Part 11 (Epilog???)

205 7 6
                                        

Półtorej roku później

Lauren Smith

Pół roku temu oświadczyłam się Jen powiedziała tak. Kate nie skontaktowała się z nami od tamtego czasu. Do tej pory nie rozumiem co się ze mną wtedy stało, że ją pocałowałam. Jestem głupia. Doskonale wiem, ale boję się do tego przyznać. Z resztą nie ważne. Ktoś zapukał do drzwi wejściowych mojego domu.

- Jen otworzysz? - Zapytałam.

- Oczywiście kochanie. - Odparła.

- Otwarte!! Proszę wejść!! - Wydarła się na cały dom. Popatrzyłam na nią z powątpieniem.

- No co? Nie powiedziałaś jak mam to zrobić. - Westchnęłam na jej słowa, a podobno to ja jestem tą niedojrzałą w naszym związku. Do salonu wszedł mężczyzna. Był bardzo dobrze zbudowany, jego blond włosy były spięte w kucyka, dodam że boki głowy miał wygolone. Miał na sobie białą opiętą koszulę i czarne jeansy. Na stopach miał czarne glany. Skądś go kojarzę, ale nie mam pojęcia skąd.

- Jestem Siergiej Molotov. Poszukuję pewnej kobiety, obie ją znacie. Od półtorej roku nie miałem z nią kontaktu. To ostania znana mi lokalizacja. Nie będę ukrywać, że się o nią martwię. Przed wyjazdem z Rosji nie było z nią za dobrze. Byłem przeciwny temu pomysłowi. W szczególności, że jej depresja...... No właśnie. To ona jest nieodłączną jej częścią. Za każdą negatywną sytuację obwinia się. Podczas pobytu tutaj zrobiła coś nierozważnego?

- Nie. - Odezwałam się.

- Tak, zabiła dwie osoby. - Powiedziała moja ukochana.

- Co zrobiła? - Mężczyzna zbladł jak ściana. Dzięki temu zauważyłam jego podkrążone i zmęczone oczy.

- Dlaczego do zrobiła?

- Uratowała nas obie.

- Zażyła wtedy swoje?

- Nie wiem. Jak do niej przyszłam to siedziała w jacuzzi. Trochę mi o sobie opowiedziała.

- Czyli nie. Oby nadal żyła. Za dużo już w swoim życiu przeszła. Skoro nic nie wiecie to jadę dalej.

- Chyba żartujesz. Jesteś zmęczony. Powinieneś odpocząć.

- Odpocznę jak już ją znajdę. Jestem jej to winien. Powinienem odejść razem z nią. Samotność nie jest tym co dobrze znosi. Uważa, że jej się to należy. To nieprawda. Przez dziesięć lat w Rosji robiła co musiała by przetrwać. Nawet nie wiesz ile razy ratowała twoją dupę Lauren. Była na większości twoich misji w terenie. Chroniła Cię. Zmuszała swoich uczniów do omijania Cię. Do eliminowania twoich ludzi. Za bardzo się odsłaniałaś. Z resztą nadal to robisz. Nie zdajesz sobie sprawy ile Ona nosi w sobie cierpienia. Udaje, że ją to nie rusza. Od zawsze podziwiałem jej umiejętności aktorskie. Zdarzały się momenty, że sama zaczynała w to wierzyć. Pamiętam noce, w których budziła się z krzykiem. Uspokojenie jej nie było łatwe, nieraz trwało do samego rana. Gdy usłyszałem jej niedorzeczny pomysł z wyjazdem z naszego domu, byłem przerażony. Ludzie są okrutni, a Ona może i ma możliwości i wiedzę jeśli chodzi o zabijanie, ale nienawidzi za to siebie. Nie pożegnała się ze mną. Obiecała, że jeszcze się spotkamy. Gdybym był przy niej to przynajmniej miałbym pewność. Muszę jechać. Ona dla mnie zrobiłaby to samo. Zanim zapytacie skąd to wiem. To proste podczas naszej pierwszej misji była gotowa poświęcić się za mnie. Przyjęła od naszego wroga pięć kul, które były przeznaczone dla mnie. Jedna przebiła jej lewe puco. Przeżyła tylko dlatego, że nasza lekarka była wtedy z nami. Odratowała ją cudem. Santana to cud na dwóch nogach. - Ruszył w kierunku wyjścia.

- Stój! Nie możesz prowadzić w takim stanie.

- Mogę. Wiele razy prowadziłem w gorszym stanie. Nie znacie mnie, tak samo jak nie znacie Jej. Ja tak samo nie znam jej w pełni. Poznałem tylko to co pozwoliła mi poznać. Nie mniej i nie więcej. - Na jego słowa popatrzyłam na moją piękną dziewczynę, ona również spojrzała na mnie.

Córka PastoraOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz