-12-

1.4K 40 5
                                        

Sophia

Minął tydzień. Siedem dni od incydentu po spotkaniu z mamą. Przez cały ten czas moi przyjaciele próbowali wybić mi z głowy słowa, które towarzyszyły mi od tamtej pory. Prawie im się to udało lecz gdzieś tam z tyłu głowy nadal je słyszałam, powracały gdy już prawie całkowicie o nich zapominałam, a najbardziej przypominały mi je, blizny jakie znajdowały się na moich udach. Kreski duże i małe, proste lub krzywe, każda zrobiona z innego powodu. Jedyne co je łączyło to ból a zarazem ukojenie, któremu postanowiłam że już nigdy więcej nie ulegnę. Nie przegram, będę walczyć. Tak mówiłam codziennie do swojego odbicia w lustrze, ale czy to coś da? Jeśli się postaram, a na pewno spróbuje to może nigdy więcej tego nie zrobię. Czas pokarze, co prawda nie uleczy ran ale może kiedyś moje życie się poprawi.

Siedziałam właśnie na łóżku słuchając muzyki lecz usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Wstałam i ruszyłam sprawdzić kto to mógł być, choć grono podejrzanych kończyło się na Joe i Kate wolałam się upewnić. Dlatego gdy wyszłam z pokoju spojrzałam w stronę salonu w którym dostrzegłam Kate, która chodziła po pomieszczeniu jak opętana, szukając czegoś w torebce.

- Zbieraj się.- powiedziała od razu gdy zobaczyła, że się jej przyglądam.- Zabieram cię w pewne miejsce.

-Gdzie? Do lasu? Zabić mnie chcesz?- odpowiedziałam z kpiną w głosie.

- Tak, wywiozę cię do lasu, następnie zabije a ciało spale.

- Ej no, a myślałam że jak umrę to wybudujesz mi godny mnie sarkofag.

- Pewnie, pędzę. Postawiła bym go sobie na ogródku.

- No a czemu nie?

- Dobra mam dość ubieraj się i nie gadaj bzdur.

- Gdzie mnie zabierasz? Muszę wiedzieć jak się ubrać.- wyjaśniłam.

- Nie mogę ci powiedzieć, ale na pewno ci się spodoba.- Powiedziała poprawiając pasemko rudych włosów wpadające jej na twarz. - A co do ubioru to załóż coś wygodnego.

- Dobra, daj mi chwile.

- Dobra ale ruchy, mamy mało czasu.

Od razu gdy nasza rozmowa się zakończyła ruszyłam z powrotem do pokoju aby się przebrać. Byłam naprawdę ciekawa gdzie mnie zabierze. Ostatnim razem jak tak wparowała mi do domu, zabrała mnie do muzeum w którym przez jakieś dwie godziny przyglądała się szkieletom dinozaurów i mówiła, że ona kiedyś sprawi że znowu będą żyły. To był najdziwniejszy pomysł jaki do tamtej pory wymyśliła. Dlatego nie wiem czego mogę się spodziewać po niej dzisiaj. Więc gdy byłam już przebrana w szare dresy i krótką białą bluzkę, przechodząc koło Kate powiedziałam że jestem gotowa i możemy jechać na co ona pisnęła głośno z ekscytacji i udała się w stronę wyjścia.

Po jakiś trzydziestu minutach drogi, Kate zaparkowała naprzeciwko jakiegoś budynku. Dopiero po chwili zobaczyłam świecący neon „Tattoo for you". Przeczytałam napis chyba z pięć razy i gdy spojrzałam na przyjaciółkę z otwartą buzią, ona zaśmiała a po chwili powiedziała

- Powiedziałaś, że chciałabyś zakryć jakoś te blizny, dlatego znalazłyśmy się tutaj. Umówiłam cię już jakieś trzy dni temu.

- Kate, ja nie wiem co powiedzieć. Dziękuję.- rzuciłam się na nią jednocześnie mocno przytulając.- Ale ja nie wiem co bym chciała, w sensie nie wiem jaki wzór i w ogóle.

- Tym się nie przejmuj na pewno ci coś doradzą. A teraz chodź.

Gdy stałyśmy już przy drzwiach jeszcze raz jej podziękowałam, a gdy weszłyśmy podeszłyśmy od razu do lady. Witając się z siedzącym za nią mężczyzną.

Aż do końca Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz