chapter 4: znowu razem

752 49 125
                                        

-Pytanie czy wyzwanie? - zapytała El siedząc po turecku na dywanie w pokoju Willa

-Wyzwanie - odpowiedział jej przyszywany brat

-Hmmm... pocałuj w policzek pierwszą osobę która się do ciebie odezwie, oprócz mnie, twojej mamy i Jonathana - powiedziała brunetka uśmiechając się pogodnie

-Okej - Willy przystał na jej wyzwanie - Pytanie czy wyzwanie?

-Wyzwanie - oznajmiła Nastka

-Wypij na raz kubek soku pomarańczowego - wymyślił chłopak

On i Jane zbiegli ze schodów do kuchni po sok który wzięła El i kubek który wziął Will. Wrócili na górę i wlali napój do naczynia, lekko go przy tam rozlewając.

-Ok piję - powiedziała El przykładając kubek do ust

Dziewczyna po dwóch łykach zakrztusiła się i wypuściła naczynie pełne soku z rąk a ono upadło na jej kolana.

-El, wszysko dobrze? - Will od razu wstał i podszedł do dziewczyny

-Tak, ale twój dywan jest cały brudny - powiedziała Jane

-Nie przejmu się dywanem - brunet wyciągnął do niej rękę i pomógł jej wstać

-Dzięki, chyba pójdę się umyć - oznajmiła Nastka - ale co z tym dywanem?

-Coś wymyślę a ty już idź - uśmiechnął się Willy

-dziękuję braciszku - El już chciała go przytulić ale w ostatniej chwili przypomniała sobie, że jest cała od soku

Dziewczyna poszła do swojego pokoju po czyste ubrania a Will zastanawiał się co zrobić z tym dywanem. Nagle do jego uszu dotarł dźwięk dzwonka do drzwi. Joyce zakończyła rozmowę telefoniczną i otworzyła. Jej oczom ukazał się młody Wheeler.

-Dzień dobry pani Byers - uśmiechnął się

-Dzień dobry Mike - odpowiedziała mu kobieta

Piegowaty spojrzał na schody i zobaczył jakiegoś nieznanego mu chłopka który szedł na dół. Ale postanowił go zignorować chociaż bardzo ciekawiło go kto to jest. „Może jakiś nowy przyjaciel Willa" pomyślał.

-Moglibyśmy zobaczyć się z Willem i El? - zapytał szatyn

-Ekhem - Nancy rzuciła nieprzyjemne spojrzenie w kierunku brata

-I z Jonathanem - poprawił się Mike

-Jonathan jest w pracy a El się kompie - oznajmiła Joyce

-A Will? - Wheeler spojrzał na kobietę

-To jest Will - Pani Byers wskazała na chłopaka stojącego na schodach.

Mike nie wierzył własnym oczom. Will miał na sobie białą buzkę z długim rękawem zapinaną na guziki wciągniętą w czarne, luźne spodnie. Jego rozjaśnione lekko pofalowane włosy opadały mu na twarz na której było sozsiane parę małych, uroczych piegów.

-O cholera, kiedy mój przyjaciel zrobił się taki ładny - Szatyn dopiero teraz zdał sobie sprawę, że powiedział to na głos.

Will zarumienił się podszedł do przyjacieła i wtulił się w niego mówiąc „nie wiem"

Nagle chłopak przypomniał sobie o wyzwaniu które dała mu Nastka.

-El kazała mi to zrobić - szepnął do Wheelera

-Co? - powiedział zdezozriętowany Mike. Ale zanim się obejrzał dostał szybkiego całusa w policzek od Byersa

Szatyn otworzył szeroko oczy i zarumienił się a Will znowu go przytulił. Najwidoczniej bardzo za nim tęsknił.

-Ej nierozłączki, też chcę przywitać się z moim przyjacielem! - krzyknęła Max

Brunet uśmiechnął się do przyjaciela i poszedł przytulić zniecierpliwioną Maxine i resztę przyjaciół.

W tej chwili z góry zeszła El. Miała mokre włosy i szlafrok. Kiedy zobaczyła Mike'a podbiegła do niego i mocno go przytuliła.

-Tęskniłam - powiedziała dziewczyna bliska płaczu

-Ja też - odpowiedział szatyn. Po mimo tego, że już jej nie kochał nadal był do niej bardzo przywiązany i cieszył się, że ją widzi

-Reszta też jest? - zapytała Jane z wielkim uśmiechem na twarzy

Chłopak odsunął się i pokazał El resztę przyjaciół i jego siostrę. Nastkę zamurowało, wszyscy jej przyjacie stali tam i tylko czekali aż dziewczyna pójdzie się z nimi przywitać. Najpierw podbiegła do Max potem do Dustina a na końcu do Lucasa.

W końcu udało mi się napisać chociaż trochę długi rozdział
Liczba słów: 568

I will always be here // bylerOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz