chapter 12: feel safe

572 44 30
                                        

-WILL! WILL!

-Nie budzi się

-Dzwonić po karetkę?

-Cholera

-Dajcie El szklankę wody!

-WILL

-Połóż się Nastka

-Przenieście go do łóżka

Will słyszał głosy swoich przyjaciół, próbował cokolwiek zrobić ale nie mógł się ruszyć. Przed oczami widział tylko ciemność a całe jego ciało znieruchomiało. Nagle poczuł jak czyjaś ręka wsuwa się pod jego barki i lekko go podnosi.

-Wszystko będzie dobrze Willy, obiecuję - Will wszędzie pozna ten głos, to był Mike niosący go na rękach

Po paru sekundach Byers zupełnie stracił świadomość. Obudził się w swoim pokoju, ale nikogo w nim nie było oprócz niego, a przynajmniej nikogo nie widział. Powoli podniósł się do pozycji siedzącej i zadał sobie sprawę czemu zemdlał.

-MEY - krzyknął, i już chciał wstawać ale zza rogu wyszedł Wheeler

-Willy! Nic ci nie jest? Coś cię boli? Przynieść ci coś? - powiedział przykładając rękę do czoła przyjaciela. 

-Mey! Ona mnie potrzebuje! - Zapłakany Will spojrzał w oczy szatynowi. Widok Byersa w takim stanie łamał piegowatemu serce, przez co też chciało mu się płakać. Więc wyciągnął do niego ręce a Byers rzucił się mu na szuję. Z Mike'iem czuł się bezpiecznie, czuł, że nawet jeśli wszyscy się od niego odwrócą, on przy nim zostanie. Wtulał się w niego coraz bardziej podczas gdy z jego oczu wydobywało się pełno łez. Wheeler swoją ręką dłonią objął przyjaciela w pasie a prawą głaskał go po głowie i dał mu wypłakać się w swoją koszulkę. 

-Już lepiej?

-Mhm.. - Odpowiedział Will nadal nie odklejając się od przyjaciela  

-Połóż się - powiedział szatyn widząc, że Will ledwo stoi na nogach - Pójdę po twoja mamę

-Zostań, proszę - brunet złapał Mike'a z rękę. Nie chciał żeby Wheeler gdziekolwiek odchodził, z nim było mu najlepiej, potrzebował go. Szatyn złożył szybkiego buziaka na czole Byersa i odprowadził go do łózka

-Zostanę Willy - powiedział i odgarnął mu włosy z czoła. 

Will czuł się z tym dziwnie, z jednej strony, to co robi Mike mu się podobało  a z drugiej myślał, że robi to z litości i nie wiedział co o tym myśleć. Wydawało mu się, że Wheeler nawet i nie myśli o poruszeniu tematu pocałunku, a on sam raczej nie czuł się na siłach żeby to zrobić. 


don't worry , nie zapomniałam o tej książce. Po prostu od dłuższego czasu nie mam weny, dlatego też ten rozdział jest taki krótki. btw przepraszam za nieobecność, bye sun <3

liczba słów: 365

I will always be here // bylerOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz