Rozdział 5

4.5K 214 118
                                        

Po skończonych zakupach, wróciliśmy do rezydencji. Było już po dziewiętnastej, i trochę się stresowałem.. Odłożyliśmy siatki z zakupami pod ścianę. Położyłem się na łóżko. Byłem naprawdę zmęczony całym dniem.. Usłyszałem dźwięk klucza w drzwiach. Podniosłem się do pozycji siadu.

- C-co robisz..? - Zająknąłem się.

- A jak myślisz? Jakbyś powiedział mi od razu, co się działo w szkole, to teraz mógłbyś zająć się sobą. Ale tego nie zrobiłeś, a więc ja się tobą zajmę..

- W-wiesz, mam zadania do odrobienia i w ogóle.. Nie chciałbym podpaść nauczycielom, haha...

- To i tak cię nie ominie, to po pierwsze. A po drugie, naprawdę myślisz, że będziesz w stanie jutro chodzić? Po prostu nie pójdziesz do szkoły i tyle. - Powiedział, ściągając bluzę. Ujrzałem jego wyrzeźbiony brzuch, i już zacząłem się rumienić...

- A-ale... - Chłopak podszedł bliżej, i wziął mnie na ręce tak, że siedziałem mu okrakiem na biodrach. Kierował się w stronę łazienki. - Leo...

- Słucham - Uśmiechnął się chciwie, kładąc mnie na jednej z półek w łazience. Nadal mnie trzymał.

- M-mógłbyś tego dziś nie robić..? Proszę.. - Serce mi waliło jak oszalałe. Chłopak uniósł mój podbródek i spojrzał w oczy.

- Dlaczego miałbym zrezygnować? Coś ci obiecałem. - Powiedział stanowczo. 

- M-Możemy się razem myć, ale na razie jeszcze tego nie rób.. Proszę.. - Dobra, przyznaję się. Bałem się jak cholera, i może wyjdę na tchórza, ale chciałem stamtąd uciec..

- Dobra, niech ci będzie. Ale na propozycję wspólnej kąpieli nie odmówię.. - Chłopak zaczął mnie całować. Byłem mu naprawdę wdzięczny za to, że mi odpuścił.. 

Po chwili obydwoje byliśmy nadzy, i siedzieliśmy w wannie wypełnionej wodą. Leon był oparty o ścianę wanny, a ja siedziałem na nim, i opierałem się o jego tors. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, co jakiś czas dłonie chłopaka zatrzymywały się TAM.. Bawił się moimi jądrami, a ja cicho pojękiwałem.

*^^^*

Po skończonej kąpieli, podczas której myliśmy się nawzajem, Leon ubrał czarne bokserki, a ja moją nową piżamkę jednorożca. Położyłem się na łóżku, rumieniec nadal nie schodził mi z twarzy. Po chwili Leo położył się obok mnie.

- Coś takiego jak najbardziej mi odpowiada, bo nic mnie nie boli. - Odezwałem się z uśmiechem. Podniosłem się do pozycji siadu i usiadłem okrakiem na kroczu Leona.

- Chcesz, to będziemy robić tak codziennie. - Chłopak odwzajemnił uśmiech, po czym wstał do siadu i złączył nasze usta. Po chwili jednak przerwał pocałunek. - Jutro zajmę się Kainem.. A ty najprawdopodobniej zobaczysz mnie w formie demona. 

- Mam się bać..? 

- Ty nie. Po za tym, chcę poznać tą całą Aidę.. - W tym momencie włożył mi rękę pod bluzkę, i jeździł nią po moich plecach. Wtuliłem się w jego tors.

- Ale nic jej nie zrobisz..? 

- Nie, czemu miałbym? Nic ci nie zrobiła, po prostu chcę się dowiedzieć kim jest demon, który się nią opiekuje. - Leo wyjął rękę spod mojej koszulki, i przewrócił mnie tak, abym leżał na plecach. Podwinął moją bluzkę, odsłaniając klatkę piersiową, po czym zaczął pieścić językiem moje sutki. Zacząłem cicho mruczeć. Po chwili przerwał tę czynność i z powrotem okrył mnie ubraniem. Oparł się o ścianę i posadził mnie na swoich kolanach, tak, że siedziałem na nim okrakiem, i przycisnął mnie do siebie, łapiąc moją twarz w swoją dłoń. Patrzyliśmy sobie w oczy, gdy ten się odezwał.

- Wiesz, że jak jeszcze raz tak zrobisz, to nie będzie taryfy ulgowej? Masz mi mówić wszystko, rozumiesz? -  Mruknął. - To był pierwszy i ostatni raz, jak ci odpuściłem. - Złączył nasze usta w dość agresywnym pocałunku, podczas którego lekko jęknąłem. 

- Przepraszam... - Odezwałem się cicho, gdy oderwał się ode mnie. Obydwie ręce przesunął na moje plecy.

- Chcę cię zobaczyć w sukience. - Uśmiechnął się chciwie.

- C-co..? 

- To co słyszysz, idziesz się przebrać, albo ci pomogę.. - Mruknął, łapiąc mój nadgarstek. Ścisnął moją rękę dość mocno, na co jęknąłem z bólu.

- L-Leo.. T-to boli.. - Jęknąłem.

- Przepraszam.. - Chłopak mnie puścił. Oblizał swoje wargi, po czym pocałował mój bolący nadgarstek. - Idź się przebrać, nie dam ci z tym spokoju. - Ściągnął mnie ze swoich kolan. No i co miałem zrobić? Podszedłem do siatek z zakupami, i wziąłem jedną z nich. Poszedłem do łazienki, i ubrałem to, co było w siatce... Były tam kocie uszy, czarna obroża, biało-czarna sukienka z różnymi zdobieniami i białe, sięgające do uda skarpetki w czarne paski, z czarnymi kokardkami na końcach.. Zajebiście, co to ma być?! 

Wyszedłem z łazienki cały czerwony. Leon na mnie spojrzał podnieconym wzrokiem.. Podszedł do mnie i zaczął namiętnie całować, schodząc z pocałunkami coraz niżej. Zaczął przymilać się do mojej szyi, zostawiając po sobie gdzieniegdzie malinki. Jedną ręką podwinął spódniczkę, i położył swoją dłoń na moim pośladku. 

- Stop.. - Trochę się od niego odsunąłem. Ten jednak mnie nie słuchał, i kontynuował swoje czynności. - Leo, przestań! - Powiedziałem trochę głośniej, spojrzałem w jego oczy, które przybrały szkarłatny kolor.. Czemu ja się na to zgodziłem.. Nawet nie wiem, co mam teraz zrobić! Chłopak przysunął mnie do ściany, jedną ręką przycisnął moje ręce nad moją głową, a drugą obejmował moją talię. Przycisnął kolano do moich kroczy, na co jęknąłem. Zacząłem po prostu płakać, nie wiedziałem co miałem zrobić.. Łzy leciały mi jak wodospad, a Leo nie przestawał. Próbowałem się wyrwać, ale nic z tego. Po kilku sekundach chłopak się ode mnie trochę odsunął.

- Kurwa.. Znowu to samo..- Położył swoją dłoń na czole, i usiadł na łóżku. - Przepraszam cię.. - Spojrzał na mnie. Byłem już cały zapłakany, dławiłem się własnymi łzami. Chłopak wstał, i przytulił mnie czule.

- Co ci się stało..? - Jęknąłem przez łzy.

- Po prostu dawno nie miałem takiego widoku.. Trochę mnie poniosło... - Mruknął, podnosząc mój podbródek. - Ale już wszystko dobrze, nie płacz.. - Pocałował mnie lekko, a ja zacząłem się uspokajać. 

*^^^*

Po około godzinie byłem już spokojny. Leżałem na Leo, ten głaskał mnie jedną ręką po głowie, a drugą obejmował moje ciało. Byłem już w mojej piżamce.

- Zawsze jak będę chodził w takim czymś, będziesz tak reagował..? - Zapytałem nie pewnie.

- Nie kochanie, nie musisz się już bać. Ale jak znów opanuje mnie taki stan, to musisz spróbować się wyrwać, i oblać mnie wodą, powinienem wtedy się opanować. - Pocałował mnie lekko w czoło.


Od autorki: Też was kocham, macie trochę mer mer ale barabarabararikitikitak jeszcze nie ma MUHAHAAHAHAHA  ( ͡° ͜ʖ ͡°)

BEZLITOSNY |YAOI|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz