Pov. Killer
Dopiero kiedy znalazłem się w bazie poczułem ten mocny kontrast. W bazie koszmarka panowała kompletnie inna atmosfera, ale za to tak samo trudna do określenia. Zaciągnąłem się zimnym powietrzem. Ohhh, słodki dom!
Skierowałem się w stronę kuchni. Gwizdałem cicho melodie którą jednak stopniowo ucinałem gdy zacząłem słyszeć coraz głośniejsze i wyraźniejsze krzyki. Czyżby coś mnie ominęło?
- Że niby co kurwa?! Powiedzcie mi ,że się przesłyszałem jebani idioci!! -heh, to zdecydowanie szef.
- N-nie przesłyszałeś się szefie. -hm. A tu Horror. Strasznie charakterystyczny, lekko zdarty głos.
Zatrzymałem się niedaleko wejścia ale tak aby mnie nie widzieli, kuchnia jest bardzo otwarta, ale nie tu. Stałem za ścianą, obok wejścia, od strony gdzie dalej są korytarze i schody na górę, nie widać mnie.
- I ŻADEN z was debile nie uznał ,że wypadałoby go wziąść?!!
- Ja myślåłem ,żê ty gø weźmiéšz albø öñi. -oczywiście Errorek. Chyba rozmawiają o mnie.
Usłyszałem "wark" wściekłości naszego kałamarniczka. Nagle umilkł i znając go teraz pewnie rozmasowuje skronie.
- Ugh- Jesteście pewni ,że się z tamtąd nie wydostał!? -dalej wkurwiony ale też hm? Zrozpaczony? Heh, to nowość!
- Wtedy raczej by tu wrócił? -Oh! Nawet nasz wiecznie zimny kurzyk dał wyczuć w swoim głosie minimalny żal. Heh, nawet jeśli sam praktycznie nie mam uczuć to akurat na takie rzeczy u innych jestem wyczulony uwu
- Jesteście bandą kretynów. -wysyczał szef. Dobra, chyba pora już wyjść.- Bandą jebanych, odwapnionych ameb przez które straciłem jednego z najlepszych ludzi!!!
Wyszedłem zza ściany i moim oczom od razu ukazały się plecki szefa, w dokładnym momencie kiedy macuszki w furii złapały resztę. Wszyscy zwrócili na mnie oczy w zdziwieniu i przerażeniu.
- Tym razem mni-!!! -dobra, nie będę taki, pomogę im, na mój sposób heh. Szybko wtuliłem się w plecy szefa a ten w szoku wszystkich upuścił. -Jeżeli to ty Killer to tylko ze względu na twoje "zmartwychwstanie" cię nie zajebie!
To ciekawe, jak można wrzeszczeć nie podnosząc głosu?
- Hehe, yep, to ja. Heja szefie! -szybko się od niego odkleiłem i oparłem o wejście.
- Gdzie byłeś?? -Horror podniósł się z ziemi i stanął niedaleko, jak i reszta.
Hmmm. Właściwie co szkodzi powiedzieć prawdę. Ich reakcje też mogą być ciekawe.
- Byłem u Dream'a. -hah! Już teraz są w szoku a niech tylko poczekają.- Opatrywał mnie.
Szerzej się uśmiechnąłem na widok ich zdziwionych twarzy. Nawet szef w pewien sposób się zdziwił, co do niego kompletnie nie podobne! Jego macki przez sekundę mocniej się skręciły.
- Cø- Ñie blëfujêšz?? -Błędzik zmarszczył czoło.
- Nope, hah. -Pokręciłem przecząco głową i zmrużyłem oczy.
- A niby skąd się tam wziąłeś?? -Night już lekko się opanował, na pierwszy rzut oka widać ,że się domyśla. Ale welp, lubi mieć pewność.
- Zawlókł mnie tam po tym jak zobaczył ,że zemdlałem w tym au. -stałem dalej oparty z skrzyżowanymi rękami.- Heh, serio jest naiwny!
CZYTASZ
Przeczucie [KillerxDream]
Fiksi Penggemar"Czułem się oszukany..." Strażnik pozytywności, kompletnie nie zdawał sobie sprawy ,że pomógł swojemu wrogowi, ale wkrótce to i tak miało stracić znaczenie. Granice pomiędzy wrogiem a przyjacielem miały zatrzeć się w wątpliwościach. Ale czy przekroc...
![Przeczucie [KillerxDream]](https://img.wattpad.com/cover/219476680-64-k978550.jpg)