44

248 25 8
                                    

I'm back.

Pomimo tego, że Hinata odmówił Hitari, to nie rozumiał, dlaczego dwie dziewczyny nadal się za nimi włóczyły. Nie zostawiły ich, a zamiast tego Mei zignorowała jego słowa i przepchnęły się bliżej Kenmy. Rudzielec nie mógł uwierzyć, że zupełnie nic nie mógł wskórać w tej sytuacji: przecież nie zgodził się na ten układ i wyraźnie powiedział, że Kozume nie jest zainteresowany umawianiem się z kimkolwiek.

Jedyny efekt, jaki uzyskał, to zarzut, że na za dużo sobie pozwala tylko przez wzgląd na to, że jest przyjacielem Kenmy i nie ma prawa podejmować za niego decyzji. Bardzo go to zabolało. Może i byli razem dopiero jeden dzień i to prawda, że nie mógł decydować za niego, ale wiedział, że chłopak go kocha. A Shouyou już sobie postanowił, że chce być z nim tak długo, jak tylko się da.

Dochodziła szesnasta, kiedy postanowili pójść do Tokyo Tower.

— Dlaczego one idą z nami?

Shouyou przytulił się delikatnie do jego ramienia.

— Nie wiem — odpowiedział, próbując za wszelką cenę zachowywać się normalnie i nie pokazać po sobie, że jest mu niekomfortowo.

— Hmm? Wyglądasz nieswojo, wszystko gra? — zapytał od razu Kenma, kiedy zauważył jego dziwne zachowanie.

Hinata pokiwał głową i skłamał: — Tak, bez obaw, Po prostu się przejadłem i ciężko mi się mówi...

Będąc z natury świetnym obserwatorem, Kenma od razu wiedział, że coś jest nie w porządku. Mimo wszystko postanowił jeszcze nic nie mówić i dalej wybadać sytuację.

Oboje zatrzymali się przed taksówką, która miała dowieźć ich do Tokyo Tower, a wraz za nimi to samo zrobiły dwie dziewczyny.

— Jedziesz gdzieś indziej, Kenma-senpai? — zapytała Hatari, patrząc twardo na Kozume.

Kenma obleciał je wzrokiem i odparł: — Ta.

— Możemy się dołączyć? — Tym razem do rozmowy włączyła się Mai.

— Po co? — Chłopak zmarszczył brwi i nawet na nie nie spojrzał, kiedy zadawał pytanie.

— Uhm... Uh... Wiesz, chciałybyśmy spędzić z tobą czas, Kenma-senpai! — odparła Hatari i posłała mu wielki uśmiech.

Kenma westchnął i od razu im odmówił: — Nie.

Stanowczość w jego głosie zdziwiła Hinatę. Odrzucił je bez mrugnięcia okiem. Ostrożnie zmierzył wzrokiem dziewczyny i natychmiast zauważył spojrzenie, jakie wbijała w niego Mai.

— Ale Kenma-senpai, towarzyszyłyśmy ci aż tutaj, żeby móc pojechać z tobą! — powiedziała.

Jej słowa jakby zupełnie ominęły uszy chłopaka, który skupił się na obserwowaniu kolejki ludzi, również czekających na taksówkę. Nie lubił się powtarzać, kiedy rozmawiał z innymi, a dodatkowo w takich chwila czuł speszenie, więc postanowił ignorować je do momentu, aż nieprzyjemne uczucie minie.

Hinata był jedyną osobą poza jego rodzicami, przy której czuł się całkowicie komfortowo i „ciepło". Bez żadnych nerwów albo nieśmiałości.

— Proszę, pozwól nam do ciebie dołączyć — zabłagała Mai.

Kozume już otwierał usta, żeby odpowiedzieć, kiedy dziewczyna nagle po raz kolejny się wtrąciła: — Nie będziemy ci przeszkadzać w wypadzie z najlepszym przyjacielem, ale chciałybyśmy po prostu spędzić z tobą czas, bo tak rzadko widujemy się w szkole.

W tym czasie Hatari, zawstydzona słowami przyjaciółki i jej nachalnością w stosunku do chłopaka, nie odezwała się ani słowem. Tak w gruncie rzeczy wyglądała ich znajomość — Mai wypowiadała za nią te myśli, których nie potrafiła ubrać słowa. Tylko tym razem nie chciała, żeby tak to wyglądało, ale nie miała odwagi się sprzeciwić.

»  logged in « kenhina » tłumaczenieOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz