Hej, tu Owerka! Nie było mnie naprawdę dłuuugo, i wątpię aby to też był mój pełny powrót. Po prostu.. nie chce tak porzucać tej książki
Well- enjoy
Pov. Killer
Ciche kroki dobiegające z korytarza obok upewniły mnie w tym kto idzie.
Szybko przeszedłem korytarz i wychyliłem się na ten obok. Wręcz idealnie tuż przed osoba którą spodziewałem się zobaczyć.
- Co ty tu robisz? Jak wyszedłeś?
W pierwszym odruchu cofnął się jednak zaraz zatrzymał.
- Słucham..? Zwyczajnie, drzwiami.-kurna, chyba nie przekręciłem klucza do końca. I czemu się tak na mnie patrz-- a no tak.- Chce stąd już iść.
Nie patrzył na mnie tylko po skosie na podłogę. Ramieniem, oparłem się przed nim o ścianę koło której stał.
- Nie możesz, jest blokada. Przecież wiesz.
- Ale nie chce tu już zostać ani chwili dłużej.-podniósł na mnie wzrok, który zapewne miał być wściekły.
Chociaż im dłużej mu się przygląda tym trudniej go odróżnić od wściekłego dziecka. Mieszanina złości i niepewności. Widzę też ,że im dłużej mi się przygląda tym niezręcznej się czuje. Jestem niemal pewny ,że to przez to ,że zarówno z mojej twarzy jak i duszy nie da się wyczytać zbyt duzo. Wiele osób to przeraża a co dopiero kogoś kto jest przyzwyczajony do odczuwania aury oraz emocji swoich rozmówców.
- I? Niby jak chcesz stąd teraz wyjść? -zmarszczyłem brwi, których nawiasem mówiąc nie mam.
W odpowiedzi przestąpił z nogi na nogę. Chwilę się już waha po czym podnosi wzrok.
- Skoro mojemu bratu nie przeszkadza tu moja obecność, to tym bardziej będę mógł go poprosić o przeprowadzenie mnie przez barierę. -coś w środku mi mówi żeby się już z nim nie bawić tylko zabić. Ale ja nie mogę, i nie chcę!
Huh.. nie chcę? To w sumie dziwne ale nie da się zaprzeczyć ,że to prawda. On jest- dziwny. Wszystko co robi, myśli, to wszystko jest dziwne i irracjonalne. Lepiej byłoby go zabić, więc czemu tego nie robie?
Rzadko byłem poddany szefowi w całości jego poleceń, zawsze działałem bardziej intuicyjnie. Jedyne co tutaj się różni to możliwość ,że potencjalne zabicie go nie obejdzie się bez różnicy na zdrowiu szefa.
- Em.. Killer?
Pov. Dream
Od dłuższej chwili Killer się nie odzywał, zaczynam się niepokoić. Tutaj sam, niemal nie mam szans na obronę, jestem też bardzo słaby i-.. myślę ,że mógł mi coś dosypać.
- Oh. Nieważne, zamyśliłem się. -podrapał się po tyle czaszki i mogę w pewien sposób stwierdzić ,że spojrzał w bok.
Okej! Muszę być stanowczy, muszę stąd wyjść ale najpierw, muszę przekonać do tego Killera.
- Więc em. -odkaszlnąłem i przybrałem pewniejszy głos.- Możesz mi proszę wskazać drogę do mojego brat-
- Nie.
- Ale ja nie chcę tu zostać do jutra..! I przede wszystkim też nie mogę, Ink i Blue będą sie niepokoili i muszę im pomagać i-
Kiedy zobaczyłem jego wzrok momentalnie głos uwiązł mi w gardle. Pusty bardziej niż zwykle a mimo to wręcz mnie przeszywający!
- A mi nie chcesz pomóc?
Jego słowa dotarły do mnie z pewnym opóźnieniem. Jak mam mu pomóc?? Chyba nie chce żebym mu pomógł w misji w zamian za wypuszczenie, prawda?!
CZYTASZ
Przeczucie [KillerxDream]
Fanfiction"Czułem się oszukany..." Strażnik pozytywności, kompletnie nie zdawał sobie sprawy ,że pomógł swojemu wrogowi, ale wkrótce to i tak miało stracić znaczenie. Granice pomiędzy wrogiem a przyjacielem miały zatrzeć się w wątpliwościach. Ale czy przekroc...
![Przeczucie [KillerxDream]](https://img.wattpad.com/cover/219476680-64-k978550.jpg)