Rozdział 6

4.4K 202 171
                                        

Następnego dnia rano obudził mnie Leo.

- Misiek, wstawaj.. - Nachylił się nade mną lekko, i pocałował w czoło. Ja tylko mruknąłem, i dalej miałem zamknięte oczy. - Otwórz oczki bo cię pożrę.. - Dalej miałem go gdzieś. Nie chciało mi się wstawać, do momentu, kiedy chłopak nie odwrócił mnie na brzuch, i wsunął mi rękę pod krocze.

- H-hej! Już wstaję.. - Trochę się od niego odsunąłem.

- Widzisz, teraz mam sposób na budzenie cię, śpiąca królewno. - Szybko się do mnie przybliżył i pocałował lekko. - Ja mam dzisiaj wolne, a ty zapierdalasz na lekcje, haha! - Powiedział wrednym głosem.

- Jednak są plusy twoich wyczynów.. Tak to bym został w domciu.. - Mruknąłem, trąc lekko oczy.

- A widzisz, chcesz, to nie musisz iść do szkoły, ale w takim razie cały dzień będę cię pieprzył, co wybierasz? - Przysunął mnie do siebie jeszcze bardziej.

- Um, szkoła. - Powiedziałem bez żadnego zawahania. 

- Jeszcze będziesz mnie błagał, zobaczysz. - Wstał z łóżka, zostawiając mnie na nim.

- Heeej, wróć tuuu! Chcę się poprzytulać.. - Mruknąłem. 

- A ja chcę się pieprzyć, i co z tego mam? - Uśmiechnął się chciwie, przeczesując ręką włosy. Wstałem z łóżka pokazałem język chłopakowi, na co ten się zaśmiał. Podszedłem do szafy i wyjąłem z niej spódniczkę w odcieniu pudrowego różu, i biały sweterek z detalami koszuli. Do tego wziąłem biały pasek i białe zakolanówki w paski w odcieniach spódniczki. - Uroczo.. - Odezwał się chłopak. - Aż mi przypomniałeś, że biżuterię muszę założyć. Chcesz coś? - Wziął z komody ogromny kufer, wykonany z czarnej skóry. Miał złote detale. Otworzył go a moim oczom ukazało się z milion pierścieni, kolczyków, zegarków czy naszyjników.

- Wow.. Ile ty tego masz.. - Patrzyłem na to wszystko z podziwem. - Ile ty masz przekłuć? - Spojrzałem na chłopaka.

- Dużo, nawet bardzo dużo. Biżuteria to taki mój znak rozpoznawczy, bo wszędzie mam najebane złota lub srebra, hehe - Położył kufer na białym biurku. - A ty masz jakieś?

- Mam tylko uszy przekłute.. 

- Tutaj są takie klasyczne kolczyki, weź sobie coś. - Pocałował mnie lekko w czoło. Wybrałem srebrne kolczyki w kształcie kółek. Poszedłem do łazienki, wziąłem szybki prysznic i ubrałem naszykowane ciuchy. Założyłem kolczyki, a włosy zostawiłem w nieładzie. Umyłem ząbki i wróciłem do pokoju, a tam Leo zakładał zegarek. 

- Dobra, serio masz dużo przekłuć, chyba więcej niż tatuaży

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

- Dobra, serio masz dużo przekłuć, chyba więcej niż tatuaży...

- No trochę więcej, racja. Tatuaży mam sześć, przekłuć dwadzieścia trzy, heh - Odwrócił się w moją stronę, i pocałował mnie namiętnie w usta, jedną ręką objął moje plecy, a drugą trzymał pod spódniczką, bo jak by inaczej. Pocałunek trwał dość długo. Czułem, że Leo ma kolczyk w języku. Podobał mi się w takiej ilości biżuterii, muszę przyznać.. Po chwili chłopak przerwał, tworząc między nami stróżkę śliny. Położył obydwie ręce na mojej talii. 

- Mam pytanie.. - Odezwałem się cicho. - Mógłbym przefarbować włosy na blond..? 

- Mógłbyś, po szkole możemy pojechać do mojego prywatnego fryzjera, przefarbuje ci na miejscu. - Chłopak uśmiechnął się lekko. 

- Dziękuję, kochany jesteś! - Wtuliłem się w jego tors. 

- SIEMA MORDO! - Do pokoju wszedł jakiś chłopak. - Uuu, to ten chłopiec? - Poruszał dwuznacznie brwiami.

- Tak, to ten, wiesz, że się puka pierdolcu? - Mruknął Leo.

- Strasznie niski, ale uroczy. Siema, Ryan jestem, ty to pewnie Sky? - Wyciągnął do mnie dłoń.

- Tak... - Powiedziałem trochę zmieszany, ale uścisnąłem jego rękę.

- Dobra wara od niego do szkoły jedzie, a ja muszę załatwić Kaina.. - Mruknął Leo, i wziął mnie na ręce jak księżniczkę. Chyba się mnie nie wstydził, w sumie nawet mnie to cieszyło.

- A co odjebał? - Ryan oparł się o ścianę.

- Położył łapy na mojej własności, wiesz że nienawidzę jak ktoś rusza moich rzeczy bez pozwolenia. Dobra chodź, podwiozę was obydwu. 

Po chwili byliśmy w aucie. Ryan siedział z przodu, a ja z tyłu. Leo oczywiście za kierownicą. 

- Ryan też chodzi do tej szkoły? - Zapytałem niepewnie.

- Tak, kurdupel jest ode mnie o rok młodszy, hehe - Zaśmiał się Leon.

- Zamknij się baranie, bo ci zajebie. Po za tym, widzę, że sobie nowe przekłucia zrobiłeś w wargach.. I że cię to nie boli.. - Wzdrygnął się Ryan.

- Jak byś miał jaja i się odważył, też byś sobie robił. Nawet Sky ma uszy przekłute, a ty się boisz, podkreślam, że on jest człowiekiem, a ty demonem.. - Powiedział, skręcając na parking szkolny, Zatrzymał auto. Całą trójką wyszliśmy z samochodu. Ryan wyjął z kieszeni telefon i coś tam stukał na jego ekranie, a Leo właśnie molestował moją jamę ustną językiem. Pocałunek trwał dość długo, aż zadzwonił dzwonek na zajęcia. Leon przerwał czynność, tworząc między nami stróżkę śliny.

- Dobra, idziemy. Młody, widziałeś już Leona w formie demona? - Zwrócił się do mnie Ryan.

- Jeszcze nie, ale chciałbym zobaczyć.. - Uśmiechnąłem się.

- Tam jest skurwiel - Wtrącił się Leo. Nagle jego włosy wydłużyły się, ze skóry głowy wyrosły rogi, a z pleców skrzydła.. Uszy wydłużyły się i zrobiły się trochę spiczaste na końcach. Jego oczy zrobiły się całe czarne, tylko źrenica była biała.

- Sky chodź tutaj.. - Odezwał się cicho Ryan. Zrobiłem co kazał. Po chwili, gdy ja z Ryanem staliśmy nadal przy aucie, Leon był już obok Kaina. Ryan zasłonił mi oczy, po chwili usłyszałem przeraźliwy wrzask. - Oho, grubo. Kain już nie ma oczek, hehe - Zaśmiał się chłopak, nadal nie ujawniając mi obrazu. 

- Daj mi zobaczyć.. 

- Nie, spać nie będziesz mógł. Ma flaki na wierzchu, uwierz, człowiek widzący coś takiego miałby traumę do końca życia. - Mruknął chłopak. Po chwili poczułem jak czyjeś usta łączą się z moimi, a obraz się ujawnia. To był Leo, miał już formę ludzką. - Ej kurwa, Leon, zostań z nami tutaj, ja nie pójdę na lekcję, i będziemy wpierdalać na zajęcia Sky, nikt nam nic nie zrobi przecież. - Powiedział z uśmiechem Ryan.

- Lepiej nie. - Wtrąciłem się.

- Mały ma rację, po za tym, wiem, że masz dziś sprawdziany, zapierdalasz na lekcje albo ci wyjebie. - Uśmiechnął się wrednie do Ryana, po czym znów spojrzał na mnie.- Dobra, po lekcjach po ciebie jestem, zmykaj już. Aidę poznam kiedy indziej. - Mruknął. Było już po dzwonku więc szybko pobiegłem do klasy, przy okazji uważając, aby spódniczka się nie podwinęła. 

Od autorki: Sorki, że tak późno ale nie miałam możliwości wrzucić rozdziału wcześniej.

BEZLITOSNY |YAOI|Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz