Dni mijały a ja stawałam się coraz bardziej wykończona psychicznie. Nie miałam na nic siły, w sierpniu wyjechałam na obóz harcerski który trzymał mnie przy życiu.
Nie miałam siły chciałam uciec nawet z domu ale to nic nie dawało, mój tata się o tym dowiedział i straszył mnie że jak ucieknę, i mnie znajdzie to pobije tak że policja mnie nie pozna, byłam przerażona.
Wszystko się skomplikowało po tym jak mój przyjaciel zgłosił to pedagog szkolnej, zaczęło mnie wyzywać i wgl, to nie miała już żadnego sensu.
Dni mijały aż przyszedł czas żeby iść na przesłuchanie w sądzie nie wierzyłam co powiedzieć, wszyscy mówili żebym kłamała, bo trafię do domu dziecka a tam mnie zniszczą, więc kłamałam.
W między czasie poszłam z moim przyjacielem na dwór, poszliśmy najpierw na nasz ulubiony dach koło lotniska, ale potem on zaproponował żebyśmy poszli na lotnisko bo tam jest taka górka i on chce ja zobaczyć. Wiec szliśmy straciliśmy rachubę czasu, i się okazało potem że jesteśmy na drugim końcu miasta, był jeden autobus ale nie mieliśmy na bilet chodziliśmy się pytać ludzi końcu ktoś nam dał, ale autobus już odjechał. Więc nie zostało nam nic innego niż wracać pieszo, wiedziałam że tata się wkurzy bo miałam wrócić o 19 a byłam już prawie 20,ale się zgubiliśmy dotarliśmy do skrzyżowania i się rozstaliśmy on poszedł do domu i ja też, ledwo co weszłam już go usłyszałam, był wściekły bardzo, uderzył mnie strasznie, miałam siniaki i znowu kłamałam że spadłam ze schodów. W szkole szło mi coraz gorzej, jedynka za jedynkę, spanie na lekcji, brak chęci do życia ,samookaleczenia coraz częstsze, myśli samobójcze .
Bałam się wracać do domu, bałam się że kiedyś mnie tak uderzy że wyląduje w szpitalu albo na cmentarzu.
Pewnego dnia jedna nauczycielka zaczęła zauważać że coś jest nie tak, podeszłam do niej po lekcji zapytać kiedy mogę coś napisać czy coś bo jak było coś to byłam w sądzie, a ona że jak będzie mi pasować i zapytała czemu mnie nie było a ja że byłam w sądzie, a ona czy jest wszystko ok a ja przytaknęłam że tak.
Ona chyba czuła że coś jest nie tak .
Na następnej przerwie do mnie podeszła i powiedziała żebym z nią poszła, i zabrała mnie do sali, kazała usiąść i usiadłam koło mnie, i zaczęła pytać czy u mnie w domu jest wszystko ok, milczałam miałam już tego dość, miałam już dość tego wszystkiego, zapytała czy tata mnie bije, przytaknęłam że tak ,spytała czy zrobił mi większą krzywdę (przemoc seksualna) powiedziałam że nie, spytała czy ktokolwiek inny przytaknęłam na tak, westchnęła ,,O Boże"
Powiedziała cicho przytulając mnie że wszystko już będzie dobrze.
Następnego już nie wróciłam do domu, zobaczyłam ją w szkole jak wychodziła z sekretariatu niby to nie dziwne ale coś przeczuwałam, siedziałam z 2 znajomych i nagle przyszła pani dyrektor do mnie czy mogę podejść do sekretariatu, nie wiedziałam o co chodzi ale poszłam.
Gdy tylko weszłam, zaprosiła mnie do swojego gabinetu, nigdy wcześniej tak nie byłam, za nią weszła pani Ola (Pracownik z MOPSU) i pani pedagog. Pani Ola się spytała czy chce rozmawiać w tym gronie czy chce kogoś wyprosić, zostałam z panią Olą. Pytała czy nie chcę wrócić do domu, powiedziałam że nie, zapytała czy chce iść do brata oznajmiłam że nie, powiedziałam że do kogoś obcego.
Pani Ola do mnie powiedziała że muszę poczekać z 20 minut bo musi coś załatwić więc czekałam, przyszła pielęgniarka opowiedziała o obdukcji, i policjanci też przyszli.
Po 30 minutach pani Ola powiedziała że jedziemy poszłam po swoje rzeczy, spytała czy mam klucze do domu, miałam pojechałyśmy, zabrałam książki, mundur harcerski i potrzebne rzeczy, zostawiła pani Ola pismo dla taty że mnie zabiera.
I tak trafiłam do cudownej kobiety czyli Cioci Iwony była cudowna i dalej jest cudowną kobietą jak i jej mąż.
Tego samego dnia zobaczyłam swoi własny pokój, i był cudny ,był tylko mój pierwszy raz miałam sama pokój.
Wieczorem pojechałyśmy kupić mi ubrania, i wgl jakieś przybory higieniczne
I tak zaczęłam nową historię...
CZYTASZ
Warto walczyć
Short StoryKsiążka opowiada historie mojego życia, historia oparta na faktach,
