Pov: Harper
Szłyśmy z Kasztankiem w kierunku jego domu. Header uperla się, że lepiej by nienszedł sam na wypadek gdyby po drodze na przykład zrobiło mu się słabo. Okazało sie że poza tym że przyjaźni sie z tym seksistą Ade jest całkiem spoko. Chodził do tej samej klasy co my i wydawał się być w miarę wporządku.
-skąd jesteście?-zapytał idąc obok nas
-pochodzimy z Dazaifu. Małe miasto niedaleko od Fukuoki-odpowiedziała Header bez zastanowienia- ale mieszkałyśmy w różnych miejscach-dodała co tylko wzbudziło jego ciekawość.
-głównie w Europie-rzuciłam by nie ciągnąć tematu dalej. Na chwilę zapadła cisza.
-przepraszam za zachowanie chłopaków-dodał z zwieszoną głową-na codzień tacy nie są...
-spoko-powiedziałam i wyciągnęłam z kieszeni torby gumy do żucia. Zauwarzylam, że prawie byłyśmy pod naszym domem.
-Pogadam z nimi a przynajmniej spróbuję z Ade- obiecał chłopak poprawiając okulary na nosie
-Time Skip-
Stałam w toalecie z turbanem na głowie myjąc zęby przed lustrem. Ta łazienka jest taka wielka i czysta. Nawet nie trzeba oszczędzać ciepłej wody. Normalnie luksus.
-Harpi nie uwierzysz!-w pomieszczeniu rozległ się huk od otwartych z impetem drzwi i krzyk mojej siostry. Podskoczyłam i szczoteczka wypadła mi z dłoni brudząc moją koszulkę.
-boże Header puka się-powiedziałam podnosząc szczoteczkę z podłogi
-i zamyka się drzwi-odparła z uśmiechem i pokazała mi ekran swojego telefonu. Wyświetlała plakat z kakursu tańca towarzyskiego organizowanegy przez narodowy teatr w Tokio.
-co ty na to? Pierwszy etap jest za miesiąc-uśmiechala się podekscytowana.
-nie wiem stara, jesteśmy tu od kilku dni a poza tym przez miesiąc się może wiele pozmieniać
-ale co nam szkodzi się tylko zapisać?
-W czym wystąpimy? Nic tu nie mamy
-wyporzyczymy albo kupimy-no w sumie argumenty mi się już skończyły.
-no dobra a masz pomysł co zatańczyć?-zapytałam przeżywając twarz wodą.
-szczerze nie ale myślę, że na pewno powinniśmy wpleść coś z podrzucamiem i podnoszeniem to w końcu nasza specjalność-usmiechnela się i zaczęła wypełniać na telefonie formularz zgłoszeniowy.
-kto tym razem ubierałam spodnie? -zapytała
-ja ostatnio byłam "Harrym Queen" twoja kolej-dodałam. Na kakursach tańca damsko męskich jedna z nas zgłasza się jako chłopak. Jurij ani razu się nie zoriętowało a nawet kilka razy zajęłyśmy podium.
- już nasze kieszonkowe wiec co powiesz jutro na jakieś zakupki?-uśmiechnęłam się wyjmując banknoty z kieszeni.
-a nie lepiej oszczędzać? Wiesz na czarną godzinę
-może połowę odłóżmy a za resztę kupmy sobie chociarz jakieś podstawowe kosmetyki czy normalne ubrania a nie tylko jedne Jeansy, jedne dresy, kilka koszulek i sweter do podziału-mówiła
-a co ty tak nagle zaczęła myśleć o wyglądzie co? Dla kogo chcesz się wystroić?-zaśmiałam się na co odrazu odwruciła wzrok. Czyli miałam racje. Jak zawsze z resztą.
-dla nikogo.
-Header... znam cię nie od wczoraj więc już jak na spowiedzi co to za chłoptaś
-Harper...
-albo laska wiesz, że ja tolerancyjna jestem
- no dobra... ten Ricardo...-wyszeptała z uśmiechem I rozmarzonymi oczami.
-wiedziałam-powiedziałam wychodząc z Toalety a ona za mną-kapitan naszej drużyny co nie?
-tak... I co ja mam teraz niby zrobić?-zapytala rzucając się na moje łóżko.
-po pierwsze iść spać a po drugie nic za tydzień ci przejdzie
-a jak nie przejdzie?
-to ciekawi walne w łeb i pomyślimy co dalej
CZYTASZ
Królewny
Fiksyen PeminatPiłka i taniec dwie rzeczy które trzymały nas przy życiu. Rzeczy niby tak różne a jednak podobne. Zupełnie jak my dwie. I tyle nam wystarczyło do szczęścia jednak pewnego dnia wszystko runęło jak domek z kart taki jak ten co układałyśmy w dziecińst...
