Rozdział 4

4.3K 215 123
                                        

Obydwoje wyjęliśmy zeszyty i piórniki. Już miałem zapisywać, kiedy poczułem pociągnięcie za włosy.. Po chwili odezwał się przerażający głos..

- Siema ofermo.. Na przerwie idziesz na boisko.. - Mruknął chłopak, który już mi raz dogadał.. To był ten demon z końca klasy..

- Zostaw go Kain.. - Powiedziała Aida. Widać było, że się go boi. Cała klasa patrzyła krzywo na to zdarzenie. Po chwili wszedł do klasy nauczyciel. Kain mnie puścił i odszedł..

*^^^*

Po lekcji nie wiedziałem, czy iść w wyznaczone miejsce, czy zlać Kaina..  

- Musisz tam iść.. Inaczej będziesz miał przesrane, ja już raz go zignorowałam, i skończyłam z limem pod okiem.. - Powiedziała niepewnie Aida po wyjściu z sali.

- No dobra.. Zaprowadzisz mnie na boisko..? - Założyłem plecak na ramiona.

- Chodź.. - Kilka minut później stałem w wyznaczonym miejscu. Bałem się nie na żarty, ale no kto by się nie bał..?! Widziałem Kaina rozmawiającego z jakimiś jego kolegami. Aida patrzyła na niego z powagą. Nagle odwrócił się naszą stronę i spojrzał na nas krzywym wzrokiem. Pewnie chodziło o to, że jestem trochę niższy od dziewczyny.. Kain zaczął biec w naszą stronę. No teraz to zesrałem się nie na żarty.. Zatrzymał się przede mną, i położył ręce na mojej talii. Przysunął mnie do siebie. Próbowałem się wyrwać, ale mi się to nie udało. Nagle po prostu mnie pocałował, a po moich polikach zaczęły płynąć łzy. Po chwili przerwał czynność. Aida krzyczała, ale nie mogła nic zrobić. Jacyś chłopcy ją trzymali. Wszyscy będący na boisku tylko na nas patrzyli, i to tyle.. 

- Kurwa.. Ty nosisz zapach.. Leona.. Chłopaki, spierdalamy! - Odepchnął mnie, na co upadłem. Aidę również pchnęli, przez co wylądowała obok mnie. Po chwili Kaina i jego bandy już nie było.

- K-kim jest Leon? To ten chłopak, co się odwoził do szkoły? - Zapytała mnie dziewczyna, po czym wstała, i pomogła mi się podnieść. 

- Tak.. - Łzy nie przestawały lecieć.

- No to mu powiedz... Wyglądał na stanowczego, tamci dostaną nauczkę.. 

- Nie mogę! Leo jest zapewne w pracy, a on tylko mnie pocałował..

- Prędzej czy później i tak się dowie.. - Westchnęła dziewczyna. - Lepiej by było, żebyś mu powiedział, ale jak chcesz.. Nie będę cię do niczego zmuszać. Chodźmy już na następne zajęcia. - Powiedziała. Wróciliśmy do szkoły.

Przez następną lekcje stresowałem się jak nigdy.. Przypomniały mi się słowa Leo, i bałem się jak cholera tej jego "kary". Przez to, w ogóle nie mogłem się skupić na zajęciach. Gdy zadzwonił dzwonek, podszedł do mnie Kain. 

- Jeśli powiesz o tym Leonowi, to cię ukatrupię, rozumiesz? Piśnij słówko, a cię zniszczę.. - Mruknął, po czym odszedł. Aida patrzyła na niego z pogardą.

- Wiesz... Skoro Kain zna tego Leona, to chyba jest on jakąś ważną osobą.. 

- Ta... Jest jego władcą.. Jego i wszystkich innych demonów, dlatego się boję, jak zareaguje na to, że mu nic nie powiedziałem.. Może nie wyczuje kogoś innego...? 

- Skoro jest królem demonów, to wątpię, że zostawił by Kaina przy życiu, hah - zaśmiała się.

- W sumie ty też zostawiłaś na mnie swój zapach..

BEZLITOSNY |YAOI|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz