju i powoli położyłem ją na łóżku. Kiedy wyszedłem z pomieszczenia, szybkim krokiem udałem się po jej bagaż i wniosłem go do tego samego pomieszczenia w, którym przebywała moja młodsza siostrzyczka.

<><><><><>
PIERWSZY ROZDZIAŁ ZA NAMI
mam nadzieję, że się wam spodobał
❤️
BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI ZOSTAWICIE

Love me, pleaseOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz