-37-

880 24 0
                                        


Sophia.

Siedziałam ze wzrokiem wpatrzonym w okno. Cholernie się bałam, że go stracę, łzy cały czas spływały z moich oczu nie mogłam ich powstrzymać i nie chciałam musiałam dać jakiś upust emocją. Nagle usłyszałam jakiś huk na dole, wstałam gwałtownie i podskoczyłam z przerażenia kiedy usłyszałam strzał a za nim kolejny i kolejny. Szybko podeszłam do szuflady w której Zayn chował broń, wyciągnęłam z niej jedną i przeładowałam, wzięłam również nóż, który schowałam w rękawie bluzy.

 Powoli ruszyłam do wyjścia, otworzyłam drzwi na szerokość i wychyliłam głowę za drzwi, cały czas było słychać strzały i krzyki , ja już wiedziałam, że to nie może się dobrze skończyć. Ruszyłam przed siebie i powoli zaczęłam schodzić ze schodów na których zobaczyłam leżącego w kałuży krwi z tego co pamiętam Luisa, miał dziurę w czole, gdy go zobaczyłam zaczęło zbierać mi się na wymioty ale powstrzymałam to i poszłam dalej, lecz gdy usłyszałam nieznane mi do tej pory głosy chowałam się za filarem i zaczęłam słuchać.

- To wszyscy ?- usłyszałam obrzydliwy, chrapliwy głos.

- Tak, teraz dziewczyna.- powiedział drugiego

- Ruchy, pewnie jest gdzieś do góry!- krzyknął, a chyba z dziesięć mężczyzn z bronią w ręku zaczęli wbiegać po schodach. Byłam tak pochłonięta tym co się dzieje na górze, że nie usłyszałam jak ktoś zakradł się do mnie od tyłu i przyłożył rękę do mojej twarzy

- Szefie, tu jest!- krzyknął a następnie pociągnął mnie w stronę jakiegoś faceta o białych włosach na moje oko nie mógł mieć więcej niż czterdzieści lat. Zaczęłam się wyrywać gdy byliśmy coraz bliżej tego faceta a broń została brutalnie zabrana z mojej ręki. Nagle przystanęliśmy, wzrok skierowałam prosto w jego zielone tęczówki.

- Zostaw.- syknął, na co facet który mnie trzymał, popchnął mnie tuż pod nogi białowłosego, który gwałtownie pociągnął mnie za włosy tak abym na niego patrzyła.

- Zostaw mnie!- krzyknęłam mu w twarz.

- Pyskata ale ładna. Uważaj do kogo mówisz dziewczynko.- syknął, prawie plując mi w twarz.

- Zastanówmy się. Hmm chyba mówię do pierdolonego kutasa, który właśnie zabił chyba z dziewięciu ludzi- krzyknęłam, ale w zamian za to dostałam w twarz tak mocno, że aż odrzuciło mnie do tyłu.

- Słuchaj suko! - podszedł do mnie gwałtownie, szarpiąc za bluzę abym wstała.- Uspokój się bo skończysz, gorzej niż tamci!- kiwnął głową na leżących martwych ludzi Zayna.

Popatrzyłam w jego oczy a następnie splunęłam mu w twarz kopiąc go następnie w kroczę na co głośno syknął.

- Dziwka!- chciałam uciec ale od tyłu zaszedł mnie jeden z jego ludzi, który przytrzymał mnie za ramiona tak abym nie mogła się wydostać.

- Zwiążcie ją.- usłyszałam przed tym jak ten umięśniony typek przerzucił mnie sobie przez ramie i ruszył w stronę kuchni, w której posadził mnie na krześle, z którego próbowałam zejść ale to zdało się na nic ponieważ mnie przytrzymał. Drugi mężczyzna przyniósł jakiś sznur i taśmę a następnie zaczął wiązać mi nogi i ręce z tyłu krzesła a na końcu do tego jeszcze zakleili mi usta, no super.- prychnęłam lekko co nie uszło uwadze zielonookiemu, który przyglądał się temu wszystkiemu z uśmiechem

- Już nie jesteś taka wygadana co?- podszedł do mnie i złapał jedną ręka moją twarz. Próbowałam coś powiedzieć ale zamiast słów wyszedł z tego jakiś bełkot

- Oj ja mi przykro, nie możesz nic powiedzieć?- zapytał sarkastycznie.- To lepiej, twój kochaś może tak szybko cię nie usłyszy.- prychnął a ja popatrzyłam się na niego z zdezorientowanym wzrokiem.

Aż do końca Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz