***
Po weekendzie wróciliśmy do szkoły, niestety. Przez te ostatnie dwa dni nie miałam z Tomem kontaktu. Co było dosyć dziwne, bo przecież widzieliśmy sie prawie nago..
Był poniedziałek. Obudziłam sie o 6:20. Nie wiem dlaczego tak szybko, może dlatego że ciągle myślałam o Tomie, o tym co między nami zaszło.. Dlaczego teraz mnie olewa? Może chciał mnie po prostu wykorzystać? W sumie, czemu mi tak zależy? Musze przestać o tym myśleć.
Wstałam i poszłam do łazienki. Miałam jeszcze dużo czasu do 8, więc postanowiłam wziąść przysznic i umyć włosy. Musze zmyć z siebie ten nadmiar myślenia i sie odprężyć. Rozebrałam sie i weszłam do kabiny. Odkręciłan wode prawie na najzimniejszą. Skierowałam strumień wody na ciało. Poczułam wielką ulge, i jak planowałam, odprężenie. Namydliłam ciało kokosowym żelem, a włosy aloesowym szamponem. Zmyłam żel, a na włosy nałożyłam odżywke. Zmyłam wszystko z włosów i wyszłam z kabiny. Wytarłam ciało i owinęłam włosy w turban. Ubrałam sie z powrotem w piżame i umyłam zęby. Przepukałam twarz wodą. Rozpuściłam włosy i zaczęłam je suszyć. Kiedy skończyłam wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju. Usiadłam przy toaletce. Posmarowałam twarz kremem z SPF'em. Nałożyłam korektor i rozblendowałam go gąbeczką. Następnie podkręciłam rzęsy zalotką i pomalowałam je tuszem. Wstałam i podeszłam do szafy żeby wybrać ciuchy na dzisiaj.Wybrałam dzisiaj czarną sukienke z falbankami ze wzorem w kwiatki. Zapowiadało sie dzisiaj na ciepłą pogode. Ubrałam sie. Rozczesałam włosy i wzięłam telefon żeby sprawdzić jaka godzina. Była 7:51. NO NIEE. SPÓŻNIE SIE. Wzięłam plecak do ręki po czym założyłam go na plecy. Wybiegłam i z pokoju. Zeszłam na schodach z wyszłam z domu. Kiedy miałam już biec w strone szkoły, zauważyłam czarny, sportowy samochód stojący pod moim domem. Na początku sie troche przestraszyłam ale po jakimś czasie zauważyłam kto siedzi w aucie. Najpierw zauważyłam Billa na miejscu pasażera. Odetchnęłam z ulgą i uśmiechnęłam sie zdając sobie sprawe że to nie żaden porywacz który mnie zgwałci czy coś. Uśmiech opuścił moją twarz kiedy zobaczyłam za kółkiem Toma. Już miałam odejść kiedy nagle Tom zaczął krzyczeć.
-Kate! Tu!!
Chciałam stawić mu opór ale pomyślałam że jeżeli nie wsiąde to spóźnie sie do szkoły. Jęknęłam z niezadowolenia i zaczęłam iść w strone auta. Wsiadłam. Chłopaki sie przywitali. Billowi odpowiedziałam normalnie, ale Tomowi posłałam sarkastyczny uśmiech. W odpowiedzi otrzymałam skrzywioną twarz chłopaka ze zdziwienia. No jeszcze bedzie udawał że nic sie nie stało. Już wolałabym sie spóźnić niż jechać w jednym samochodzie z Tomem. No ale nic już nie zrobie. Przecież nie wyskocze z samochodu. W sumie, chętnie bym to zrobiła. Zrobiłabym wszystko żeby go nie widzieć. Z mojego rozmyślania wyrwał mnie głos Billa oznajmującego że jesteśmy na miejscu. Kiedy miałam już wychodzić z auta, nagle ujrzałam Toma który właśnie otwierał mi drzwi.
- Prosze królowo -powiedział po czym wskazał ręką w bok, ukazując gestem żebym wysiadła-
Chyba wiedział że coś jest na rzeczy. No chociaż głupi nie jest. Tym razem uśmiechęłam sie naturalnie bo miło mnie tym zaskoczył. Wysiadłam. Tom zamknął za mną drzwi i razem z Billem ruszyliśmy w strone szkoły. Po wejściu skierowaliśmy sie wszyscy do klasy w której odbywała sie lekcja. O nie. Zapomniałam że siedze z Tomem.. Niby sie ciesze ale jednak nie. No trudno. Nic nie zrobie. Bill usiadł na swoje miejsce. Ja z Tomem również. Wyciągnęłam piórnik, zeszyt i książe od przedmiotu który teraz był. Tom powtórył wszystko co ja zrobiłam. Zdziwiłam sie. O co mu chodzi? Uśmiechnęłam sie pod nosem. Odpięłam piórnik i wyciągnęłam z niego długopis. Tom znowu zrobił dokładnie to samo. No madafak co mu jest? Spojrzałam sie na niego i zrobiłam zdzwinioną minę. W odpowiedzi uzykałam to samo co zrobilam ja. Postanowiłam sie odezwać.
CZYTASZ
My Boy | Tom Kaulitz
RomanceDziewczyna o imieniu Kate Louis, przeprowadza sie do Niemiec z powodu problemów w pracy ojca. Zmienia szkołe, a w niej poznaje 4 chłopaków. Z jednym, na początku wydawałoby sie że sie nienawidzi. Ale kto wie, co przyniesie przyszłość? Czy popularny...
