Sophia
Obudziły mnie promienie słońca, przebijające się przez wielkie okno. Przetarłam twarz dłońmi i rozciągnęłam się na wielkim łóżku. Dopiero po chwili przypomniałam sobie, że to nie jest mój pokój. Zerwałam się szybko na równe nogi zeskakując z łóżka. Stanęła na środku pokoju i nie wiedziałam co robić, po prostu stałam, a wzrok miałam wlepiony w widok za oknem.
Prychnęłam pod nosem kręcąc przy tym głową. Przecież to ironia losu, oglądałam dużo filmów kryminalnych a teraz mogę poczuć się jak główna bohaterka. Zaśmiałam się i podeszłam do lustra, które stało obok jednych z wciąż zamkniętych drzwi. Przejrzałam się w nim i przeczesałam palcami włosy.
Nie wyglądałam w sumie źle. Pff co ja gadam wyglądam okropnie. Podkrążone i zaczerwienione oczy, blada twarz, wygniecione ubrania i do tego busz na głowie. Jednym słowem wyglądam gorzej niż po ostrej imprezie. Próbowałam doprowadzić do porządku chociaż moje włosy ale niestety nie wyszło. Gdy usłyszałam ciche pukanie do drzwi moja głowa gwałtownie powędrowała w ich stronę a w rękę chwyciłam jakiś wazon. Po chwili zza drzwi wychyliła się starsza kobieta, gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się promiennie. Nadal trzymałam swoją prowizoryczną broń z myślą, że nawet ona może zrobić mi krzywdę.
- Dziecinko, odłóż to. Przyniosłam ci śniadanie. Nie bój się.- mówiła ze spokojem kładąc tackę z jedzeniem na szafkę obok łóżka.
- Kim jesteś?- zapytałam powoli opuszczając wazon.
- Jestem Elenor, a ty musisz być Sophie prawda?
- Tak- mój wzrok przeszedł z niej na rzecz, którą przyniosła.- Nie zjem tego.- wskazałam palcem na jedzenie.
- Dziecko, musisz coś zjeść. Nie chce żebyś mi tu umarła z głodu.- zaczęła powoli się do mnie zbliżać ale gdy zauważyła, że się cofam zatrzymała się.
- Może tak będzie lepiej.- Wymusiłam lekki uśmiech,
- Nawet tak nie mów dziecino. Wiesz mi ja też nie popieram pomysłu tego idioty ale niestety nie mi to oceniać skarbie.
Podeszłam do niej gwałtownie a z moich oczu znów zaczęły spływać łzy. Padłam na kolana, tuląc jej nogi.
- Proszę, proszę, proszę. Pomóż mi się stąd wydostać. Błagam!- patrzyłam w jej oczy, widziałam w nich współczucie i troskę. Coś podpowiadało mi, że mogę jej zaufać.
- Wstań.- powiedziała miło, chwytając mnie za ręce ciągnąc do góry. Popatrzyła w moje zapłakane oczy i otarła spływające po moich policzkach łzy następnie przyciągając mnie do czułego uścisku.
- Nie mogę, przepraszam. Naprawdę nie mogę.- powtarzała to coraz ciszej głaszcząc mnie po głowie. A ja bez zastanowienia wtuliłam się w nią jeszcze bardziej nie kryjąc łez. Wyłam w jej ramionach, płakałam bez opamiętania. Po dłuższej chwili odsunęła mnie na długość ramion.
- Zjedz coś, dobrze ci to zrobi. Zaraz przyniosę ci parę potrzebnych rzeczy i doprowadzisz się do ładu. Dobrze?
- Nie jestem głodna.
- Rozumiem.- zwiesiła głowę a po chwili znowu na mnie popatrzyła lekko się uśmiechając. Obróciła się w stronę drzwi zmierzając w ich kierunku, rzucając krótkie spojrzenie na tackę z jedzeniem.
- Zostawię to tutaj.- wskazała palcem na wcześniej obserwowaną przez nią rzecz.- Za chwilkę będę z powrotem.- powiedziała i wyszła zamykając za sobą drzwi, podajże na klucz ponieważ usłyszałam zgrzyt zamka.
Usiadłam na miękkim materacu, opierając ręce na kolanach, moje oczy co chwilę spoglądały na tackę z jedzeniem. Byłam cholernie głodna, ale tak naprawę nie wiem czy tam czegoś nie ma. Mimo, że Elenor jest dla mnie miła nie mogę jej zaufać w stu procentach.
Siedziałam tak dłuższą chwilę i rozmyślałam nad powodem dlaczego się tu znalazłam. Przecież nie byłam nikomu nic dłużna, wrogów raczej nie mam, chyba że matka wplątała się w jakieś nieczyste interesy, chociaż aż tak nisko by chyba nie spadła.
Rozmyślanie przerwała mi Elenor wchodząca do pokoju.
- Tutaj mam dla ciebie ubrania i różne takie tam potrzebne rzeczy.- podeszła do łóżka i położyła je obok mnie. Ruszyła w stronę drugich zamkniętych drzwi i otworzyła je małym kluczykiem.
- Łazienka jest od teraz do twojej dyspozycji.- obróciła się do mnie posyłając mi szeroki uśmiech.
Pokiwałam tylko głową i bez słowa udałam się w kierunku łazienki.
Zamknęłam za sobą drzwi a w oczy od razu rzucił mi się wielki prysznic z przeszklonymi drzwiami. Rozejrzałam się dookoła, kolory były podobne do tych w pokoju tylko tutaj było więcej szarości.
Rzeczy, które otrzymałam położyłam na szafce obok zlewu. Popatrzyłam w oświetlone lustro, które wisiało nad kamiennym zlewem. Tak definitywnie potrzebowałam orzeźwienia. Zaczęłam powoli ściągać ubrania, rzuciłam je na ziemię i udałam się pod prysznic. Gdy odkręciłam kurek z wodą oblała mnie fala lodowatej wody na co pisnęłam i odskoczyłam.
Po chwili woda zaczęła robić się przyjemnie ciepła, dlatego z powrotem weszłam pod strumień. Czułam jak krople wody spłukują ze mnie wszystkie złe emocje, które i tak wiedziałam że powrócą.
Po około dwudziestu minutach wyszłam owijając się szczelnie ręcznikiem. Po pomieszczeniu unosiła się para, przez co całe lustro było zaparowane, przetarłam je ręką i gdy zobaczyłam swoje odbicie, mogłam ze spokojem stwierdzić, że gorący prysznic bardzo mi pomógł, oczy nie były już tak strasznie zaczerwienione a wory pod oczami prawie niewidoczne. Wzięłam do rąk ubrania, które dała mi Elena. Zaczęłam się ubierać, oraz zastanawiać się skąd ona miała te wszystkie ciuchy i to w dodatku w moim rozmiarze. Gdy skończyłam wygładziłam czarne spodnie a rękawy czarnej bluzki naciągnęłam bardziej na dłonie. Przeczesałam jeszcze tylko mokre włosy i ruszyłam ku wyjściu z pomieszczenia. W pokoju nie zastałam nikogo a gdy podeszłam do drzwi tak jak mogłam się spodziewać były zamknięte. Z impetem rzuciłam się na łóżko i zaczęłam krzyczeć w poduszkę.
Gdy wybuch złości już mi przeszedł, usiadłam na łóżku i dopiero wtedy zobaczyłam leżącą na krawędzi materaca książkę. Na czworaka podeszłam po nią, obejrzałam z każdej strony i uznając, że i tak nie mam nic lepszego do roboty zaczęłam ją po prostu czytać.
Nie powiem bo była nawet ciekawa dlatego po kilku przeczytanych stronach kompletnie dałam się wciągnąć w jej treść
CZYTASZ
Aż do końca
Teen FictionJedna noc. Jeden chłopak. I jedno spojrzenie, które wszystko zmieniło. Sophia nie szukała miłości - a już na pewno nie w oczach swojego... prześladowcy? To, co zaczęło się dziwnie i niepokojąco, przeradza się w grę pozorów, sekretów i zakazanych ucz...
