Obudziłam sie z bólem głowy. Nawet nie wiem kiedy usnęłam. Pisałam z Tomem, i odpłynęłam. On serio na mnie czarująco działa... Odblokowałam palcem telefon który znajdował sie na szafce nocnej obok łóżka. Była 12:32. Nie wiem ile spałam bo jak wcześniej wspomniałam, nie wiem kiedy zasnęłam. Na szczęście jest dzisiaj sobota więc nie musze iść do szkoły. Ale tak czy siak musze sie ogarnąć żeby nie wyglądać jak gówno.
Wstalam z łóżka i skierowałam sie w strone łazienki. Przepłukałam twarz zimną wodą na przebudzenie, po czym umyłam zęby. Przetarłam buzie kawałkiem koszulki od piżamy (od autorki: nie mówcie że tylko ja tak robie bzhsv) Rozebrałam sie do naga i weszłam pod przysznic. Nastawiłam wode na pół zimną i pół ciepłą. Kiedy poczułam strumień wody na moim krągłym ciele moje wszystkie mięśnie sie rozluźniły. Wzięłam gąbkę i nalałam na nią malinowy żel do ciała. Zaczęłam starannie szorować ciało. Po chwili spłukałam piane i zakręciłam wode. Wyszłam z kabiny i wytarłam sie białośnieżnym ręcznikiem. Ubrałam z powrotem bielizne i piżame. Wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju.
Wskoczyłam na łóżko i przykryłam sie kocem. Nagle przypomiałam sobie że tata wyjechał na delegacje a mama z nim. I jakby tego wszystkiego było mało, to zabrali Tori. No i z kim ja sie będe przytulać? Z kim będe spać? Sobie dobrze zrobili, a o mnie nie pomyśleli że będe sama na 3 tygodnie, bo tyle prawdobodobnie trwała delegacja. Z mojego rozmyślania wyrwała mnie jakaś karteczka przyklejona na biurku na przeciwko łóżka. Wstałam i podeszłam do biurka. Wzięłam kartke do ręki. Był na niej tekst:
~Hej Kochanie, jak mogłaś sie już domyśleć wyjechaliśmy z tatą na delegacje. Niestety na około 4 tygodnie. Musieliśmy wziąść Tori bo ty masz szkołe, a nie chcieliśmy robić Ci problemu. A i śniadanie masz na stole w kuchni. Smaczego! Kochamy Cię i już tęsknimy.
Mama<3
No niby słodkie ale i tak jestem troche zła. Odłożyłam kartke. Wzięłam telefon z szafki i zeszłam na dół do kuchni. Podeszłam do stołu i wzięłam sie za jedzenie. Moim śniadaniem było acai bowl z malinami, borówkami i bananami. Obok miski leżał talerz z kolejną dawką różnorodnych owoców. Na talerzu znajdowały sie pokrojone w plasterki truskawki, kiwi również pokrojone tak samo, mandarynki i jabłka pokrojone w talarki. Aż mi ślinka poleciała na widok tego wszystkiego. W duszy przebaczyłam mamie, widać że sie postarała i nie chciała mnie zostawiać samą na tak długo. Zaczęłam sie zajadać wszystkim po kolei. Wzięłam do ręki telefon w międzyczasie ładując kolejną łyżke do buzi. Weszłam na Instagrama. O kurwa. Miałam chyba z 15 nieodczytanych wiadomości od Toma. Lekko sie uśmiechnęłam na myśl że pomimo tego że nie odpisywałam i tak próbował żebym to w końcu zrobiła. Weszłam na czat. Ostatnią wiadomością było:
Tom:
Chyba śpisz, dobranoc piękna. Śpij słodko❤️
Czułam że moje policzki sie palą. Robiłam sie coraz bardziej czerwona. JEZU. PRZERAŻAM SAMA SIEBIE. Odłożyłam telefon i dokończyłam jedzenie. Włożyłam miske do zlewu. Na owoce z talerza nie miałam już miejsca. Mega sie najadłam. Weszłam po schodach do góry i wróciłam do pokoju. ZNOWU weszłam na łożko i ZNOWU przykryłam sie kocem. Boże mam nadzieje że już nic mnie z łóżka nie wyciągnie. Nie miałam nic innego do roboty więc włączyłam Neflixa i włączyłam jakiś serial.
Po około godzinie usłyszałam jak moje okno lekko sie otwiera. JAPIERDOLE WŁAMUJE SIE KTOŚ. KURWA CO MAM ROBIĆ!?! Wzięłam poduszke do ręki w celu obronienia sie. Chyba nie przeżyje z moją super bronią. Okno zaczęło sie coraz bardziej rozchylać. Wzięłam głęboki wdech i mocniej zacisnęłam palcami poduszke. Kiedy miałam już sie zamachiwać ujrzałam... dredy. NO CHYBA TO SĄ JAKIEŚ NIE ŚMIESZNE ŻARTY. JA TU JUŻ SIE ŻEGNAŁAM A TU PRZYSZEDŁ TEN BARAN. Chłopak wszedł do pokoju a ja rzuciłam w niego poduszką.
CZYTASZ
My Boy | Tom Kaulitz
RomanceDziewczyna o imieniu Kate Louis, przeprowadza sie do Niemiec z powodu problemów w pracy ojca. Zmienia szkołe, a w niej poznaje 4 chłopaków. Z jednym, na początku wydawałoby sie że sie nienawidzi. Ale kto wie, co przyniesie przyszłość? Czy popularny...
