chapter 2: pomysł

872 56 117
                                        

-Możesz powiedzieć jej to osobiście - powiedziała Max

-Czekaj co? - odparł zdziwiony Mike

-Namówisz Nancy na złożenie niespodziewanej wizyty Byersom - rudowłosa uśmiechnęła się

-I to jest pomysł! - krzyknął Lucas

Szatyn słysząc to zaniepokoił się. Przecież nie powie tego Nastce w twarz, nie chce widzieć jak łamie jej serce.

-Mike..MIKE - Dustin patrzył na przyjaciela któremu najwidoczniej nie podobał się pomysł Maxine

-No nie wiem... - Mike spojrzał na drużynę - może po prostu wyślę ten list i będzie z głowy

-Nie Mike - powiedziała stanowczo Max

-Stary zrywanie z nią listem nie jest ok - ciemnoskóry skarcił przyjeciela

-Właśnie - poparła go rudowłosa zabijając Mike'a wzrokiem

-idziesz namówić Nancy - oznajmił bezzębny - JUŻ

Szatyn ruszył powolnym krokiem w stronę wyjścia z piwnicy.

-Jesteście tego pewni? - zapytał się przyjaciół trzymając rękę na klamce

-Tak - odparli wszyscy na raz

Mike nacisnął klamkę i wyszedł z piwnicy udając się na górę do pokoju siostry. Nancy siedziała na łóżku i rozmawiała z kimś przez telefon, nagle usłyszała pukanie.

-Poczekaj chwilę Liv - powiedziała - kto tam?

-Mike - odezwał się cichy zająkany głos jej brata

Dziewczyna odrazu wiedziała, że coś jest nie tak. Zakończyła rozmowę z Liv i poszła otworzyć drzwi.

-H..hej - powiedział Mike

-Co jest? Coś się stało? - siostra nie owijała w bawełnę

-Po prostu chciałem zapytać czy...- wyszeptał chłopak

-Czy? - przycisnęła go Nancy

-Czy może mogli byśmy pojechać odwiedzić byersów - tu szatyn na chwilę urwał swoją wypowiedź - wszyscy

-JASNE, dawno nie widziałam się z Jonathanem i bardzo za nim tęsknię - powiedziała dziewczyna

-Serio!? - zdziwił się Mike

-Serio - odpowiedziała siostra - powiem rodzicom a ty powiedz reszcie i idź się pakuj

-Pakuj? - chłopak popatrzył pytająco na Nancy

-No a co myślałeś? Do byersów nie jedzie się piętnaście minut - zaśmiała się dziewczyna

-Ok - szatyn uśmiechnął się

Zamknął drzwi po czym udał się z powrotem do piwnicy gdzie czekali na niego przyjaciele.

-I co? - spytała zniecierpliwiona Max

-Nancy się zgodziła - oznajmił Mike, który nadal był w lekkim szoku

Chłopak nie chciał tam jechać, bardzo się stresował. Nie wiedział co powie El w ogóle jak zacznie rozmowę, nie wiedział nic. Chodził w kółko po piwnicy i nawet i nie słyszał okrzyków radości swoich przyjaciół. Jego serce waliło jak nigdy do tąd „a jak El mnie znienawidzi? co w tedy, nie chcę tego” tego typu myśli chodziły mu po głowie przez cały czas.

-Mike musisz się ogarnąć - powiedział zmartwiony Lucas

-ALE JAK!? - wykrzyczał Mike

-Pomyśl o Willu, kiedy ostatnio go widziałeś? Zawsze tylko gadasz z nim przez telefon a teraz będziesz mógł się z nim spotkać - uśmiechnęła się Maxine

„O cholera” to właśnie pomyślał piegowaty kiedy usłyszał słowa przyjaciółki. Nie gadał z Willem od dawna, w zasadzie nie wiedział o nim prawie nic. Karcił się w myślach za to, że jest takim złym przyjacielem. „a jeśli Will dołączy do innej drużyny?” „co jeśli ma mnie gdzieś bo go zostawiłem?” „a co jeśli się zmienił i już nie jest tym samym Willem?”. Mike teraz stresował się bardziej spotkaniem z Willem niż z El

Hej mam nadzieję, że rozdział się podobał. Dodam jeszcze, że w następnych rozdziałach akcja będzię się rozkręcać.

Liczba słów: 485

I will always be here // bylerOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz