Dawno nie wchodziłem na moje Insta. Nawet nie pamiętam hasła. Obym przynajmniej w pamięci kompa miał zapisane.
Uruchomiłem, tak chcę skorzystać z hasła. Trzymam kciuki, aby się udało. No dobra działa.
Na ekranie pojawił się wyspy wiadomości, informacji, reklam i zwykłego spamu. Próbowałem się przez to przebić, ale bez interwencji nie dało się. Więc wolno, krok po kroku zacząłem odgruzowywać moje Insta.
Ale tutaj nic dziwnego, nic podejrzanego. Nic co zwróciłoby moją uwagę.
Szukałem tego profilu, który wskazał mi Dave.
Ale nie było. Nigdzie. Więc cóż, pozostała mi tylko historia.
I tak jak przypuszczał. Profil jeszcze istniejący, chociaż nieaktywny. Już od wielu lat nikt z nim nic nie robił. Żadnych danych. W tej chwili nawet nie mógłbym go przejrzeć jako nieznajomy.
Ale kliknąłem. Chociaż rzucę okiem.
I kurwa jest! Miałem rację! – z wrażenia i ekscytacji aż walnąłem się z otwartej dłoni w kolano -
Moje cholerne przeczucie mnie nie myli. To moje jebane memento.
Bo w galerii były pozamieszczane zdjęcia, związane z tańcem w balecie i przedmiotów. Wszędzie, wszystko - tylko balet.
A właścicielka profilu miała nazwę „Odetta". Kurwa! – to przecież główna bohaterka z „Jeziora Łabędziego". Przecież to wie każdy, więc odnalezienie tego powiązania nie było trudne.
Ale to tyle, jeśli chodzi o moje przeczucia i baletnice.
Bo mimo wszystko, nadal niewiele z tego rozumiem.
Co to ma wspólnego ze mną?
Victor
Muzyka : Kai – Slidin'
Siedziałem na szerokiej, skórzanej kanapie. Ręce zarzuciłem na oparcie, nogi w kowbojkach wyciągnąłem przed sobą na całą długość. Na ustach igrał mi ironiczny uśmieszek. Dobrze się bawiłem.
-No czekam. Lili .... Li - li ...!!- pokrzykiwałem w stronę sceny.
A tam była cisza. I nic się nie działo od dłuższej chwili. Dokładnie od momentu jak weszła za kotarę, aby przygotować się do przedstawienia.
Sam siedział za mną, gdzieś w głębi sali. W ciemności. Zawsze w ten sposób oglądał i oceniał dziewczyny. Ciekawiło go tylko, czy dziewczyna będzie na tyle interesująca, aby przykuć jego uwagę. Teraz też pewnie uzupełniał księgowość jak go znam.
Skąd wiedziałem, że tam jest? Nad stolikiem unosiła się cieniutka stróżka dymu z papierosa ...
Ziewnąłem. Zaczynało mnie pomału nużyć to czekanie. Przyłożyłem dłoń do ust i ziewnąłem jeszcze raz.-
-Ok Lili, kończmy to ... -
Przygasły światła. Na scenie pojawiły się tylko dwa punktowe, ciepłe, żółte blaski. Oświetlały centralną część sceny na której stała rura.
Z głośników popłynęła muzyka, poczułem ją bardziej sobą niż usłyszałem.
Usiadłem ponownie, poprawiając na sobie ubranie i oczekując na dobrą zabawę. Wierzyłem w Lili.
Bardzo chciałem, aby jej się udało ... aby ...
Wchodziła na scenę wolno, w rytm melodii. Stopy stawiała równo z uderzeniami perkusji. Idealnie wpasowała się w muzykę. Sunęła w kierunku drążka, do którego podeszła i ujęła go jedną dłonią.
Na stopach miała założone pointy. Lekko zmarszczyłem brwi, bo jakoś nie rozumiałem tego pomysłu. Czy będzie jej wygodnie? Nie zrobi sobie krzywdy?
Uniosła się na palcach, stanęła na wprost mnie przed sobą mając gładki metal, który przytrzymywała obiema rękoma. Wymach jedną nogą, szybki i mocny. Noga powędrowała wysoko do góry, by po chwili ustawić się przy drugiej. Zaś druga noga wolno i delikatnie wyniesiona do góry już na wysokości kolana owijała się wokół rurki. Lekkie wybicie z opierającej stopy i dłońmi podciąga się wyżej. Wspina się sprawnie i szybko. Jej wysportowane, wyćwiczone ciało nie stanowi problemu. Współpracuje i odczytuje jej intencje. Ona wymyśla sobie pozycję, a ciało to wykonuje. Idealna harmonia.
W połowie wysokości rury zaczyna się na niej obracać przytrzymując się jedną ręką. Jej nogi, długie, zgrabne oplatają drążek przytrzymując ciało na jednej wysokości. W momencie obrotu odplątuje nogi od metalu i unosi się na samych rękach. Teraz to nogi robią spektakl, zaś ręce utrzymują ciężar.
Super. Robi wrażenie.
Zatrzymuje się i delikatnie staje na palcach. Tradycyjny skłon. To czego ją uczyłem. Plecy już nie oparte o metal, nisko, dłonie ze smukłymi palcami ślizgają się zmysłowo od pięknej kostki, łydki, do kolana, po smakowite udo. Tak kochanie, teraz brzuchu i piersi. O dokładnie w ten sposób. Masz je, pokaż, że je masz, że jesteś z nich dumna. Świetnie Lili. Świetnie ...
Ale dłonie suną wyżej. Dotykają zmysłowo dekoltu, nagiej, błyszczącej skóry, na której już widać delikatne kropelki potu. Szyja, długa i smukła ... i twarz. Dużo napięcia, jest sensualnie ... oj Lili, nie wiedziałem, że masz to w sobie.
Spogląda na mnie przez ramię. Rzuciła mi spojrzenie. Ulotne, nieśmiałe, skromne? Ale kontrolujące. Pełne zmysłowości, obietnicy czegoś, co może być moim udziałem. Kurcze, gdybym tylko chciał ... uśmiecham się do niej delikatnie ... ale już nie kpię. Jestem wyraźnie zainteresowany ... chcę więcej.
Poprawiłem się. Lekko uniosłem, aby ułożyć nogawki spodni, które lekko się pomarszczyły. Ale nie tracę z nią kontaktu wzrokowego. Nie chcę stracić tego napięcia.
Ręką uchwyciła metal, bliższą stopę zaparła o podłogę i wygięła ciało w łuk. Wyglądało jak napięta struna ... rany ... po chwili do trzymającej ręki dołożyła drugą i wygięła się znowu tym razem w całości. Nogi i ręce tworzyły jedną powierzchnię, reszta ciała uległa wygięciu. Pięknie zarysowane piersi, biodra wysunięte do przodu, oddające się, ukazujące całą jej gibkość ...
Wypuściłem gwałtownie powietrze z ust ... poczułem się dziwnie ... co jest kurwa?
Ale już jest na podłodze. Idzie do mnie, wolno, wolniutko zgodnie z rytmem wybijanym w piosence ... w połowie drogi robi piruet ... obrót na czubkach placów. Jest to tak nierzeczywiste. Tak nierealne. I stojąc przede mną nagle ... wiem, głupio to zabrzmi, ale rozjeżdża się. Dosłownie. Jej nogi robią szpagat ... ale wrażenie jest piorunujące. Siedzi przede mną w pełnym szpagacie, by po chwili oprzeć się na łokciach i leżąc na brzuchu złączyć obie nogi za sobą i na czworakach sunąć w moją stronę ...
A moje zmysły właśnie szaleją ... ja nie bardzo mogę ogarnąć co się dzieje, ale moja wyobraźnia ... Boże ... jestem gejem!
Czuję jej dłonie na swoich kostkach, wolno sunie nimi po łydkach, i już są na moich kolanach. Wpatruję się w jej palce jakbym bał się spojrzeć w jej oczy ... przez lekko uchylone usta wypuszczam powietrze ... a ona już jest na wysokości mojej twarzy. Na ustach czuję jej oddech. Wpatruje się we mnie hipnotyzująco. Czuję jak mięknę ... staję się bezwolny ... nerwowo zaciskam dłonie na oparciu kanapy jednocześnie prostując ciało, jakbym chciał ją z siebie zrzucić ... Boże ...
-Dobra! Wystarczy! –
Słyszę kroki Sama gdzieś z tyłu. Idzie w naszym kierunku. Po chwili wiem, że zatrzymał się na wysokości mojej głowy.
Lili siedzi obok mnie. Nawet nie wiem, kiedy usiadła. Kiedy zapaliło się światło i przestała grać muzyka. Kurwa, nie zauważyłem, kiedy skończyła się magia ... wzięło mnie, autentycznie mnie wzięło ...
CZYTASZ
Memento
RomanceOna i On ... historia stara jak świat. Ale w tej wersji ... czyste szaleństwo i pieniądze za taniec ...
