chapter 9: friends don't lie

661 49 159
                                        

Podczas gdy cała drużyna ochlapywała się w wodzie, jadła lody, opalała się i robiła inne rzeczy które robi się na plaży, El ciągle myślała tylko o jednej rzeczy. O pocałunku jej brata z jej chłopakiem.

Wmawiała sobie, że to nic nie zanczyczy i, że chłopcy przecież się w sobie nie zakochują, ale Jane przez dwanaście lat była zamknięta w laboratorium i nie wiedziała o świecie jeszcze wielu rzeczy. Szczerze mówiąc kiedy patrzyła jak ta dwójka się przytula i jak Mike troszczy się o Willa robiła się trochę zazdrosna, więc postanowiła porozmawiać o tym ze swoim chłopakiem. Ale nie chciała robić tego na plaży i psuć atmosfery więc postanowiła, że zagada do niego wieczorem w domu.

~•~

Wieczorem kiedy wszyscy pakowali swoje rzeczy i przygotowywali się do opuszczenia plaży Mey odezwała się do Willa.

-I jak było? No wiesz - zapytała a chłopak uśmiechnął się, zarumienił i spojrzał w dół - Więc się podobało

-Dzięki Mey - powiedział Byers

-Nie ma sprawy - dziewczyna poczochrała go po włosach i zarzuciła mu rękę na ramiona - Po to tu jestem

Dwójka przyjaciół ruszyła w stronę wyjścia a cała reszta za nimi. Nastka i Mike znowu szli za rękę ale Wheelerowi nadal się to nie podobało. W pewnym momencie opuścił dziewczynę i pobiegł w kierunku Willa i Mey. El poczuła lekkie ukłucie w sercu a do oczu napłynęły jej łzy.

-Nie przejmuj się tym pantoflem - Jane usłyszała głos Max i poczuła jak przyjaciółka ją przytula. El nie wytrzymała i zaczęła cicho szlochać wtulając się w Maxine - Wszystko będzie dobrze

-EJ dziewczyny! Chodźcie bo brat Mey nam odjedzie! - zawołał Lucas

Partia wsiadła do autobusu tak samo jak przedtem. Atmosfera była dość napięta, Byers i Wheeler siedzieli cicho bo byli dość skrępowani pocałunkiem na plaży, Hopper przytulała Mayfield i cicho szlochała a Mey nie wiedziała o co chodzi więc postanowiła siedzieć cicho i się w to nie mieszać. Tylko Dustin i Lucas podtrzymywali nastrój rozmawiając o Star Wars.

~•~

Kiedy wszyscy byli już w domu, Max poszła do pokoju Willa i Mike'a i przekręciła klucz w zamku.

-Mike koniec tego dobrego - oznajmiła - Idziesz zrywać z El w tej chwili

-Co? - szatyn był zdezorientowany

-Wheeler ona przez ciebie cierpi! Nie widziałeś jak płakała!? Idziesz z nią zerwać i to już! - mówiła podniesionym głosem - PRZYJACIELE NIE KŁAMIĄ mówiłeś, że z nią zerwiesz to z nią zerwij!!!

Will spojrzał na przyjaciela z wyrzutem a rudowłosa kipiała ze złości. Mike już chciał wyjść z pokoju ale przeszkodziła mu poruszająca się klamka.

-Wpuście mnie... proszę - odezwał się cichy i delikatny głos Jane. Maxine odkluczyła pokój a brunetka weszła do środka i nastała cisza.

-Ummmm.. wiem, że to nie grzeczne ale.. - dziewczyna spojrzała na podłogę i powiedziała cicho - podsłuchiwałam

-Że co robiłaś!? - zdziwił się Wheeler a pozostała dwójka niedowierzała

-Widziałam, że Max idzie do waszego pokoju i chciałam iść z nią ale usłyszałam jak na kogoś krzyczy i.. no wiecie - cała trójka patrzyła na Nastkę jak na ducha - Mike.. ty na prawdę chcesz ze mną zerwać?

Chłopak stał w miejscu i nie odzywał się aż w końcu Will lekko szturchnął go w ramię. Spojrzał na przyjaciela porozumiewawczo i kiwnął głową.

-El możemy pogadać dla osobności? - zapytał piegowaty a dziewczyna skinęła główną i oboje wyszli z pokoju udając się na taras.

-Usiądziesz? - odezwał się Mike a El usiadła na rozkładanym, drewnianym krześle

-Więc.. ze mną zrywasz? - brunetka posmutniała

-Wszystko napisałem w liście - powiedział chłopak

-Jakim liście? - Jane zmarszczyła brwi

-Tym - wyciągnął z kieszeni bluzki pogniecioną kartkę i podał ją dziewczynie. Nastka przeczytała ją dwa razy bo nie potrafią jeszcze płynnie czytać - Napisałem to jeszcze w Hawkins, chciałem ci go wysłać ale reszta zabroniła

-Mike.. - brunetka przytuliła szatyna - Rozumiem cię

-Na prawdę?

-Mhm - potwierdziła - Ale możemy zostać przyjaciółmi?

-A niby jak inaczej - zaśmiał się przyjaciel

~•~

Kiedy El i Mike wyszli z pokoju Mayfield odezwała się do Willa.

-Okej Will teraz mam sprawę do ciebie

-Do mnie!? - Byers był nieco zmieszany bo nie widział o co może jej chodzić

-Podoba ci się ktoś? - zapytała, a brunet spanikował

-Co? Nie, no co ty. Nigdy się nie zakocham haha - nerwowo próbował przekonać rudowłosą, że nie jest nikim zainteresoway

-Po pierwsze słabo kłamiesz a po drugie, wiem w kim się podkochujesz - W tej chwili Will uświadomił sobie, że spieprzył

-Mey ci powiedziała? - zaniepokoił się

-Mey? Żartujesz sobie? Ona nigdy by mi nie wygadała - Maxine oparła się o parapet - Sama się domyśliłam

-Więc kto? - chłopak trzymał kciuki żeby nie usłyszał imienia Mike

-Wheeler - no i Byers był udupiony - Widziałam jak na niego patrzysz

-To aż tak bardzo widać? - westchnął

-Nie mówiłam ci ale wszyscy to widzą - dziewczyna zaśmiała się, ale Willowi nie było do śmiechu - Ej spokojnie, to nic złego

-Serio? - brunet nabrał chociaż trochę nadziei, że ktoś oprócz Mey go zaakceptuje

-No jasne, i myślę, że ty też mu się podobasz

-Wątpię - w tej kwestii Byers nie miał rzadnej nadziei

-Will nie dołuj się tak, nie wiedziałeś jak Mike się o ciebie martwi? A tak w ogóle to wy nie wiecie co to przdstrzeń osobista, dotykacie się rękami i nawet tego nie widzicie - dziewczyna przekonywała Willa, że jego zdanie jest błędne - Chłopak po prostu jeszcze nie uświadomił sobie pewnych rzeczy, bo nie ukrywam, Wheeler to pantofel pierwszego sortu - na te słowa brunet zaśmiał się i przytulił przyjaciółkę

-Powiesz mu to? - zapytała

-Nie wiem - odpowiedział jej chłopak

-Moim zdaniem powinieneś - Max uśmiechnęła się i położyła mu rękę na ramieniu

W tej samej chwili dwójka przyjaciół usłyszała pukanie do drzwi a chwilę potem zobaczyli Mike'a i El. Uśmiechali się i było widać, że coś się między nimi zmieniło. Will przez to, że nie byli smutni zaniepokoił się, że może wcale nie zerwali. Ale słowa Nastki go uspokoiły

-Ja i Mike zerwaliśmy i jesteśmy przyjaciółmi

-Cieszę się - odpowiedziała Mayfield i puściła oko do Byersa a ten rzucił jej spojrzenie mówiące "nie teraz Max"

-Okej co tu się dzieje? - zapytał Wheeler

-O co ci chodzi - brunet zmrużył oczy

-Max puściła do ciebie oko

-Brawo Max, już nie żyjesz - Byers był gotowy zaatakować Maxine kredką ale w tej chwili przez drzwi wpadli Lucas i Dustin

-Co nas ominęło? - odezwał się wyższy

Hej przepraszam za słabą aktywność ale nie miałam weny heh. Mam nadzieję, że mi wybaczcie. Papa <3

Liczba słów: 1003

I will always be here // bylerOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz