Sophia
Od razu gdy znalazłam się w swoim pokoju oparłam się plecami o drzwi i zrobiłam dwa głębokie wdechy.
- Co ty odpierdalasz? On cię porwał.- mówiłam do siebie na okrągło a następnie odepchnęłam się od drzwi i zaczęłam krążyć po pokoju.
- Nie możesz myśleć o nim w taki sposób. Jesteś pierdolnięta Sophie.- super jeszcze popadam w paranoje i gadam sama do siebie. Usiadałam na łóżku opierając łokcie na kolanach a głowę na dłoniach.
Wiem, że to może nie należało do najodpowiedzialniejszych zachowań z mojej strony ale to było w cholerę podniecające i do tego nie mogę przestać o tym myśleć
o tym incydencie
o jego ciemnych tęczówkach
o jego tatuażach i mięśniach
nie mogę przestać myśleć o nim całym
o pierdolonym Zaynie Wilsonie
Zamknęłam oczy i próbowałam wymazać z pamięci to co się stało ale niestety się nie udało. Wzięłam poduszkę leżącą na łóżku i przyłożyłam ją do twarzy a chwilę później z mojego gardła wydarł się krzyk, który poduszka znacznie wyciszyła.
Rzuciłam przedmiotem w ścianę przede mną a sama pośpiesznie zerwałam się na równe nogi i ruszyłam w stronę wielkiego lustra wiszącego na ścianie, przeczesałam włosy palcami i przyjrzałam się swojemu odbiciu.
Byłam głupia i naiwna byłam skończoną idiotką, moje plany w ogóle nie miały na celu takiego efektu, miałam po prostu sprawić aby miał mnie dosyć a teraz, teraz ja już sama nie wiem czy nie zaczynam czuć się tu lepiej niż we własnym domu.
Matko co ja gadam, przecież to bezsensu. On miał mnie znienawidzić tak jak ja nienawidziłam jego ale co jeśli moja nienawiść zaczyna wygasać i coś ją zastępuje, tylko co?
Ja zaczynam się przywiązywać do tego miejsca, do tego pokoju, do ludzi którzy tu mieszkają i nawet do Zayna w szczególności do niego. Pokręciłam głową na swoje myśli przecież to nie możliwe to nie może tak wyglądać. Z powrotem usiadłam na krawędzi łóżka i nagle przypomniałam sobie, że kiedyś czytałam taką książkę o dziewczynie, która została uprowadzona przez jakiegoś psychopatę, który chciał ją wykorzystać jako zakładniczkę a ona później zaczęła coś do niego czuć i tak dalej, no i w tej książce była mowa o jakimś syndromie ale za nic nie mogłam sobie przypomnieć o jakim dokładnie była mowa. Wstałam nagle a mój mózg przeszedł jakby olśnienie
- Syndrom sztokholmski !- krzyknęłam ale od razu zakryłam usta.- Matko ja popadam w syndrom sztokholmski- powiedziałam już nieco ciszej łapiąc się za głowę. Nie to nie może być prawda, przecież ja nie chce czuć do niego czegoś więcej niż nienawiść, nie mogę po prostu nie mogę.
Z moich oczu wypłynęły dwie samotne łzy, które od razu wytarłam wierzchem dłoni. Nie chce się przy min czuć dobrze, nie chce o nim myśleć w inny sposób niż powinnam, nie chce godzić się z moimi myślami. Może ten syndrom jest tymczasowy, może on minie ? Na pewno minie przecież to niedorzeczne. A jeśli to nie ten syndrom i ja po prostu zaczynam coś do niego czuć? Nie to jeszcze bardziej niedorzeczne, chociaż może...
- Nie!- krzyknęłam wyrzucając takie myśli. Nawet jeśli jest coś na rzeczy nie mogę dać po sobie tego poznać, wyjdę na słabą a tego nie chcę. Nie mogę się poddać z takiego błahego powodu prawda?
Kolejny raz podeszłam do łóżka tym razem się na nim kładąc, wzięłam do ręki książkę i zaczęłam czytać, to zawsze minie uspokajało, czytanie sprawiało, że chociaż na chwilę zapominałam o swoich problemach i wczuwałam się w przygody oraz uczucia bohaterów. Nie raz gdy czytałam jakieś romanse lub cokolwiek innego wyobrażałam sobie siebie jako główną bohaterkę, która przeżyła piękną miłość lub przygody, które nie miałyby prawa wydarzyć się w teraźniejszych czasach. Patrząc w sumie na moją aktualną sytuacje życiową, to można byłoby z tego napisać nawet ciekawą książkę ale cóż moja historia raczej nie zakończyłaby się happy endem.
***
Zayn
Siedziałem w swoim biurze przyglądając się swojej nowej tapecie na ekranie mojego laptopa. Na ustach błąkał mi się uśmiech, dobrze wiedziałem kto to zrobił i jaki miał w tym cel ale myślę, że puszcze ten wybryk w niepamięć.
Po tym co stało się w kuchni to jest takim słodkim dodatkiem. A jeśli chodzi o poranną sytuację dzięki, której miałem nie mały problem, którego za cholerę nie mogłem się pozbyć, ponieważ cały czas myślałem o jej palcach, które masowały moją klatkę piersiowa i o jej słodkim głosiku, który szeptał dwuznaczne słowa, przede wszystkim myślałem o jej pięknym ciele, które gdyby jeszcze chwilę ocierałoby się o moje nie mógłbym się powstrzymać i skończyłoby się to raczej nie za dobrze. Nawet teraz mam ochotę zrobić z nią tak niegrzeczne i niestosowne rzeczy, takie których jeszcze nigdy nie doznała.
Gdy zamykam oczy wyobrażam sobie ja pode mną wyginającą się w łuk i... Pukanie do drzwi przerwało mojej fantazje na co nie byłem zbyt zadowolony dlatego ponuro warknąłem
- Wejść!!
Do pokoju weszły trzy osoby Henry i Bill nasi pracownicy na czele z moim bratem.
- Przychodzisz do mnie z eskortą?- prychnąłem
- Nie ale za to mam coś co bardzo cię zainteresuje.- Usiadł naprzeciw mnie a na biurko położył brązowa teczkę. Oparłem łokcie o biurko i nachyliłem się w jego stronę.
- Co to ma być?
- Otwórz i zobacz.- wziąłem do ręki teczkę a następnie ją otworzyłem. Gdy zobaczyłem co jest na pierwszej stronie otworzyłem szerzej oczy i popatrzyłem na Willa.
- Pół miliona?- zapytałem zdziwiony
- Sporo nie? - Zapytał z uśmiechem- A wiesz odsetki rosną.
- Spłaca to ?- zapytałem nadal przeglądając zawartość teczki.
- Na konto nie wpłynęła nawet złotówka. Dzisiaj dzwonił prosząc o przedłużenie terminu.
- Nie ma mowy. Mimo tego, że odsetki rosną nadal jesteśmy to pół miliona do tyłu. Zadzwoń i powiedz, że jeszcze dzisiaj chcemy go tu widzieć.- oparłem plecy o oparcie fotela.
- A co z Soph?
- Nie dowie się.- byłem tego pewny.
- A jeśli ją zobaczy z tego co wiem nie mieli dobrych stosunków.
- Zaryzykujemy.- Po tej wymianie zdań Will wstał, wyjął telefon z kieszeni i ruszył do wyjścia a za nim również jego pieski. A ja siedziałem wgapiony w dokumenty i nie mogłem uwierzyć, że ktoś tak wysoko postawiony w wieży społeczeństwa nie ma pieniędzy aby spłacić swój drobny dług.
CZYTASZ
Aż do końca
Teen FictionJedna noc. Jeden chłopak. I jedno spojrzenie, które wszystko zmieniło. Sophia nie szukała miłości - a już na pewno nie w oczach swojego... prześladowcy? To, co zaczęło się dziwnie i niepokojąco, przeradza się w grę pozorów, sekretów i zakazanych ucz...
