No i cóż...kolejny rozdział. Niedługo powinno zacząć się robić nareszcie ciekawiej. Staram się teraz dodawać troszkę częściej rozdziały. Niestety studia nie pozwalają mi, aby to była jakaś duża częstotliwość, ale jeszcze kilka rozdziałów powinno mi się udać dodać w grudniu❤️ Za błędy przepraszam, bo kończyłam to na łacinie haha Miłego czytania!
Starałem się unikać Nicholasa i raczej mi się to udawało. Widywałem go tylko wtedy, kiedy musiałem, czyli na jego zajęciach. Z resztą najwidoczniej odkąd miał Cat nie byłem mu tak potrzeby, bo ani razu nie próbował mnie zatrzymać po zajęciach. Ewidentnie miał już nową zabawkę. Chociaż starałem się tego po sobie nie pokazywać, musiało być po mnie widać, że byłem z tego powodu przybity. Świadczyły o tym m.in. ciągle pytania Olivera i Hanny o moje samopoczucie. Ich „instynkt rodzicielski" musiał podpowiadać im, że coś się dzieje. Z resztą Oliver ciągle usiłował poruszyć temat mojego przygnębienia, ale zawsze zmieniałem wtedy temat i ostatecznie udawało mi się uniknąć tej rozmowy.
Był już grudzień, a jesień zaczynała przemieniać się w zimę. Zacząłem także dostawać liczne telefony od rodziców, czy przybędę do domu na święta. Temperatura spadała, a za oknem pojawiał się pierwszy śnieg. Zapewne gdybym był w dobrym humorze wywołałoby to u mnie większe zainteresowanie, gdyż we Włoszech rzadko kiedy mogłem liczyć, że świat stanie się biały na zimę. Niska temperatura najwidoczniej również nie odbijała się dobrze na moim samopoczuciu. Ciagle czułem się wyczerpany, a na zajęciach musiałem starać się, by nie zasnąć.
-Panie Elio, jakby Pan mógł to niech Pan na chwilę zostanie po zajęciach, chciałbym porozmawiać o pańskim ostatnim kolokwium.
Zaskoczony podniosłem głowę znad ławy, przed która siedziałem, spotykając się z zimnym i przelotnym spojrzeniem Nicholasa. Oh, postanowił przerwać milczenie? Ef posłała mi uśmiech, który zapewne miał mnie wesprzeć. Dziewczyna nie spodziewała się, że to nie o jakąś głupią ocenę się martwiłem. Mruknąłem ciche „oczywiście" pod nosem i bardzo powolnie zacząłem zbierać swoje rzeczy z ławki, gdy inni studenci wychodzili z sali. Odczekałem chwilę i gdy zostałem już sam na sam z brunetem, podszedłem trochę bliżej. Jednak zadbałem, aby zachować dystans. Usiadłem w pierwszym rzędzie na przeciwko młodego wykładowcy.
-Unikasz mnie?
Parsknąłem na zadane pytanie. Czy naprawdę potrzebował tyle czasu, aby to zauważyć? Aż tak byłem mu obojętny?
-Skądże- odpowiedziałem ironicznie.
Nicholas przyjrzał mi się uważnie. I nie mogłem w to uwierzyć, ale jego mina naprawdę wyglądała jakby był przekonany, że nic się nie stało i nie mam powodów do bycia złym i opryskliwym.
-Zacznę myśleć, że mnie wykorzystujesz. Po tym jak zmieniłem ci ocenę to nagle wyparowałeś.
Nie no, szczyt wszystkiego. Lekko się zaśmiałem, przez co chłopak spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
-Naprawdę uważasz, że w naszej sytuacji to ty jesteś wykorzystywany?
Wstałem z zamiarem opuszczenia sali, ale mężczyzna szybko do mnie podszedł i złapał mnie za rękę. Znalazł się niebezpiecznie blisko mnie, tak blisko, że niemal czułem jego oddech na sobie. Delikatnie go odepchnąłem, ale niezbyt mi to pomogło, gdyż mężczyzna ponownie mnie złapał.
-O co chodzi?
Uniosłem głowę i spojrzałem w jego przepiękne oczy. Oczy, które zdawały się być tak szczere i dobre. Ale wiedziałem, że to tylko wielkie kłamstwo i nie mogę zmięknąć.
-Wiem, że nie tylko ze mną się spotykasz.
Mężczyzna na te słowa wypuścił moją dłoń i odsunął się ode mnie. Tym razem to ja mu się przyglądałem, a on omijał moje spojrzenie. Chyba zastanawiał się co powiedzieć, a ja z niecierpliwością czekałem, aż odbije pałeczkę. Nie wiem na co liczyłem. Na skruchę?
-Elio...myślałem, że to jest oczywiste...
Zanim zdążyłem zareagować i zanim moje zranione serce zdażyło go zaatakować kontynuował swoją wypowiedź.
-Nie jesteśmy tak naprawdę w żadnej relacji. Jeżeli to zrozumiałeś inaczej to przepraszam... Myślałem, że traktujesz to w ten sam sposób, jak ja. Jako luźną relację, bez zobowiązań. W końcu jestem twoim wykładowcą.
Czułem, że zaraz się popłaczę i chciałem jak najszybciej wyjść z tego pomieszczenia. Dlaczego dla niego to było takie oczywiste? Przecież...
-A wtedy w barze? A potem, jak dopiero zaczęliśmy się spotykać? Nie wiedzieliśmy jeszcze, że będziesz moim profesorem. A te pseudoromantyczne randki? Te wszystkie teksty?
Naprawdę nic nie rozumiałem. Czułem się zagubiony. Może i było to głupie, ale liczyłem na coś więcej. Liczyłem, że wyleczy mnie z Olivera...
-Jestem od ciebie dużo starszy Elio. Małżeństwa bywają nużące, czasem potrzebujesz odskoczni. Ty byłeś moją.
Chwila, małżeństwie? O Boże.... Czy on... Czyli trafiłem na kolejnego żonatego. Świetnie, po prostu świetnie Elio. Ale czy Cat wiedziała o jego żonie?
-Masz żonę?- spytałem oburzony.
Brunet nagle zamilkł. Widziałem jak jego szczeka się zaciska. Najwidoczniej myślał, że od początku mówię o jego małżeństwie, a jak się okazuje poruszyłem temat jego kolejnego romansu. Ciekawe ile jeszcze ich miał.
-Mówię o młodej blondynce, też studentce-wyjaśniłem.
Nie wspominałem już imienia Cat. Uznałem, że tak będzie bezpieczniej, jeżeli nie wyznam, że ją znam. Zauważyłem, że brunet staje się coraz bardziej podenerwowany, co sprawiło mi satysfakcję. Czułem, ze mam go w garści, że tym razem to ja przejmuje kontrolę.
-To raczej nie jest twoja żona, o ile mi wiadomo- dodałem nieco pewniejszym tonem głosu.
Przez chwile jeszcze staliśmy w ciszy. Zaczynałem już nawet wątpić, czy Nicholas ma cokolwiek do powiedzenia. Jednak w końcu brunet oderwał wzrok od ściany, na która do tej pory patrzył i skoncentrował się na mojej buzi. Westchnął i rozłożył ręce ironicznie się uśmiechając.
-Ok, dobra. Sypiam ze studentami i mam żonę. Tak, nie jesteś jedyny, ale czy kiedykolwiek powiedziałem ci, że jesteś? Cholera... To chyba oczywiste, że z seksu z profesorem nie można liczyć na związek!
Bolało mnie, że chłopak próbował udowodnić mi, że to ja jestem tym złym. Faktycznie, popełniłem duży błąd. Ale on również nie mógł nazwać się świętym. Bolało mnie również, że mężczyzna od razu założył, że jest dla mnie jasne, że nie chce ode mnie nic więcej niż sypianie ze sobą.
-Ja już pójdę- powiedziałem tak cicho, ze przez chwile nie byłem pewien, czy wydałem z siebie jakikolwiek dźwięk.
Znów przy wyjściu z sali zatrzymały mnie silne, męskie dłonie. Odwróciłem się, oczekując na słowa chłopaka. W jego oczach zauważyłem strach, ale również i furię. Nie były już tak błyszczące i ciepłe jak zazwyczaj, a chłodne i zdenerwowane.
-Elio, nikomu ani słowa, jasne? Pamiętaj, że mogę cię oblać i to mnie zaufa dziekanat.
Wow, znów się rozczarowałem. Przez chwile w szoku jedynie tępo się na niego patrzyłem, ale gdy się ocknąłem natychmiast wyszedłem z sali wykładowej, pozostawiając go bez słowa.
-Nie mogę wytrzymać w tej pracy! Ta blondyna, Maria? No czy jak jej tam... Robi wszystko, aby przejąć moją posadę! Rozumiecie to?
Obserwowałem jak przejęta Hanna opowiada nam o swoich zmaganiach w pracy, jednocześnie dokładając mi i Oliverowi sałatki na nasze talerze. Oliver uważnie przysłuchiwał się słowom swojej żony i co jakiś czas kierował do niej jakieś słowa wsparcia. Nie zwracałem za bardzo uwagi na to co mówią. Nie dość, że miałem paskudny humor przez Nicholasa, to na dodatek strasznie bolała mnie głowa. Dlatego jedynie tępo wpatrywałem się jedzenie, próbując zmusić się do zjedzenia go, aby Hannie nie było przykro.
-Elio.
Uniosłem głowę znad talerza, słysząc moje imię i zobaczyłem, że małżeństwo wpatruje się we mnie.
-Pytałam jak radzisz sobie na studiach- wyjaśniła Hanna, delikatnie się do mnie uśmiechając.
-Świetnie-odpowiedziałem krótko.
Nie chciałem być gburem, ale naprawdę nie czułem się na siłach, aby uczestniczyć w jakiś rozmowach.
-Dobra, co się dzieje?- zapytał Oliver.
Przeniosłem na niego swoje spojrzenie i tak jak i u Hanny, zauważyłem u niego zmartwienie. Nie chciałem, aby się nade mną litowali. Jednak nie byłem dobry w duszeniu emocji i wiedziałem, że to jedynie kwestia czasu. Jednak przez moje samopoczucie nie musiałem długo czekać.
-Miałeś racje, wiesz? A ty Hanna wiedziałaś? Faktycznie jestem gejem. Moja dziewczyna to tak naprawdę był mój chłopak. Chociaż jak się okazało nigdy nie był moim chłopakiem, a nawet nigdy nie chciał nim być. Ma kogoś, a ja byłem jedynie jego odskocznią. Nikt nigdy nie traktuje mnie na poważnie. Dlaczego nie potrafię zbudować zdrowej relacji? Dlaczego nikt nigdy nie stawia mnie na pierwszym miejscu?
Widziałem, że moja wypowiedz ich zmroziła. Szczególnie Hannę, która zszokowana, zestresowana i smutna przyglądała mi się w ciszy, ewidentnie zastanawiając się co powiedzieć. Po minie Olivera widziałem, że nie był aż tak zdziwiony moim wybuchem. Dodatkowo unikał mojego spojrzenia i patrzył w ziemię. Westchnąłem jedynie i wstałem szybkim krokiem od stołu, słysząc za sobą cichy głos Hanny. Jednak jedyne o czym marzyłem to zniknąć. Ewentualnie zaszyć się w swoim łóżku na stałe.
CZYTASZ
Wróć za moim dotykiem/elio&oliver
FanfictionNa drodze Elio ponownie staje Oliver, jednak już żonaty. Jak z nową sytuacją poradzi sobie młody student? I jak w jego życiu namiesza nowy, przystojny brunet. Opowiadanie stanowi moja własną wizję dalszych losów Elio i Olivera z „Call me by your nam...
