Chapter 10 'Every Word'

4.7K 324 17
                                        

- Archie. - wyszeptałam i rzuciłam się bratu na szyję.
Objął mnie mocno i delikatnie głaskał po włosach.
- Co ty tutaj robisz? - zapytałam gdy już się odsunełam.
Uśmiechnął się lekko.
- Mam przepustkę.* - odpowiedział. - Postanowiłem ją wykorzystać na przyjazd do ciebie.
Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Radzisz sobie jakoś? - zapytałam, siadając obok niego na łóżku.
Westchnął.
- Jakoś daje radę. - odparł szybko. - A ty? Z tego co mówili rodzice, dawno nie dzwoniłaś.
- Mam większe problemy na głowie niż mama i tata. - mruknęłam, zanim zdążyłam ugryźć się w język.
Zmarszczył brwi w konsternacji.
- Czyli?
Już chciałam odpowiedzieć, gdy drzwi do pokoju się otwarły, a do środka wbiegła zdyszana Casey.
Patrzyła na nas zszokowana.
- Piekło cię goniło? - zaśmiałam się, jednak jej twarz wciąż pozostała poważna.
- Luke, on... - zająkała się, próbując odzyskać oddech.
Spojrzałam na nią ponaglająco. - Pobił Ash'a.
- Że co?! - podniosłam się szybko z łóżka, ruszając do drzwi.
Ręka brata na moim ramieniu mnie powstrzymała.
- Co za Ash? - zapytał z błyskiem w oku.
- Ashton Johnnson. - odparłam, obserwując jak na jego twarzy maluje się gniew. - Typowy dupek.
- Ja pójdę do Lucas'a. - powiedział z trudem panując nad emocjami w głosie. - Gdzie jest jego akademik?
Tym razem zwrócił się do Casey, bo ja byłam za bardzo zszokowana, żeby odpowiedzieć.
- Budynek naprzeciwko, pierwszy pokój na drugim piętrze, zaraz obok schodów. - wyjaśniła, a ja zaczęłam się zastanawiać skąd ona to wie.
Archie uśmiechnął się delikatnie.
- Dzięki. - mruknął i szybko wyszedł z naszego pokoju.

Gdy Archie nie wracał już od półgodziny postanowiłam tam pójść i zobaczyć czy wszystko w porządku.

Gdy byłam już na schodach, zauważyłam, że drzwi do pokoju Luke'a są uchylone, i doskonale słyszałam o czym mówili.
Nie podsłuchiwałam.
To był czysty przypadek, że słyszałam o czym mówią.
- Gdzie on jest? - zapytał Archie, a po jego głosie poczułam, że jest zdenerwowany.
- Niedaleko. - odparł Luke. - Trzyma się na uboczu.
- Tessa miała być bezpieczna, gdy on zniknie. - warknął Archie. - Miało nic jej nie grozić, a teraz dowiaduję się, że pieprzony Johnnson się nią interesuje.
Zmarszczyłam brwi.
Skąd Archie zna Ashton'a?
- Nie miałem pojęcia, że on tu jest. - powiedział spokojnie Hemmings. - Gdybym wiedział, nigdy nie sprowadziłbym tutaj Tessy.
- Ale tutaj jest. - powiedział mój brat. - Tak samo jak i Ashton.
- A Tessa zaczyna się wszystkiego domyślać. - powiedział Luke, a ja wsłuchałam się bardziej słusząc swoje imię.
- Co masz na myśli?
- Ten idiota robi wszystko, aby nie przestała wierzyć, że żyje. - syknął, a ja niemal upadłam.
Jeśli to nie jest dowód, że żyje, to już nie wiem co nim będzie. - Był u niej w pokoju, a ona wie, że to był on.
- Co za idiota! - warknął Archie i zaczął krążyć po pokoju. - Po co tyle starań, żeby go ukryć, skoro on jak zawsze wszystko musi spieprzyć?
- Starałem się zrobić wszystko aby myślała, że zwariowała, ale była zbyt pewna swojego. - wyszeptał Hemmo.
Usłyszałam głośne westchnienie.
- Zadzwoń do Styles'a i powiedz mu, że ma to wszystko skończyć. - warknął brunet. - Nie pozwolę mu narażać życia mojej siostry.

W tym momencie drzwi się otworzyły, a przerażony wzrok Archie'go spoczął na mojej zapłakanej twarzy.
- Słyszałaś? - zapytał z bólem na twarzy.
- Każde słowo. - wyszeptałam nie kontrolując łez.

*osoby które uważnie czytały, wiedzą, że Archie trafił do Londyńskiego więzienia na 4 lata.(Harry i Luke rozmawiali na ten temat.).
Wiem, że przepustka nie pozwala opuszczać kraju, jednak na potrzeby historii, nagięłam trochę fakty ;)

***
Drama Time!

Rozdział skończony więc czemu by go nie dodać, prawda? :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba.
Jeśli każdy kto to czyta ładnie skomentuje, (chociażby buźka) jeszcze dzisiaj pojawi się rozdział jedenasty! ❤️

You Make Me Strong » styles ✓Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz