7

628 38 12
                                        

Powodzenia wszystkim, którzy rozpoczęli rok szkolny!

Czy pamiętałem coś z imprezy? Coś, mniej więcej, jak przez mgłę. Wiedziałem, że na pewno coś odwaliłem i przesadziłem z alkoholem. Tak, to z pewnością. Dlatego zdecydowałem się nie chodzić przez jakiś czas na zajęcia. Chciałem jak najdłużej tylko mogłem unikać Effy i całej jej paczki, szczególnie Catherine. Nie wiedziałem jak powiedzieć jej, że jestem gejem, a pocałunek z nią był jedynie pijackim wybrykiem. A co gorsza...
-Wytłumaczycie o co znów chodzi?- zapytała Hanna.
No tak. Oliver po wczoraj znów dziwnie się zachowywał. Miałem wrażenie, że mnie unikał. Pamiętałem, że mnie odbierał, ale nie miałem pojęcia, co mogłem mu powiedzieć lub zrobić. I to mnie przerażało. Dlatego wspólna kolacja, którą wymyśliła Hanna wieczór po imprezie okazała się porażką.
-Niech Elio ci opowie.
Przewróciłem oczami. Naprawdę ten dorosły facet zachowywał się strasznie dziecinnie.
-Chyba przesadziłem wczoraj trochę z alkoholem. Tyle, a twój ukochany przesadza- powiedziałem, widząc, że Hanna czeka na moją odpowiedź.
Oliver głośno parsknął i pewnie zaraz by wybuchnął, ale Hanna ponownie się odezwała, tym samym uprzedzając monolog mężczyzny.
-Przestańcie już! Zachowujecie się jak pięciolatkowie!
Obaj z Oliverem spojrzeliśmy się na Hannę. Rzadko miałem okazje widzieć ją podenerwowaną, ale teraz najwidoczniej faktycznie była. I wcale się jej nie dziwię, zdecydowanie zachowywaliśmy się niedojrzale.
Dziewczyna westchnęła i wróciła do opanowanego wyrazu twarzy.
-Spędźcie dzień razem i ogarnijcie to... to coś, co jest między wami. Nie wiem... pojedzcie gdzieś, może pójdzie na spacer? Nieważne. Jutro macie być jedynie we dwoje i wrócić dopiero jak nareszcie się dogadacie.

I Hanna nie żartowała. Praktycznie wyrzuciła nas z domu. I już wiedziałem, że zapowiada się dosłownie fatalny dzień. Ostatecznie pojechaliśmy do jakiegoś domku nad wodą, który należał do rodziny Hanny. Bałem się tego dnia, a szczególnie odbyta w całkowitym milczeniu podróż nie zmniejszyła moich obaw.
Gdy dotarliśmy na miejsce Oliver wyjął z bagażnika nasze plecaki, a podając mi mój posłał mi spojrzenie przepełnione niechęcią.
-Robimy to dla Hanny- powiedział.
Następnie ruszył w stronę domku, nawet nie oglądając się za sobą.
-Tak...Dla Hanny...-mruknąłem pod nosem, wiedząc, że mnie nie usłyszy.
Okolica była faktycznie przepiękna, klimatyczna i romantyczna. Ciekawe, czy często bywał tu z nią? A czy gdyby nie było jej, to czy mnie by tutaj zabrał? Z smutkiem musiałem stwierdzić, że najbardziej romantyczne i szczęśliwe wspomnienia z mojego życia to były właśnie te z Oliverem. Ile dałbym, by przeżyć jeszcze raz takie lato...
-Idziesz?-usłyszałem nagle za sobą.
Wysoki blondyn stanął na chwilę obok mnie i również skierował swój wzrok przed siebie na błękitne jezioro.
-Ładnie tu-wymamrotałem.
-Bez przesady, we Włoszech macie ładniej.
Odwróciłem się w jego stronę i delikatnie się uśmiechnąłem, na co on także odpowiedział delikatnym uśmiechem.
-Zdecydowanie to co zobaczyłem z tobą było piękniejsze.
Ponownie poczułem ukłucie w sercu. Wiem, ze się powtarzam, ale naprawdę trudno mi się pogodzić z tym, że to co było między nami już przeminęło.
-Hanna uwielbia to miejsce. Odkąd się związaliśmy często mnie tutaj zabierała. Jak to baba non stop gadała jak tutaj jest romantycznie, dlatego też tutaj się jej oświadczyłem.
-Yhym- mruknąłem, kiwając głową.
Lekko zadrżałem pod wpływem wiatru. Wnioskując po zbierających się chmurach zapowiadało się na deszcz. W końcu była jesień i faktycznie pogoda zaczynała się pomału psuć.
-Naprawdę lubię Hannę. Jest kochana- powiedziałem.
Czułem potrzebę to powiedzieć. Chciałem żeby wiedział, że nie żywię do niej nienawiści, żeby uwierzył, że się pogodziłem z faktem, że są razem.
-Wiem- potwierdził Oliver.- Dlatego to nie jest sprawiedliwe, że jestem dla niej tak chujowym mężem- dodał, na chwile nawiazując ze mną kontakt wzrokowy.
Coś w jego spojrzeniu sprawiło, że w moim gale urosła gula, a przełknięcie śliny stało się nagle dla mnie trudnym zadaniem.
-Elio... Przepraszam. Naprawdę chcę, aby było między nami w porządku. Szczególnie jak mamy przez jakiś czas razem żyć. Dlatego przepraszam za wszystko. Wiem, że nie zachowywałem się fair.
W jego oczach widziałem poczucie winy, dlatego mu zaufałem. Odpowiedziałem mu uśmiechem, bo kiedy miałem już coś powiedzieć nagle zaczął padać silny deszcz. Ale uśmiech wystarczył, zrozumiał. Starszy złapał mnie szybko za skrawek bluzy i pociągnął za sobą do uroczego, drewnianego domku. Zgrabnie wyszperał z plecaka klucze i szybko otworzył drzwi. Weszliśmy do środka. Domek nie był duży, ale zdecydowanie przyjemnie urządzony. Wyglądał niczym z amerykańskich filmów. W rogu, przy dużym oknie stała kanapa, na której porozrzucane były poduszki. Przed nią leżał duży, biały dywan, a na przeciwko kanapy znajdował się średniej wielkości stolik. Przy ścianie był kominek, a obok niego znajdowała się półka, na której stało kilka książek i wspólnych fotografii Olivera i Hanny.
-To co? Jedzenie i wino? Tradycyjnie?- usłyszałem za sobą głos blondyna.
-Czemu nie.
Blondyn skierował się w stronę kuchni. Zapytałem, czy mam jakoś mu pomóc, ale gdy ten odpowiedział przecząco, zacząłem przyglądać się przez okno spadającym na ziemię kroplom deszczu.
-Ta dziewczyna... z którą się całowałeś na tej imprezie... to ta twoja nowa dziewczyna?
Zamarłem. Nerwowo przekręciłem się na kanapie i cieszyłem się w duchu, że Oliver nie może teraz zobaczyć mojej rekacji.
-Tak- skłamałem.- To właśnie ona.
-Może kiedyś zaprosisz ją na jakiś obiad do nas?
Byłem zaskoczony. Nie wiedziałem, czy Oliver próbował być miły, czy chciał mnie wkopać. Ale Elio, skąd miał wiedzieć, że kłamiesz? Po prostu w taki sposób próbuje zachowywać się przyjaźnie.
-Jeżeli stary Oliver i stara Hanna nie przyniosą mi wstydu- próbowałem zażartować i chyba się udało, bo usłyszałem cichy śmiech Olivera.
-Mnie tez wczoraj pocałowałeś- stwierdził, a ja poczułem jak robi mi się słabo.
Ponownie zaczęła mi się przypominać ostatnia impreza. I faktycznie, pocałowałem go, a potem się na niego zeżygałem.
-Tak... Sorki, wiesz... Byłem mocno pijany i nie wiedziałem co robię. Nie musimy tego mówić Hannie i Catherinie.
-Tak, jasne. Czyli Catherine.
Pokiwałem głową, chociaż przecież nie mógł tego zobaczyć.
-Jednak możesz mi pomóc... jestem słabym kucharzem.
Zaśmiałem się pod nosem i ruszyłem w stronę kuchni. Stanąłem obok skołowanego chłopaka, który bacznie przyglądał się położnej na blacie karteczce. Wyjrzałem przez jego ramię, aby zobaczyć, że na karteczce znajdował się przepis na pizzę. Ewidentnie to Hanna była głównym kucharzem w ich domu.
-Oryginalnie- zaśmiałem się, a blondyn posłał mi nerwowy uśmiech.-Spokojnie, to nic trudnego. Szybko załapiesz.
Odsunąłem na bok karteczkę i zacząłem tłumaczyć mu krok po kroku co powinien robić. Oliver bacznie mnie obserwował i wykonywał ostrożnie każde zadanie, które mu poleciłem. Mimowolnie rozczulało mnie jak widziałem, jak dorosły facet cieszy się za każdym razem, gdy wykona coś poprawie, niczym małe dziecko. Gdy czuł się juz na tyle swobodnie i pewnie w kuchni zaczął ze mną żartować i rzucać się mąką. Czułem się jak za dawnych dobrych czasów, gdy chłopak posyłał mi jeden z swoich czarujących uśmiechów po opowiedzeniu jakiejś swojej ciekawej historii. Jednak czułem jakbym ponownie się w nim zakochiwał, co juz wcale mi się nie podobało.
Gdy pizza była juz gotowa przygotowaliśmy stół i ustawiliśmy na nim wino i jedzenie.
-Zdecydowanie macie jakiś talent do tej pizzy. Nie wiem o co chodzi, ale wy Włosi jesteście w tym jakimiś mistrzami. Żaden Amerykanin nie zrobi tak cholernie dobrej pizzy!- wykrzyczał Oliver, pokazując gestem ręki jak świetnie wyszła nam pizza.
Zaśmiałem się i upiłem trochę wina z kieliszka. Oliver najwidoczniej kompletnie się przy mnie nie krępował, gdyż zachłannie jadł pizzę, tak, że na jego brodzie pozostawały jej resztki. Z resztą i tak byliśmy przecież cali brudni w przyprawach.
-Mm włączmy jeszcze muzykę!- radośnie stwierdził Oliver i podbiegł do radia.
Pech chciał, że leciała akurat jakaś typowa, romantyczna ballada, którą słyszałem chyba pierwszy raz w życiu. Jednak najwidoczniej niepotrzebnie się stresowałem, gdyż blondyn nic sobie z tego nie robił i zaczął tańczyć do niej z kieliszkiem w ręce.
Ten widok szczerze mnie rozbawił, przez co zaśmiałem sie mając jednocześnie jedzenie w buzi. Zakończyło się to tym, że fragmenty jedzenia opadły mi na buzię i koszulkę. Oliver natychmiast przestał tańczyć, uśmiechając się odłożył kieliszek z powrotem na stół i podszedł do mnie.
-Ubrudziłeś się- stwierdził, jakbym sam nie zauważył.
Przewróciłem oczami, a on podszedł do mnie i pochylił się nade mną. Przez chwile bacznie analizował moją twarz, a gdy jego wzrok utkwił na ustach moja dolna warga zadrżała. Widziałem, że nad czymś się intensywnie zastanawiał.
-Nie można marnować jedzenia Elio-stwierdził.
Zaskoczony zmarszczylem brwi, a on przejechał językiem po mojej brodzie, zlizując pozostałości pizzy. Przeszedł mnie dreszcz, a blondyn gdy się odsunął ponownie uważnie mi się przyjrzał i uśmiechnął się.
-Podobało ci się.
Sam nie wiedziałem czy miało być to pytanie, czy stwierdzenie. Ale tak, podobało mi się. Jednak w tyle głowy wciąż miałem Hannę. Następnie Oliver przybliżył się do mnie, a jego usta delikatnie musnęła moje. Nie był to namiętny pocałunek, był krótki i delikatny. Wyglądało to jakby Oliver chciał się upewnić, że ma moje pozwolenie.
-Prawda jest taka, że od naszego ostatniego pocałunku ciagle chciałem to zrobić- wyznał.
Oj ja też, bardzo bardzo tego chciałem. Ale zdecydowanie nie było to nic dobrego i poprawnego na tle moralnym.
-Oliver... my raczej nie powinnismy...
Mój rozum mówił nie, ale serce tak, a on najwidoczniej zauważył moje wątpliwości i niezdecydowanie.
-Oczywiście nie musimy. Jednak możemy nic nie mówić dziewczynom, możemy to tez zrobić ostatni raz. Ostatni pocałunek, a potem o tym zapomnieć i nikt się nie dowie.
Serce waliło mi jak oszalałe, a jego utkwione we mnie oczy nie polepszały sytuacji. Potrzebowałem jego bliskości. Potrzebowałem jego.
-Ostatni-szepnąłem.
Słabość wygrała. Oddaliśmy się tym razem namiętnemu pocałunkowi. A ja kiedy jeździłem dłonią po jego włosach wcale nie żałowałem tego co robiłem.
Później pocieszałem się, że do niczego tak naprawdę nie doszło. Nie przespaliśmy się, a jedynie całowaliśmy. Ale i tak miałem wyrzuty sumienia, nie mogłem przestać myśleć o Hannie. Ufała mi, a ja właśnie całowałem się z jej mężem.

Cóż, moja sytuacja była dość nieciekawa. Miałem romans z profesorem, całowałem się z żonatym mężczyzną i dziewczyną do której nic nie czułem.

I najwidoczniej zasłużyłem na karę, która miała nadejść.

Wróć za moim dotykiem/elio&oliverOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz