-13-

1.4K 31 3
                                        


Zayn

Pomimo tego, że Soph już dawno wyszła, ja nadal czułem na swoich dłoniach ciepło jej rozpalonej skóry, takiej delikatnej, takiej gładkiej po prostu idealnej. Jedyne czego nie mogłem zrozumieć to to czemu ona zadaje sobie ból. Jestem na siebie wkurwiony, że nie zauważyłem tego szybciej, mogłem coś zrobić do jasnej cholery!! Teraz na pewno do tego nie dopuszczę zadbam o nią, choćbym miał wybić pół świata zadbam o jej szczęście.

Dała mi swój numer tylko, że ja już go mam. Liczyłem na to że się ze mą umówi no ale cóż, będę się starał tak długo dopóki nie będzie w pełni moja. Dopóki nie wymówi tych dwóch cholernych słów. Tylko jest problem i to całkiem duży. Już niedługo nie wytrzymam i posunę się do drastycznych środków, nie chce tego robić ale coś czuję, że Sophie jednak nie ustąpi po dobroci. No cóż zobaczymy.

Teraz, jedyne o czym myślę to wyjście z tego miejsca po tych kilku godzinach tak bolą mnie plecy, że jutro chyba nie wstanę z łóżka. Ruszyłem w stronę wyjścia i gdy przechodziłem obok lady usłyszałem głos Connora

- Niezła jest. Ale chyba na ciebie nie leci stary.- poklepał mnie lekko po ramieniu, również dążąc do wyjścia.

- Spokojnie, jeszcze ją w sobie rozkocham.

- No tak, bo jakby inaczej. Przecież wielki Zayn Wilson zawsze musi mieć to co chce.- przewrócił oczami ze znudzeniem. - A Zayn, zabieram się dziś z tobą.

- Ale ja nie chce cię w moim aucie.- Powiedziałem gdy zamykałem za nami studio.

- No i co? Ale ja się ciebie nie pytam tylko ci to oznajmiam.- i od razu znalazł się przy drzwiach samochodu na co ja tylko westchnąłem, wchodząc do środka. Od razu gdy ruszyłem włączyłem radio w celu nie słuchania osoby siedzącej obok mnie, ale nawet tego nie mogłem zrobić bo od razu wyłączył lecącą muzykę z widocznym grymasem na twarzy.

- Weź!! Wyłącz to gówno!! Co to w ogóle jest. Ja ci zaraz pokaże czego się słucha.- zaczął szukać czegoś w telefonie.

- Nie musisz. Nie chce tego słuchać. - gdy tylko skończyłem swoją krótką wypowiedz, usłyszałem dobrze znaną mi piosenkę.- Matko wyłącz to, nie będę tego słuchał. Powaliło cię ?!

- Nie, a teraz śpiewaj gburze.- Policzyłem w myślach do dziesięciu tylko żeby mu nie przywalić. Ale naprawdę ręka mnie świerzbiła gdy usłyszałem jego jakże wspaniały głos.

- Let it go, let it go. Can't hold it back anymore. Let it go, let it go. Turn away and slam the door.

- Zamknij się, dobrze ci radzę- nie wytrzymałem i uderzyłem go w tył głowy.

- Matko, jesteś okropny, idiota z ciebie.- obraził się. Serio obraził się jak dziecko, skrzyżował ręce na klatce piersiowej i odwrócił się w stronę okna w międzyczasie wyłączając muzykę,

- Gorzej niż dziecko.- powiedziałem pod nosem ale widocznie to usłyszał bo natychmiast się odwrócił.

- Co ty tam miałczysz pod nosem?

- To co słyszałeś.

- A weź spierdalaj!

Przez resztę drogi nie słyszałem jego wkurzającego głosu. Tego mi było trzeba CISZY. Gdy zatrzymałem się pod jego mieszkaniem Connor bez pożegnania wyszedł i trzasnął drzwiami tak mocno, że myślałem że je wyłamał. Otworzyłem okno i krzyknąłem

- Ejj!! Co to stodoła, że tak trzaskasz?!!- w odpowiedzi dostałem tylko dwa środkowe palce skierowane w moją stronę. Gdy Conn wszedł do domu, ja odjechałem. Wiedziałem, że nie będzie długo się obrażał bo zawsze tak jest. Obrazi się a tego samego dnia nawala wiadomościami. Postanowiłem nie jechać do domu tylko pojechać pod mieszkanie Soph i zobaczyć co porabia moja księżniczka.

Gdy zatrzymałem samochód popatrzyłem w jej okno. I gdy zobaczyłem co się tam dzieje moje dłonie automatycznie zacisnęły się w pięści. Wyszedłem z samochodu aby zobaczyć czy na pewno się nie przewidziałem, oparłem się o maskę auta i odpaliłem papierosa. W oknie widziałem ją, moją Sophie przytulającą się z jakimś facetem, byli zdecydowanie za blisko siebie. Byłem wkurzony i to jak, tylko ja mogę ją dotykać i przytulać. Wyciągnąłem telefon i napisałem wiadomość, którą po chwili wysłałem.

~ Lepiej niech twój kochaś, zabierze te łapy z twojego ciała, bo jak go spotkam to osobiście mu je wyrwę :)

Czekałem aż odczyta wiadomość, zobaczyłem jak się od niego odsuwa najprawdopodobniej dzięki dźwiękowi wydanemu przez telefon. Wtedy mogłem się przyjrzeć lepiej temu facetowi. Po chwili rozpoznałem w nim gościa z kawiarni w której pracuje Soph, już nawet nie pamiętam jego imienia. Ale nie ma co zdenerwował mnie jak mało kto. Usłyszałem dźwięk wyczekiwanej wiadomości. Włączyłem telefon i zacząłem powoli czytać jej zawartość.

~ Odwal się!! Nie masz nic do tego!! Zresztą przestań mnie podglądać!!

Po przeczytaniu od razu się uśmiechnąłem co prawda z grymasem ale jednak.

~ Dobrze wam radzę. Niech lepiej cię nie dotyka bo jutro może mieć limo pod okiem i to nie takie małe.

~Ty jesteś jakiś szalony!!

~ Oszalałem na twoim punkcie kelnereczko;)

Popatrzyłem się w jej okno i dostrzegłem, że oboje próbują mnie znaleźć ale niestety im to nie wychodzi. Jak mi przykro.

Przez resztę wieczoru stałem pod jej oknem i czekałem tylko aż ten palant stamtąd wyjdzie. Gdzieś po dwudziestej trzeciej dopiero raczył wyjść. Chciałem go śledzić ale nie miałem do tego dzisiaj głowy, dlatego przez resztę czasu patrzyłem się w moją kelnereczkę jak w obrazek.

Aż do końca Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz