23 Grudnia 1995r. godz. 23.54
Szukanie prezentów noc przed ich dostaniem to zajęcie dla dzieci. Dlatego też wszystkie dzieci pojawiły się w nocy z 23 na 24 grudnia, aby zejść do piwnicy.
Harry wyszedł z pokoju po usłyszeniu pukania cztery razy w rytmie świątecznej piosenki. Zastał na korytarzu swoich przyjaciół w piżamach i gotowych do drogi.
-Idziemy- oznajmił Ron cały podekscytowany. Była to jego ulubione zajęcie, bliźniacy mówili, że robił tak od małego. Widocznie niektóre rzeczy się nie zmieniają.
-Poczekaj, a Draco?- zapytał Potter bez zastanowienia. Każdy spojrzał na niego ze zdziwieniem. Rudy nawet ze złością.
-Od kiedy mówisz do niego po imieniu?- wysyczał.
-Od kiedy wy ze mną nie rozmawiacie.- Powiedział ostro i spojrzał na dwójkę swoich najlepszych przyjaciół. Ron chciał coś powiedzieć, ale Hermiona mu przerwała.
-Możesz go ze sobą zabrać- oznajmiła z lekkim uśmiechem. Ulitowała się nad nim. Harry nie lubi litości. Zmarszczył brwi po czym ominął wszystkich stojących w zniecierpliwieniu.
Potter podszedł do drzwi i zapukał cicho. Draco od razu mu otworzył. Był ubrany w zieloną długą koszulę nocną. Jego włosy były lekko potargane, ale nadal wyglądały lepiej niż te jego.
-Co jest?- zapytał blondyn łagodnie mocniej uchylając drzwi. Harry co prawda nie mógł oderwać wzroku od jego ust, ale zmusił się, żeby poskładać słowa w jakieś konkretne zdanie. Odchrząknął.
-Idziemy szukać prezentów- oznajmił i stwierdził, że brzmi jak ostatni kretyn.- Tradycja- dodał szybko.
-My?- Malfoy zajrzał za framugę, a widząc resztę osób, które mu się przyglądały wrócił do dawnej pozycji.- Po co miałbym iść z wami? Nie lubią mnie.
-Ja cię lubię- stwierdził wybraniec. Dziwnie to brzmiało z jego ust, musiał się przyzwyczaić. Draco chyba był w tym samym szoku, ale można było zauważyć na jego ustach nikły uśmiech.
-I tak nie ma dla mnie prezentów, zwykła strata czasu.- Zaczynał już znikać drzwi, jednak Harry zatrzymał je stopą.
-Założę się, że znajdzie się dla ciebie przynajmniej sześć prezentów- wypalił. Malfoy założył ręce na piersi.
-O co?
-O co co?
-No o co się założysz?- zaśmiał się kpiąco.
-Oh- Potter zamyślił się. Nie chciał się zakładać, chciał go tylko wyciągnąć z pokoju i pędzić z nim trochę czasu.- Nie wiem.
-Może o buziaka? Jak dostanę mniej niż sześć prezentów to mogę cię pocałować.- Zaproponował Ślizgon śmiertelnie poważnie. Harry spalił się ze wstydu i odwrócił głowę martwiąc się, że ktoś to usłyszał. Na szczęście powiedział to tak cicho, prawie nie słyszalnie. Chciał coś powiedzieć. Cokolwiek! Ale nie mógł, tylko stał i otwierał usta na nowo.- Potter, żartowałem.
-Oh, jasne- zaśmiał się niezręcznie i podrapał po karku. Malfoy wyglądał na naprawdę rozśmieszony tą sytuacją.
-To o co?- ponownie zapytał Ślizgon.
-O honor?- zapytał niepewnie brunet.
-Ty naprawdę nie masz się o co zakładać?- prychnął i zanim drugi odpowiedział dodał.- Zaraz jestem- i zamknął mu drzwi przed nosem. Potter jeszcze przez chwilę stał w szoku. Co się tu właściwie stało? Kiedy ochłonął podszedł do grupki juz znudzonych osób.
CZYTASZ
Zapominając Słońca | Harry Potter | Drarry | NIE BĘDZIE KONTYNUACJI |
FanfictionHarry po odrodzeniu Voldemorta i wakacjach spędzonych w kwaterze głównej Zakonu Feniksa wraca do szkoły, aby zacząć swój piąty rok nauki. W tym samym czasie matka Draco zawiera układ z Dumbledorem i razem z synem przechodzi na dobrą stronę. Potter z...