Uwaga!! Pod koniec tego rozdziału mogą pojawić się zdarzenia nieodpowiedne dla osób wrażliwych emocjonalnie.
Sophia
Obudziłam się z bólem głowy, nie jakimś strasznym więc kac aż tak na mnie nie zadziałał, ale niestety z tego co wiem moja przyjaciółka chyba tyle szczęścia nie będzie mieć. Wyszłam z pokoju i ruszyłam w kierunku kuchni aby uszykować jakieś tabletki na ból głowy i wodę z cytryną czytałam w internecie, że podobno bardzo pomaga na kaca. Przechodzą przez salon, na kanapie dostrzegłam jeszcze śpiącą Kate. Tak spała na kanapie, ponieważ wczoraj tak się upiła, że tylko jak weszłyśmy do mieszkania rzuciła się na nią mówiąc, że ona dzisiaj śpi z krasnoludkami, które mnie odwiedziły. Gdy to usłyszałam nie mogłam wytrzymać ze śmiechu, dlatego pozwoliłam jej porozmawiać z jej przyjaciółmi, na co zresztą się ucieszyła i zaczęła gadać do poduszki. Nawet teraz jak sobie to przypomnę chce mi się śmiać. Pokręciłam głową i poszłam do kuchni przygotować to po co tu przyszłam i przy okazji śniadanie. Ale niestety przerwało mi dzwonienie mojego telefonu, wzięłam go do ręki aby sprawdzić kto dzwoni tak z rana. Lecz gdy zobaczyłam na wyświetlaczu numer matki, od razu przeszły mnie ciarki, a przed odebraniem przybrałam obojętny wyraz twarzy by po chwili odebrać.
- Mogła byś czasem zadzwonić i powiedzieć czy chociaż żyjesz, to że wyprowadziłaś się do tego pożal się boże miejsca, w którym mieszkasz nie oznacza, że możesz przestać się do nas odzywać. Co ty sobie wyobrażasz?- zaczęła tym swoim zimnym tonem. Czyli ta rozmowa nie będzie zbyt miła.
- Przepraszam, Nie miałam za dużo czasu, ciągle jestem zarobiona.
- Ciekawe czym. Zawsze byłaś leniwa i myślę, że to się raczej nie zmieniło.
- Czemu do mnie dzwonisz? Stało się coś ważnego? - bo zazwyczaj po to zawsze dzwoniła.
- A to już nie mam prawa, zadzwonić do własnej córki? - zapytała.
Ale odpowiedziała jej cisza, nie wiedziałam co miałam powiedzieć, no bo przecież mogła zadzwonić, prawda? Myślę też, że co bym nie powiedziała i tak nie pozwoliła by mi dojść do słowa.
- Ale jeśli chcesz tak bardzo wiedzieć, dzwonię po to aby zapytać czy w końcu ktoś się tobą zainteresował, wiesz masz dwadzieścia cztery lata. Ja w tym wieku byłam już po ślubie z twoim ojcem.
- Nie, nie mam nik...- nie zdążyłam dokończyć ponieważ mi przerwała.
- Wiedziałam, pewnie spadłaś aż na takie dno, że już żaden cię nie chce. Skorzystałaś chociaż z siłowni czy nadal się objadasz. Żeby się komuś w końcu spodobać musisz zacząć ćwiczyć bo już pewnie przytyłaś trochę od opuszczenia domu. Mam racje?- zapytała, a ja już miałam łzy w oczach.
- Nie nie wiem.- powiedziałam cicho się jąkając.
- Czyli na pewno, zrób coś z sobą bo chce doczekać się wnuków. Może chociaż to ci się uda.- po tych słowach się rozłączyła, a ja już totalnie się rozpłakałam. Dobrze, że Kate spała uniknę chociaż zbędnych pytań. Cała zapłakana poszłam do łazienki. Usiadłam przy ścianie i płakałam jak małe dziecko. Myślałam tylko o słowach matki, byłam tylko pomyłką z której nikt nie był zadowolony.
Z szuflady pod zlewem wyciągnęłam żyletkę, usiadłam z powrotem na poprzednie miejsce. Obiecałam sobie, że już tego nie zrobię, starałam się naprawdę. Ale to było silniejsze ode mnie. Ściągnęłam lekko spodnie, tak aby odkryte były same uda. Jeszcze chwilę próbowałam się przed tym powstrzymać ale nie mogłam, nie dałam rady.
Przyłożyłam żyletkę do już starych blizn a następnie zrobiłam parę cięć.
Pierwsze, za to że nie jestem wystarczająca.
Drugie, za to że nikt mnie nie chcę.
Trzecie, za to że jestem błędem, pomyłką.
Po trzech, powstrzymałam się od kolejnych. Chwilę jeszcze płakałam, lecz musiałam wstać i się ogarnąć. Popatrzyłam na siebie w lustrze, czerwone oczy i opuchnięta twarz od płaczu. Obmyłam twarz zimą wodą i nałożyłam lekki makijaż aby Kate nie zobaczyła, że coś się stało. Spoglądnęłam jeszcze raz na swoje odbicie, uśmiechnęłam się sztucznie i ruszyłam do wyjścia.
To co zrobiłam nie było dobrym wyjściem wiem o tym, ale dało mi ukojenie, którego potrzebowałam.
CZYTASZ
Aż do końca
Novela JuvenilJedna noc. Jeden chłopak. I jedno spojrzenie, które wszystko zmieniło. Sophia nie szukała miłości - a już na pewno nie w oczach swojego... prześladowcy? To, co zaczęło się dziwnie i niepokojąco, przeradza się w grę pozorów, sekretów i zakazanych ucz...
