13. Sprzeczne dane

179 25 13
                                        

Pov. Dream
  Wstrzymując oddech słuchałem jak kroki się oddalają. Kiedy zdawały sie być wystarczająco daleko, podszedłem do drzwi i ostrożnie wyjrzałem przez szparę na korytarz. Dokładnie w tym momencie plecy Dust'a zniknęły za zakrętem i korytarz opustoszał.

  Nie czekając dłużej, szybko opuściłem pomieszczenie i najciszej jak umiałem ruszyłem za nimi. Jestem pewny ,że to spotkanie również będzie dotyczyło ich planu. A nawet jeśli nie, może dowiem się innych przydatnych rzeczy. Ostatnio też znowu zacząłem czuć się przy Killer'rze zbyt swobodnie.. do cholery, ja się mu dałem wyprowadzić na dach! Jak mogę być czasem taki głupi..

  Lekko potrząsnąłem głową aby wyrwać się z myśli. Na moment zatrzymałem się na rogu aby się uspokoić. Wziąłem kilka głębokich wdechów i uspokoiłem mocno bijącą duszę.

  Ostrożnie się wychyliłem. Dust i Killer dopiero co zniknęli za drzwiami na przeciwległej ścianie, które już kojarzyłem. Było to zapewne coś w rodzaju ich sali obrad. Ostatni raz się rozejrzałem i upewniwszy się ,że korytarz jest pusty, cicho podbiegłem do drzwi. Ciemne, drewniane drzwi dość dobrze izolowały dźwięki, jednak nie wystarczająco. Kucnąłem i przystawiłem czaszkę do zimnej powierzchni. Szmery dobiegające ze środka, będące rozmową wyostrzyły się.

Pov. Killer
  Usiedliśmy tam gdzie ostatnio, plecami do drzwi. Naprzeciwko nas siedział Error. Po wyrazie twarzy stwierdzam ,że już teraz zdycha znudzony. Oparłem głowę na dłoni i powędrowałem wzrokiem na ośmiornica. Wspomniany wstał do stołu i oparł na nim dłonie, zwracając tym samym uwagę Dust'a i Error'a.

- Dobra, z łaski swojej, jak raz uważajcie.-powiedział poważnym tonem mierząc nas wzrokiem, ale i tak wiadomo ,że chodzi mu głównie o Error'a. Wspomniany błąd lekko wywrócił oczami.- Teraz przechodzimy do najważniejszej części. W pierwszej kolejności, Killer.-zwrócił na mnie wzrok. Przeszedł mnie niemiły dreszcz.- Będziesz musiał przekonać Dream'a aby sprowadził Blueberry'ego oraz Ink'a w jedno miejsce. Najlepiej tą linię czasu, ponieważ do niej będę mógł bez problemu zablokować dostęp i w ten sposób odciąć im drogę ucieczki. Zdaje się na twoją kreatywność, ale myślę ,że najrozsądniej było by gdyby to było coś pokroju ,że chciałbyś zawrzeć z nimi tajny sojusz. Powinien łyknąć, jeżeli wierzy ci tak bardzo jak sam twierdzisz.

  Lekko przytaknąłem. Nie potrafię nawet wykrztusić z siebie słowa. To żałosne.. ale nie chcę tego robić. Dream na to nie zasłużył.

- Teraz wy się skupcie. W momencie kiedy Dream pojawi się tu z Inkiem i Blueberry'm, otaczacie ich i natychmiast atakujecie. Z Blue pójdzie łatwo, Ink może jednak być wyzwaniem. Dream'a zostawcie mnie.

  Spojrzałem kątem oka na Dust'a. Wydawał się nie przejęty, jednak ja znałem te minę. Martwił się.

Pov. Dream
  Z każdą chwilą czułem jak nogi pode mną drżą coraz bardziej. Kiedy zobaczyłem jak Killer odwraca głowę w bok zmroziło mnie. Nawet jeżeli wątpliwe aby mnie zobaczył, przez stres można tu zwariować! Uspokoiłem się lekko. Najwyraźniej spojrzał tylko na Dust'a ale.. jego mimika. Jeszcze niedawno stwierdził bym ,że jego twarz jest bezemocjonalna, teraz jednak.. widzę szczegóły. Jego wyraz jest zmartwiony..

  Zanim jednak zdążyłem się nad tym lepiej zastanowić usłyszałem jak odsuwają krzesła. Kurcze..! Zerwałem się, i tak cicho jak tylko umiałem pobiegłem korytarzem. To ten którym przyszedłem.. tyle pamiętam! Ale co dalej..?

  Po kolejnej chwili biegu, tuż przede mną dosłownie z ziemi wyrosła postać, o czym niestety dowiedziałem się dopiero kiedy na nią wpadłem. Poczułem jak postać przytrzymuje mnie za ramiona. No to po mnie..

- Co tu robisz?-na głos uniosłem głowę, i przez chwilę nawet się ucieszyłem na widok Killer'a. Mój entuzjazm jednak opadł kiedy przypomniałem sobie jego widok w sali obrad.

- Zgubiłem się.-wymamrotałem, przyglądając się jego ciemnym oczodołom. Nie wiem czemu ale.m w łeb i duszy miałem nadzieję zobaczyć chociaż iskierkę tych białych krążków. Tak jakby to miało coś zmienić..

- Pf.-lekko przechylił głowę, śmiejąc się pod nosem, po czym westchnął. Jego uśmiech opadł. Teraz wydał się znacznie bardziej.. zmartwiony? Poczułem jak po moich plecach mknie dreszcz- Dream.. my wiemy ,że nas podsłuchałeś.

  Poczułem jak moja dusza na moment się zatrzymuje. Nogi pode mną zadrżały. Cholera!

- J-ja..-zaciąłem się w połowie zdania. Nie wiedziałem co powiedzieć..! Powiniem się tłumaczyć czy.. czy pytać się jego czemu to zrobił..? Czuję się.. taki rozdarty..-... ja ci ufałem.

  To było jedyne co udało mi się wyrwać z natłoku myśli. To była jedna z wielu rzeczy jakie chciałem mu powiedzieć, jednocześnie będąca ich ich czynnikiem wspólnym... Wtedy zauważyłem wyraz jego twarzy. On.. on jest wystraszony? Ja.. chyba nigdy nie widziałem u niego takiego wyrazu.. nawet nie wiem co to jest!

- Hej, hej ale to nie tak! Nie martw się, rozumiesz? To wszystko będzie inaczej!-tłumaczył się szybko. Dłonie na moich ramionach przypomniały o sobie. Lekko je zacisnął.

  To dziwne, jeszcze chwilę temu zdawał się być taki spokojny..! Wręcz pewny siebie, niczym się nie przejmujący. A teraz.. tak nagle- A jeżeli znowu tylko sobie pogrywa? Jeżeli dalej odgrywa tylko rolę w tym przeklętym przedstawieniu??

- Ufasz mi dalej, prawda?-wyrwał mnie z myśli, łapiąc moją głowę oburącz. Zadrżałem pod jego dotykiem.

  Lekko się pochylił tak ,że nasze oczy były na równej linii. Znowu miały te białe krążki! Delikatnie drżące, ale przyglądające mi się w skupieniu. Lekko marszczył brwi, wydawał się przyjęty.

- Dream..!-ponaglił mnie, na co lekko drgnąłem. Widząc to momentalnie się uspokoił.- Ufasz mi, prawda??

  Przełknąłem ślinę. Już od dawna nie wiem czy tak naprawdę mu wierzę czy nie! Czy jest tylko wrogiem, czy kimś więcej, kimś godnym zaufania.. Ja.. To wszystko sobie przeczy! Na zmianę, zachowuje się tak ,że mógł bym mu powiedzieć wszystko. Wszystko co mnie martwi, co mnie dręczy, wszystkie moje wątpliwości.. A później znowu, okazuje się ,że tylko gra, wykonuje rozkazy. On jednak nie jest taką osobą, ja to widzę..! Widzę to w jego spojrzeniu, w jego mowie, widzę to w nim. Tylko.. tyle razy mnie zawiódł.

- Hej? Dream..? Dream odpowiedz..! Ufasz mi, tak?-jego kciuki lekko przyjechały po po moich policzkach, na końcu nieznacznie się w nie wbijając. Jakby nie chciał abym się wyrwał.

  Tak więc stoję w sytuacji bez wyjścia.. Gdzie jedynym nieodłącznym uczuciem, w tym natłoku sprzecznych myśli i uczuć.. jest to dobre przeczucie. I nadzieja. Nie zmienne odkąd go uratowałem z tamtego au. Od początku pchające mnie do tych lepszych czy gorszych decyzji..

- ...tak. Wierzę ci. Więc proszę.. proszę cię nie zawiedź mnie. Nie znowu.

  Spojrzałem na niego z nadzieją, rozpaczą, desperacją, zaufaniem. Z wszystkim co miałem. Zacisnąłem dłonie na jego ramionach. Poczułem ,że chce go teraz poczuć przy sobie..

  Uśmiechnął się szeroko. Jego oczy się rozjaśniły. Ponownie pogładził moje policzki. Złapałem się na tym ,że chciałem w nie wtulić twarz-..

- Nie zawiodę. Mogę ci to zagwarantować.-uśmiechnął się w swój zwyczajny sposób, tym razem jednak, w pewien sposób czułem ,że to nie tylko maska.

  Poczułem ,że chce coś zrobić, zanim jednak było mi to dane, korytarz przeszył stłumiony krzyk.. natychmiast go rozpoznałem..! Znany mi głos dobiegał zza okna. Poczułem jak moją duszę zgniata jakaś zimna, niewidzialna dłoń.

Przeczucie [KillerxDream]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz