Kolejny Sąd, Egzaminy

31 3 0
                                        

Sytuacja w szkole niby się zmieniła niby nie było tak tragicznie, ale dalej czułam że tam nie pasuje ( tylko 4 miesiące zleci ).I miesiące leciały i wszystko inne ale w moich życiu nie mogło być tak kolorowo musiała się coś zepsuć i cyk, prawda była bardzo przykra. Zrozumiałam że brakuje mi mojego miasta brakuje mi moich znajomych których znałam, a tu niby mam jakiś znajomych ( Wiktoria ,Ola) ale to nie to samo. Nie radziłam sobie z emocjami, szybko wybuchałam i samokaleczałam się. A co na to placówka ciągle próbowała mi wmówić że kłamie w różnych kwestiach i bez sensu jest rozmowa ze mną, bolało nie ma co. Przyszedł maj i wraz z nim egzaminy, oj tak czy się bałam szczerze może trochę, ale nie przygotowałam się do nich prawie. Poniedziałek Polski : Polski był chyba najprostszy miałam ,,Małego księcia ", i napisałam opowiadanie oczywiście ( 44%)    Wtorek Matematyka:  Nienawidzę matematyki do tej pory i ten egzamin to była porażka, totalne dno (3%) Środa Angielski:  Angielski jak angielski, mail mnie zagiął ale trudno (10%), każdy myśli że ten dzień miał się skończyć jak każdy otóż nie moi mili. Po egzaminie wiedziałam że przyjedzie placówka po mnie bo miałam jechać do dentysty, ale plany się zmieniły jak wyjechaliśmy z Lipna, ruszyliśmy w stronę Poznania, w mojej głowie tysiąc myśli po co do Poznania ale wszystko się okazało jak stanęłam koło sądu, wiedziałam co się świeci. Ale to zaraz teraz opowiem historię która mnie teraz śmieszy a w tedy to był dramat, okazało się że zostawiłam legitymację w samochodzie i pani Asia ( pracownik socjalny ) kazała mi biec za samochodem, biegłam ale nie miałam już siły więc stop wracam i cyk Martyna nie wie gdzie jest ( miałam w tedy 15 lat dobra i nie miałam telefonu bo karę miałam )byłam przerażona więc szłam przed siebie i pytałam ludzi , w końcu trafiłam i oczywiście mnie opierdzielili że się zgubiłam ale cóż. Dobra nadszedł czas wejść do tego budynku stresowałam się mega, do tej pory boje się sądów metalowe bramki wszystko do koszyczka, wszystkie papierki nawet musiałam wrzucić xdd, i przywitała nas dobrze mi znana pani psycholog. Pani Ewa pani psycholog sądowa sympatyczną osoba, zaprowadziła nas do tego tak zwanego ,,Niebieskiego pokoju " gdzie to nawet koło niebieskiego nie leżało ale nie czepiajmy się szczegółów. Weszłam do pokoju na środku był stół i po boku siedziała pani prokurator i sędzia a na przeciwko usiadła pani psycholog. Pierwsze pytanie oczywiście musiała być o tacie nie chciałam wracać do tamtych dni więc odmówiłam komentarza, i potem wracanie do tamtej noc ciężko się wracało mi się do tej nocy, ale musiałam i potem przeczytaj zeznania i podpisz, koniec. Wracaliśmy w ciszy , byłam mega zmęczona tym dniem egzaminy, sąd i wgl, w Lipnie byliśmy około 20 jak weszłam do placówki to przytuliłam panią Magdę bo miała dyżur i powiedziałam że byłam w sądzie i mega to przeżyłam, dyżur, kąpiel i spać. I tak minął ten dzień....

Warto walczyćOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz