Pochłonęła mnie ciemność.
♧♧♧
Vera bo tak miała na imię moja ciotka zniknęła, a ból, który wiązał się z nią odszedł w niepamięć tak jak ona jej czyny wszystki związane z nią odeszło.
Czy poczułam ulgę nie lecz nie wiedziałam dlaczego czy było coś czego powinqm się obawiać albo kogoś.
-Mija kochanie w porządku.- zapytała Arsena.
Spojrzałam na kobietę uśmiechała się do mnie mnie było tylko stać na grymas Skinęłam głową tylko po to by nie zadawano mi kolejnych pytań jak się czuję ja po prostu chciałam odpocząć pobyć sama pomyśleć.
- Wiem, że chciałaś by pobyć sama, ale jeśli masz odrobinę sił i chęci pomóc nam w wiosce by doprowadzić ją do porządku chętnie przyda nam się kolejna para rąk.- odezwała się po chwili Arsena wpatrując sie uważnie we mnie.
- jasne zaraz przyjdę.- powiedziałam nie myśląc nad swoimi słowami.
Arsena rzuciła ostatnie spojrzenie na mnie i zniknęła za drzwiami pokoju, w którym przebywałam.
Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze wyglądałam nie za dobrze moje ciało no tak....
Oparzenia były jescze głębsze lecz nie bolały.
Wyszłam z pokoju nie chcąc rozdrapywać bardziej ran w sobie przy pominających to co mnie spotkało.
-Mija twój ee ojciec cie szukał.- uprzedziła mnie jakąś dziewczynka i odbiegła podskakując.
Stałam się bym wrosła w ziemię chyba jednak nie miałam sił na nic co wymaga wysiłku fizycznego.
- Mija.- usłyszałam głos za plecami.
Odwróciłam się i ujrzałam swojego ojcaaa.
- Tak?
- Czy możemy porozmawiać sami?- zapytał.
Skinęłam głową potwierdzająco mężczyzna uśmiechnął się jednak było w jego oczach widać ból a w uśmiechu nie radość, a strach.
Odaliliśmy się kawałek od wioski i przystanęliśmy przy drzewie, które było owinięte bluszczem. Drobinki malutkich światełek poruszyły się wokół bluszczu zapewniając drzewu ochronę.
- To iskierki, gdy czują niebezpieczeństwo wychodzą z swoich domków i robią coś w stylu rytuału by poinformować innych o zagrożeniu.- mówił wpatrując się na nie z smutkiem.
- Bardzo żadki okaz z nich.- powiedział trzeci głos.
Odwróciłam się za siebie, a serce biło mi okropnie szybko. Powolnym krokiem szedł w nasza stronę wysoki brunet jego oczy były niebieskie jak moje. Miał na sobie czarna koszulkę dopasowaną do jego ciała i spodnie tego samego koloru. Na twarzy mial uśmiech.
Spojrzałam na ojca, który nawet nie zwrócił uwagi na bruneta wpatrywał się z smutkiem w iskierki, które latały jak poparzone.
- Emm.- zaczęłam nie wiedząc jak odezwać się do ojca.
- Cześć jestem Avero, a ty to pewnie Mija.- przedstawił się chłopak z szerokim uśmiechem.
- yhym.-mruknął Lucyfer sam do siebie.
- Emm ojcze.- szepnął Avero do Lucyfera kładąc mu rękę na ramię.
Ojcze? Nie rozumiem.
- ohh Av jesteś.-mruknął Lucyfer nie zbyt kontaktując.
Chciałam się odalić od nich uciec tsk bardzo czułam się nie potrzebna jak bym się wtrącała. Chciałam zostawić ich tu samych, a czułam się jak cień samej siebie.
Zaczynałam trącić grunt pod nogami upadłam jednak z ich perspektywy wyglądało to jak bym po prostu usiadła na ziemi.
Aveo spojrzał na mnie I również usiadł na ziemi. Zaczęłam się bawić trawą może jednak ciotka miała rację, że jestem słaba.
- Czasem miałem wrażenie, że moja jedyna miłość ukrywała przedemna wielki sekret.- przerwał głos wyrywając mnie z myśli.
Chciałam podnieść głowę I spojrzeć na nich lecz podniosłam tylko lekko wzrok pozwoliłam mówić dalej.
- znikała pojawiała się udawała. Szeptała i zniknęła zostawiając za sobą pustkę- w jego głosie było słychać ból.
Nikt nie raczył mu przerwać tak jak by pozwoliliśmy mu wydusić z siebie twn cały ból.
- ukryła się na ziemi w wiosce jednak już nie była sama, a z niemowlakiem Chciałam oddać go w ofierze do istot białych by móc władać mocami.- głos, który mówił Tak spokojnie, a zarazem łamał się na samo wspomnienie.
Było coś pięknego i nagle się ulotniło jak by nigdy nie było ważne.
- zabiła swoje dzieckoi po prostu wróciła do domu jak by nigdy nic się nie wydarzyło.- łza, która spływała musiała wiele znaczyć dla niego.
Czułam pustkę słuchając głosu Lucyfera.
- W tamtym momencie była przenikliwa przyszedł syn lecz ona w ta sama noc stała z nożem nad łóżeczkiem odliczając powoli jak by była w transie. Ukryto niemowlę tak że nie znalazła go wydawało się już że wszystko jest dobrze jednak zniknęła.- nie przerywał ani razu.
Ukrył go, a ona zniknęła.
- utworzyła nicość, chaos tworzył się nad bramami piekła kilka lat. W pewnym momencie znikł lecz czułem go latami i pojawił się ponownie. Mogłem uratować ja lecz nie dawała mi dojść do ciebie Mogłem zapobiec cierpieniu, a nie potrafiłem.- wiedział kim lub czym jest nicość.
Iskierki zaczęły chować się pod liściami bluszczu.
- Ty jesteś nią Mija.- nagle spojrzał na mnie.
Spojrzałam na niego jego oczy błyszczały od łez były identyczne jak moje i bruneta.
- przepraszam ale co.- zaczęłam się gubić w słowach.
- Nicość jest chaosem światów gdy jest tworzy się a gdy uciszy się go ucicha i znika.- odezwał się Avero.
Przeniosłam wzrok na bruneta wpatrywał się we mnie jak w obrazek jak bym była wszystkim.
- Twoja ciocia uciekała cię ponieważ bała się ciebie jednak nie wiedziała o tym że z strachu zamykam ciebie lecz z wiecznej młodości czas jednak, w którym byłaś uwięziona zatrzymał się i wymknąć spod kontroli zabijał każdego, który odważył się podejść do ciebie.- Mówił ojciec wpatrzony w mech na którym siedział.
- Jak to zabijał każdego.- zapytałam
- Stworzyłaś czaso przestrzeń nieświadomie ona chroniła ciebie przed tym co mogło cie skrzywdzić.- jego głos się uspokoił ból znikał.
- Tato.- wtrącił się Avero.
- Hmm.- mruknął Lucyfer.
- Jak Mija się wydostała z studni.- zapytał Avero.
Ojciec spojrzał na syna jak by się zgubił w całej układance nie wiedział jak.
- Mija...- zaczął lecz nie dokończył.
Chcieli oboje chcieli wiedzieć jak wydostałam się.
CZYTASZ
Mystery ( Zakończona)
Mystère / ThrillerMia zostaje znaleziona po stu latach w studni w środku lasu. Dziewczyna jest wygłodzona i osłabiona i z poparzeniami na rękach, a małżeństwo, które ja znajduje postanawia ja przygarnąć. Mia nic nie pamięta, a bynajmniej tak sądzi dziewczyna. Ponadto...
