16. Kolor desperacji

166 21 17
                                        

Uwaga! Rozdział zawiera między innymi krew! Jeśli nie lubisz tego typu rzeczy, uważaj na siebie lub przewiń mniej więcej o jedną-czwartą

Pov. Dream
- HEJ! Ktoś tu przyjdzie! Pomocy..!!-słuchałem jak echo niesie moje słowa. Umilkłem nasłuchując kroków. Cisza.

  Odsunąłem się od krat i oparłem o ścianę. Nogą przypadkiem poruszyłem jeden z odłamków stłuczonego talerza. Teraz jednak już o nim nie myślałem, zamknąłem oczy. Ponownie poczułem falę ostrego bólu, na którą nieco się skrzywiłem. Spojrzałem w dół, na moją rękę, zalaną ciemną cieczą. Na ten widok przeszedł mnie dreszcz.

  Zanim zacząłem wołać, odczekałem wystarczająco długo aby na podłodze już zaczęła powstawać kałuża. W ten sposób nie będą mogli mnie tu zostawić. Będą musieli mnie przenieść, i ściągnąć co najmniej jedną bransoletę abym mógł się skutecznie uleczyć.

  Nie podobało mi się to.. ale po zastanowieniu, to było najlepsze wyjście. Nie dał bym im rady z tylko kawałkiem szkła, ani nie dał bym nim rady zniszczyć bransoletki. Za to nie będąc zamkniętym za kratami, a co najwyżej za drzwiami i możliwe nie mając również jednej bransolety będę miał większe szanse na ucieczkę.
 
   Nie mogą pozwolić mi umrzeć. Ze względu zarówno na balans jak i Nightmare'a. Oby jednak tylko nie przyszli za późno...

  Osunąłem się na podłogę i zacisnąłem oczy i zęby. To tak boli.. Ale muszę być silny.

  Przeszedł mnie kolejny dreszcz. Zaczyna się robić coraz zimniej.

Pov. Narrator
  Zakapturzona postać pchnęła drzwi i skierowała się w dół schodami. Krzyki jakie niosły się aż górnym korytarzem były nieco niepokojące, rozkazy natomiast wyraźne. Pilnować strażnika pozytywności.

- Myślisz ,że to Horror, Paps..?-wymamrotał pod nosem. Odpowiedziała mu cisza, ten jednak lekko się uśmiechnął. Jakby słyszał coś czego inni nie mogą.

  Wyciągnął z kieszeni prawą rękę i przyłożył do zimnej ściany. Koścista dłoń sunęła po nierównej powierzchni, znacząc wybrzuszenia kamieni.

- Dream?-zapytał monotonnym głosem zatrzymując się na moment.
Odpowiedziała mu cisza.
 
  Lekko wywrócił oczami i ponownie ruszył. Nie podobała mu się ta dziecinada.

- Czemu krzyczałeś? Ktoś tu jest?

  Wyszedł na korytarz i zaczął iść w stronę cel. Czuł narastające, złe przeczucie z tyłu głowy.

- Ugh.. słuchaj, odezwij się albo id--!-w tym momencie znalazł się przed celą ze strażnikiem pozytywności.

  Momentalnie się zatrzymał, zszokowany widokiem. Dream leżał pod ścianą, jego rękawice na podłodze, a ręce zalane czerwienią, tworzącą dużą kałużę. Niedaleko niego leżały odłamki porcelany. Nie przerażał go sam widok. Był raczej zszokowany do czego posunął się ten na ogół niepoprawny optymista.

- Co do..-wymamrotał, po czym natychmiast sięgnął do kieszeni po klucze aby dostać się do celu.- Killer! Error! Niech tu ktoś ruszy dupę!

  Wszedł do środka i kucnął przy strażniku. Obrzucił go wzrokiem po czym lekko jego uniósł głowę. Ten niemrawo skupił na nim wzrok, chociaż zdawał się już kompletnie odpływać. Cicho odetchnął.

- Tsk. Ładnie się urządziłeś.-wymamrotał patrząc na głębokie cięcia i szkło niedaleko. Nie uzyskał jednak odpowiedzi.

  Puścił jego głowę, po czym objął go i uniósł w stylu panny młodej. Skierował się do wyjścia. Jego ręce puścił tak aby zwisały luźno, w wyniku czego idąc zostawiał za sobą cienką, krwawą ścieżkę.

Przeczucie [KillerxDream]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz