Poprawił seledynowe paski, trzymające jego żółte rękawice w miejscu i wziął głęboki oddech. Zamknął na chwilę oczy, dał się ukoić ciemności. Ale tylko przez chwilę.
Otworzył oczy i się rozejrzał. Kilka potworów płakało, klęcząc nad kupkami pyłu, które jeszcze niedawno były ich rodziną czy przyjaciółmi. Inne potwory z kolei ściskały mocno swoich najbliższych, szczęśliwe, że nic im nie jest. Tak było po każdej bitwie z grupą Nightmare'a. Nigdy nie odchodził bez przynajmniej kilku kolejnych cyfr na swoim liczniku śmierci.
Dream zrobił co mógł, pocieszył ich, zapewnił o tym, że się ułoży, ale teraz musiał już iść. Nie mógł dla nich zrobić nic więcej, każdy sam musi znaleźć w sobie siłę aby przejść przez ciemne momenty życia.
Rzucił kolejne spojrzenie naokoło. Kilka budynków ucierpiało, teraz ozdobione dziurami w ścianach. Po chwili Teleportował się tam, ot tak, gnany ciekawością. Przez krótki moment otaczała go wręcz oślepiająca biel, zanim pojawił się w korytarzu jednego z budynków. Zielona tapeta była miejscami wyrwana wraz z tynkiem który się osypał. W pokoju, po prawej stronie korytarza ziała wyrwa w ścianie, pokazująca nieco placu głównego Snowdin.
Przeszedł koło pokoju, zatrzymując dłoń na futrynie i zaglądając do środka. W podłodze była kolejna dziura, okno na kuchnię na parterze, do którego praktycznie wpadało mosiężne biurko. Tą dziurę zrobił Killer, kiedy walczył z Inkiem. Dziś walczył wyjątkowo zacięcie i nieustępliwie.
Dream wpatrywał się chwilę w dziurę, po czym cicho westchnął i skierował się dalej, do pokoju obok. Ten pokój miał jasnobłękitną tapetę. Okno było zbite, a jego szczątki leżały na podłodze i częściowo w kołysce dla dziecka, którego najprawdopodobniej ten pokój był.
Rozglądając się, podszedł do niej i luźno oparł dłonie na szczebelkach z jasnego drewna. Większość AU ma taki sam rozkład mieszkań, a więc w tym zdecydowanie mieszkała królicza rodzina.
Był niemal pewien, że jeszcze chwilę temu, na zewnątrz widział panią królik z dzieckiem na rękach, więc był o nie spokojny.
Nagle poczuł dłonie zaciskające się na jego ramionach. Na początku spiął się na niespodziewany kontakt, ale krótko po tym odchylił głowę do tyłu i obdarzył postać za sobą ciepłym uśmiechem.
- Hej, powinieneś bardziej na siebie uważać. A gdyby to ktoś inny wrócił żeby dokończyć walkę?-Killer zmarszczył brwi przechylając głowę.
- Pft, przecież czuję twoją aurę, wiem, że to ty. Plus, nie znam nikogo kto tak przychodzi kończyć walkę.-zaśmiał się. Killer poluzował dłonie, więc Dream przekręcił się by stanąć do niego przodem, po czym lekko go objął. Zadarł głowę do góry, aby móc spotkać jego oczy, białe krążki.- Stajesz się zbyt ostrożny. Powtarzam ci ciągle, nadgorliwość gorsza od faszyzmu.
(Ciekawi mnie, kto jeszcze zna to przysłowie?–autorka)
- Pft, naaaah.-objął go szczelnie, i pochylił się tak, że ich czoła się dotknęły. Ich wyobrażenie czułości.
Dream lekko się uśmiechnął i na moment zamknął oczy, zatapiając się w ciepłym objęciu, i cichym brzęku duszy drugiego. Trwali tak krótki moment, po którym Dream otworzył oczy i odezwał się cicho.
- Wiem, że robisz to z troski, ale martwię się, że w końcu przesadzisz w walce.
Killer wymamrotał coś cicho, niezadowolony i odsunął głowę, przechylając ją.
- Wiem, wiem. Ale naprawdę wychodzę z siebie na myśl, że się dowie. Po prostu teraz.. ryzykujemy jeszcze bardziej, wiesz? Ryzykujemy cholernie dużo.
- Wiem. I też uważam jak mogę, tak jak obiecałem.-oparł głowę o jego ramię, jego palce wplotły się w kurtkę na bokach drugiego.- Ale nie możemy dać się oszaleć. Jestem.. w pewien sposób dziwnie pewny, że będzie dobrze.
Wyciągnął swoją duszę i krótko się jej przyglądał. Obok niej, unosiła się czerwona dusza Killer'a, wydając cichy, mrukliwy brzęk.
Lekko się uśmiechnął. Odsunął się od jego ramienia, aby spojrzeć mu w oczy. Killer uniósł na niego brew.
- Mam takie.. przeczucie.-uśmiechnął się lekko.
- Pft, o weź.-zaśmiał się lekko, przechylając głowę, na co Dream tylko się szerzej uśmiechnął.
Wtedy oboje spojrzeli się na jego duszę, wciąż lewitującą nad dłonią, wychwytując kątem oka ruch. W środku jego duszy, poruszył się mały punkcik. Mała, biała duszyczka, wyczulona na aurę.
..____.––.‡_.·o∅o·._‡.––.___..
A więc oto i oficjalny koniec naszej małej przygody! Myślałam, że ta książka zajmie mi krócej, ale ostatecznie zajęła mi aż rok, więc wow. Jestem sobą totalnie niezadowolona, ale to szczegół.
Nieco więcej powiem jeszcze w Posłowiu, w którym również wyjaśnię trochę, może trochę dopowiem itd.
Jeżeli chcecie, możecie zadać pytania dotyczące książki, mojego pisania czy innych rzeczy które chcecie wiedzieć, a również na nie odpowiem. Posłowie najprawdopodobniej pojawi się w ciągu tygodnia, jako, że nie jest to nic obszernego.
Tak czy inaczej, do tego czasu, to na tyle. Do usłyszenia!
– Ower
CZYTASZ
Przeczucie [KillerxDream]
Fanfiction"Czułem się oszukany..." Strażnik pozytywności, kompletnie nie zdawał sobie sprawy ,że pomógł swojemu wrogowi, ale wkrótce to i tak miało stracić znaczenie. Granice pomiędzy wrogiem a przyjacielem miały zatrzeć się w wątpliwościach. Ale czy przekroc...
![Przeczucie [KillerxDream]](https://img.wattpad.com/cover/219476680-64-k978550.jpg)